Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi przemekturysta z miasteczka Bydgoszcz. Mam przejechane 64159.16 kilometrów w tym 1419.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 13.27 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy przemekturysta.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 63.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szlakami Puszczy Bydgoskiej - część III

Niedziela, 30 października 2011 · dodano: 19.02.2012 | Komentarze 2


Przebieg trasy: Cierpice-stacja PKP, Dybowo, Kąkol, Małe Jarki, Szlak Dolina Dolnej Wisły, Przyłubie, Szlak im. Mariana Przybylskiego, Szlak Nowa Wieś-Chrośna, Szlak Świadkowie Historii, Łażyn, Emilianowo, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Zaliczone gminy: Wielka Nieszawka.

To już trzeci „wypad” do Puszczy Bydgoskiej od momentu kiedy zdecydowałem się na eksplorację szlaków tego pięknego kompleksu leśnego. W przeciwieństwie jednak do dwóch poprzednich, nie jechałem sam, a z Jarkiem. W końcu co dwie głowy to nie jedna i co cztery koła to nie dwa;). Zawsze we dwóch jest jednak raźniej i w czasie takiej trasy można wpaść na jakiś ciekawy sposób urozmaicenia sobie wcześniej zaplanowanej wycieczki.
Trasa naszego rajdu miała swój początek w Cierpicach. Wybrałem tę miejscowość nieprzypadkowo. Patrząc na mapę okolic Bydgoszczy i Torunia, można bardzo łatwo dostrzec, że jest to najbardziej wysunięty na wschód punkt Puszczy Bydgoskiej przed Toruniem, do którego można dojechać pociągiem. Wracając zatem z Cierpic do Bydgoszczy tym dość długim odcinkiem przez Puszczę, można trafić na niejeden szlak. I właśnie o to mi chodziło.
Umówiliśmy się z Jarkiem na stacji Bydgoszcz-Bielawki o godz. 8.30, czyli na 15 minut przed planowym przyjazdem naszego pociągu. Oczywiście spóźnił się i przyjechał 10 minut później. Na pocieszenie mogę napisać, że tym razem nie było problemu z przedziałem dla rowerów.
W Cierpicach byliśmy ok. godz. 9.40 i od razu ruszyliśmy Szlakiem Dolina Dolnej Wisły. „Przecięliśmy” najpierw krajową 10-tkę, a potem jechaliśmy przez takie miejscowości jak Dybowo, Kąkol, Małe Jarki. Potem szlak cały czas prowadził przez zalesione tereny Puszczy - żadnych dróg i szos. Mimo jesiennej aury, jechało się naprawdę wspaniale. Wreszcie dotarliśmy do momentu w którym „Dolina Dolnej Wisły” biegnie równolegle do Szlaku Zielonej Strugi – oddzielone są jedynie torem kolejowym. Po przejechaniu ok. 1 km, dojechaliśmy do stacji Przyłubie i po krótkiej chwili skręciliśmy w lewo by znaleźć się na Szlaku Mariana Przybylskiego. Prowadził on ścieżką niedaleko Radiowego Centrum Nadawczego, ale nie podjechaliśmy do jego „opłotków”. Musiał nam niestety wystarczyć widok samych masztów. Zresztą ścieżka na odcinku najbardziej zbliżonym do RCN i tak była na tyle piaszczysta, że bliżej jego zabudowań odechciało nam się jechać. Jadąc dalej „Marianem Przybylskim”, dojechaliśmy do drogi, która prowadzi z Solca Kujawskiego do Chrośnej. „Przecięliśmy” tą dobrze znaną nam drogę i kontynuowaliśmy jazdę częściowo tym samym szlakiem, a częściowo Szlakiem Świadkowie Historii. Tu warto wspomnieć, że na tym odcinku przejeżdżaliśmy obok dawnego posterunku Szwedów podczas „potopu” czyli „Szwedzkiej Góry” oraz „Łąk Studzienieckich”. Po jakimś czasie wjechaliśmy na Szlak Nowa Wieś-Chrośna i dalej znowu przez chwilę podążaliśmy „Świadkami Historii”. Jednak w momencie w którym skręcał on w prawo do Solca Kujawskiego, my skręciliśmy w lewo i znaleźliśmy się na terenie rezerwatu Łażyn. Jadąc ścieżką leśną, „przecięliśmy” Szlak Komputerków i znaleźliśmy się na terenie opuszczonej wiele lat temu wsi – Łażyn Duży.
To naprawdę dziwne, że w środków nie tak małego w końcu kompleksu leśnego, jakim jest Puszcza Bydgoska, mogła istnieć jakakolwiek wieś. W tym miejscu zrobiliśmy sobie mały postój i porobiliśmy kilka fotek miejsca, które kiedyś było zaludnione, a po którym teraz pozostały tylko fundamenty chałupy i odznaczające sie na tle lasu, krzaki będące w przeszłości owocodajnymi drzewami.
Następnie ruszyliśmy w kierunku Emilianowa i po jakimś czasie ponownie znaleźliśmy się na krajowej 10-tce, którą z kolei kontynuowaliśmy naszą jazdę aż do momentu w którym dojechaliśmy do ścieżki prowadzącej przez las do Bydgoszczy. Skręciliśmy w prawo i jadąc przez las ścieżką, która po jakimś czasie zmieniła się w ul. Dąbrowa, dotarliśmy wreszcie do końca naszej trasy czyli osiedla Wyżyny. Jarek pognał w kierunku swojego domu, a ja skierowałem się na swoje Bartodzieje.

Dworzec kolejowy w Cierpicach © karolxii


Przydrożny Grill-bar CHAŁUPA w Cierpicach © karolxii


Jedziemy przez wieś Kąkol © karolxii


Na szlaku Dolina Dolnej Wisły © karolxii


Wzdłuż linii kolejowej w kierunku Przyłubia © karolxii


Stacja kolejowa w Przyłubiu © karolxii


Na szlaku im. Mariana Przybylskiego © karolxii


Tak oznaczono ścieżkę w kierunku Radiowego Centrum Nadawczego © karolxii


Maszty RCN © karolxii


Studzienieckie Łąki © karolxii


Pozostałości domu - Łażyn Duży © karolxii


"Łażyniecka porcelana" ;) © karolxii



Kategoria W towarzystwie


  • DST 65.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Święto Pieczonego Ziemniaka 2011

Niedziela, 9 października 2011 · dodano: 13.10.2011 | Komentarze 3


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Piecki, Dobromierz, Leszyce, Chrośna, Leszyce, Piecki, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Po raz piąty jako klub i jednocześnie współorganizator wraz z soleckim „Torpedo” wzięliśmy udział w corocznej imprezie zwanej: „Święto Pieczonego Ziemniaka”. Dla mnie była jednak to dopiero druga impreza tego rodzaju. Tradycyjnie całe wydarzenie odbyło się w miejscowości Chrośna, niedaleko Solca Kujawskiego.
Na miejsce postanowiliśmy udać się na naszych „rumakach” jadąc przez Puszczę Bydgoską. Jako że początek imprezy przewidziany był na godz. 11.00, a spóźniać się nie wypadało, wystartowaliśmy z Glinek o godz. 09.00. Trasa wiodła początkowo ulicą Dąbrowa w kierunku Piecek. „Przecięliśmy” krajową 10-tkę i ma kilkadziesiąt metrów przed jeziorem, skręciliśmy w lewo głębiej w las jadąc krótkim odcinkiem Szlaku Komputerków i dojechaliśmy do mostku kolejowego linii prowadzącej od strony Emilianowi. Za mostkiem skręciliśmy w prawo na drogę leśną prowadzącą do Dobromierza. W połowie tej drogi zrobiliśmy sobie postój przy dość sporych gabarytów kamieniu zwanym „Parawan”. Po dojechaniu do Dobromierza, skierowaliśmy się na drogę prowadzącą przez Dobromierz Górny do Leszyc. Tu jednak drogi nasze chwilowo się rozeszły. Tzn. wraz z moim klubowym kolegą Włodkiem, Jarmikiem i jego rodziną czyli Mariolą i Mateuszem, pojechaliśmy drogą leśną w kierunku Chrośnej. Natomiast druga część grupy wybrała trasę nieco dłuższą, ale bardziej komfortową. Efekt jednak był ten sam, gdyż dojeżdżając do Chrośnej spotkaliśmy się i tak w tym samym miejscu. Po drodze dołączyła do nas grupa rowerzystów z włocławskiego „Cyklisty”.
Kiedy przybyliśmy na teren obok chrośnieńskiej świetlicy, impreza już trwała. Przywitaliśmy się z resztą uczestników (naturalnie nie było możliwości ze wszystkimi) i zaczęła się zabawa. Oczywiście rozpoczęliśmy konsumpcją po tak długiej i męczącej drodze, następnie każdy (prawie !) z nas wziął udział w jednej z kilku konkurencji. Nie każdy, dlatego że akurat mnie przypadł zaszczyt sędziowania w zawodach rzutu podkową. Wśród konkurencji należy oprócz „podkowy” wymienić strzelanie i rzut lotkami do tarczy oraz rzut ziemniakiem;). Odbył się również konkurs na najbardziej osobliwego ziemniaka.
Z Chrośnej wyjechaliśmy ok. godz. 13.00 i udaliśmy się w kierunku Bydgoszczy jadąc niemalże podobną trasą. W domu byłem dwie godziny później.
Mimo, że tym razem mój udział w „Ziemniaku” był dość mocno ograniczony czasowo i zmuszony byłem szybciej opuścić miejsce zabawy, to biorąc jednak pod uwagę kolejną przejażdżkę Puszczą Bydgoską oraz organizację Święta, imprezę uważam za bardzo udaną. Mam nadzieję, że podobne wrażenia odniosę ze Święta Niepodległości organizowanego jak co roku przez solecki „Torpedo”, na który i w tym roku się wybieram.

Ostatnie instrukcje Irka przed wyjazdem © karolxii

Na tle kamienia zwanego "Parawanem" © karolxii

Czasami trzeba było prowadzić rower © karolxii

Okolice Dobromierza Górnego © karolxii

Ekipa z włocławskiego "Cyklisty" © karolxii

Jak widać po ilości rowerów, na brak gości nie można było narzekać © karolxii

Pierwsza część imprezy przy suto zastawionym stole:) © karolxii

Nie brakowało ogniska i pieczonych kiełbasek © karolxii

Pierwsza konkurencja - rzut lotkami © karolxii

Strzelanie do tarczy © karolxii

Rzut podkową, czyli konkurencja w której ... © karolxii

... sędziowałem © karolxii

Odremontowany budynek świetlicy w Chrośnej © karolxii

Wracamy do domu © karolxii



http://www.gpsies.com/map.do?fileId=euwfnvwfruvxlwmr
Kategoria Interklubowa


  • DST 25.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Obchody Światowego Dnia Serca 2011

Niedziela, 25 września 2011 · dodano: 28.01.2012 | Komentarze 2

Dnia 25 września już po raz siódmy obchodziliśmy Światowy Dzień Serca. Jest to wydarzenie o zasięgu międzynarodowym, które odbywa się corocznie na całym świecie. Jego celem jest przede wszystkim przekazanie ludziom pewnych podstaw o schorzeniach układu krążenia oraz zapoznanie z metodami profilaktyki i przeciwdziałania im.
W Bydgoszczy po raz kolejny impreza ta odbyła się pod patronatem Oddziału Bydgoskiego Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego oraz współpracy z Urzędem Miasta i ... oczywiście z naszym Bydgoskim Klubem Turystyki Rowerowej „TURKOLE”.
Głównym miejscem obchodów ŚDS był Stary Rynek, gdzie tradycyjnie stanął kardiobus firmy SERVIER, czyli mobilna poradnia kardiologiczna, w którym można było wykonać bezpłatne badania układu krążenia oraz skorzystać również z bezpłatnych porad w tym zakresie.
Naszemu Klubowi przypadł w udziale zaszczyt zorganizowania rajdu z okazji tego święta. W końcu profilaktyka w przypadku zagrożenia tego typu chorobami, powinna przede wszystkim polegać na zachęcaniu ludzi do aktywności ruchowej. Dla mnie osobiście chyba nie ma lepszej formy tej aktywności niż jazda na rowerze.
Nasz rajd podobnie zresztą jak reszta atrakcji, miał swój początek również na Starym Rynku. Mogli w nim uczestniczyć wszyscy posiadacze roweru, bez względu na wiek dlatego, że zaplanowana trasa nie była długa i swój finał miała w Myślęcinku na terenach wystawowych. Jednak ci, którzy chcieli wziąć udział w losowaniu nagród, musieli najpierw wpisać się na listę uczestników aby otrzymać numer, dzięki któremu przy odrobinie szczęścia można było wygrać nagrodę główną, jaką był rower. Oczywiście nie byliśmy jedynym klubem rowerowym, który wziął udział w ŚDS. Nie zabrakło naszych przyjaciół z Gryfu, Ramy 76 oraz Bydgoskiej Masy Krytycznej.
Rajd rozpoczął się o godz. 11.00. Na trasę w eskorcie Policji wyjechało ok. 60 rowerzystów w różnym wieku. Jechali i ci, powiedziałbym w podeszłym wieku jak i dzieci na rowerach oraz przyczepkach przymocowanych do pojazdów swoich rodziców. Trasa wiodła od Starego Rynku ulicami: Mennica, Marszała Focha, Jagiellońską do Ronda Fordońskiego. Na Rondzie skręciliśmy ponownie w Jagiellońską i dalej 3 Maja, Markwarta, Ossolińskich przez Plac Weyssenhoffa do Ronda Wielkopolskiego. Potem ulicami Ogińskiego, Sułkowskiego i 11 Listopada dojechaliśmy do ulicy Gdańskiej, a stamtąd do Myślęcinka.
Na „metę” ostatni rowerzyści dojechali na kwadrans przed dwunastą. Na miejscu odbywał sie akurat Jarmark Kujawsko-Pomorski, podczas którego można było się delektować potrawami charakterystycznymi dla naszego regionu oraz podziwiać rękodzieła twórców ludowych.
Dokładnie w południe rozpoczęło się losowanie nagród, których dzięki hojności sponsorów nie brakowało. Dwoje z uczestników mogło mówić o szczęściu tego dnia, ponieważ każdy z nich wygrał rower.
Naszą „myślęcińską” część Światowego Dnia Serca zakończyliśmy przed godziną czternastą. Z kolei na Starym Rynku z dobrodziejstw kardiobusa można było korzystać jeszcze przez 2 godziny.

Zbiórka uczestników na Starym Rynku © karolxii


Zapisy dla chętnych do wzięcia udziału w losowaniu nagród © karolxii


W kolejce do badań © karolxii


Turkole i Gryf jak zwykle razem © karolxii


Bydgoska Masa Krytyczna © karolxii


Była też i telewizja © karolxii


A więc rajd ropoczęty © karolxii


Jechaliśmy w asyście Policji © karolxii


Ulica Gdańska koło stadionu © karolxii


A to już Myślęcinek © karolxii


W Myślęcinku akurat odbywał się Jarmark Kujawsko-Pomorski © karolxii


Nagrody były dla najmłodszych i ... © karolxii


... i najstarszych © karolxii


Jeden z dwóch zwycięzców nagrody głównej - Jacek © karolxii
Kategoria Interklubowa


  • DST 56.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szlakami Puszczy Bydgoskiej - część II

Piątek, 16 września 2011 · dodano: 22.01.2012 | Komentarze 3


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Piecki, Szlak Komputerków, Szlak Świadkowie Historii, Leszyce, Szlak Puszczański, Otorowo, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Zachęcony udaną eksploracją szlaków Puszczy Bydgoskiej sprzed dwóch dni, postanowiłem kontynuować moje leśne wojaże.Tym razem zdecydowałem, że wykorzystując ten rodzaj ścieżek rowerowych dojadę sobie do Leszyc i przez Solec Kujawski wrócę do Bydgoszczy.
Zacząłem tak jak ostatnio, czyli standardowo przez ul. Dąbrowa dojechałem do 10-tki i dalej w kierunku Piecek. Nie dojechałem jednak do jeziora, tylko mniej więcej kilometr przed jego początkiem skręciłem w drogę pożarową nr 18. Właściwie to nie lubię tego typu określeń, bo strażak ze mnie żaden, ale droga ta nie stanowi elementu żadnego szlaku i trudno ją jakoś sensownie opisać, a jest przez nas czyli rowerzystów z „Turkola”, regularnie wykorzystywana w czasie jazdy do Chrośnej na Święto Pieczonego Ziemniaka. A może by ją nazwać „Ścieżką Wysokiego Napięcia”, bo przecież wzdłuż niej ustawione są właśnie słupy energetyczne linii wysokiego napięcia (ok. 220 kV).
Tak więc jadąc sobie tą „Ścieżką Wysokiego Napięcia” dojechałem znowu do Szlaku Komputerków, następnie przejechałem pod mostkiem kolejowym i po niecałym kilometrze skręciłem w kolejną drogę pożarową (nr 10). Doprowadziła mnie ona skrzyżowania pięciu ścieżek rowerowych, przy którym znajdował się punkt postojowy. Zrobiłem sobie chwilę odpoczynku i pognałem dalej ścieżką, która oznaczona na najbliższym drzewie i następnych jako niebieski szlak (na mapie zielony), okazała się być Szlakiem Świadkowie Historii. Następnym punktem na mojej trasie była leśniczówka „Dębinka”. Myślałem, że spotkam tamtejszego leśniczego i dostanę pieczęć w „kocie”, ale jak to zwykle bywa „nikto nie je doma”.
Jadąc dalej tą samą ścieżką w pewnym momencie skręciłem w lewo i dojechałem do leśniczówki „Dąbki” i tu udało mi się dostać stempelek potwierdzający odbytą trasę od bardzo miłego pana leśniczego. Za leśniczówką skręciłem w lewo i dojechałem wreszcie do Leszyc, a stamtąd do rozwidlenia dróg, z których jedna prowadziła do Łąk Studzienieckich, a druga w kierunku Szlaku Puszczańskiego. Wybrałem opcję drugą. Droga niemal cały czas prowadziła przez las, który w pewnym momencie trochę się przerzedził. Wreszcie znalazłem się znowu na Szlaku Puszczańskim. Przez krótką chwilę jechałem jego trasą w kierunku Wypalenisk, ale w końcu skręciłem w prawo na drogę leśną prowadzącą do Solca Kujawskiego. Do miasteczka wjechałem od strony ul. Leśnej i od razu udałem się na miejscowy Rynek. Zrobiłem sobie 20 minutową przerwę i tak samo jak ostatnio skierowałem się uliczkami Solca na drogę w kierunku Bydgoszczy. Wracałem przez Otorowo i Łęgnowo.

"Ścieżka Wysokiego Napięcia";) © karolxii


Linia kolejowa w kierunku Emilianowa nad mostkiem na Szlaku Komputerków © karolxii


Kolejna droga pożarowa na Szlaku Komputerków © karolxii


Punkt postojowy pobliżu skrzyżowania ścieżek ze Szlakiem Świadkowie Historii © karolxii


W kierunku Leszyc Niebieskim Szlakiem, którego nie ma na mapie :) © karolxii


Leśniczówka Dębinka © karolxii


Leśniczówka Dąbki © karolxii


W lewo w kierunku Szlaku Puszczańskiego, w prawo w kierunku Łąk Studzienieckich © karolxii


A więc w kierunku Szlaku Puszczańskiego © karolxii


W pewnym momencie las się przerzedził © karolxii


Szlak Puszczański w kierunku Wypalenisk © karolxii


Solecki Rynek © karolxii



Kategoria Singlowa


  • DST 56.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szlakami Puszczy Bydgoskiej - część I

Środa, 14 września 2011 · dodano: 22.01.2012 | Komentarze 5


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Piecki, Szlak Komputerków, Szlak Puszczański, Szlak Świadkowie Historii, Solec Kujawski, Otorowo, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Tego dnia postanowiłem, że będę kontynuować rozpoczętą w zeszłym tygodniu serię wycieczek mających na celu poznanie terenów leśnych wokół Bydgoszczy. Tym razem jednak były to gęsto zalesione okolice na południe miasta, zwane „Puszczą Bydgoską”. Na razie jednak miało to być poruszanie się i jednoczesne poznawanie szlaków Puszczy ustanowionych przez PTTK, aczkolwiek niekoniecznie rowerowych.
Tak więc popędziłem ulicą Dąbrowa przez las, „przeciąłem” 10-tkę i zatrzymałem się przy punkcie postojowym niedaleko szosy. Po chwili postoju ruszyłem dalej popularną ścieżką w kierunku Piecek. Na wysokości jeziora odbiłem w lewo do lasu i znalazłem się na czarnym szlaku, zwanym „Szlakiem Komputerków”. Jechało się całkiem przyjemnie, jak na szlak przeznaczony do turystki pieszej, jednak później dowiedziałem się od Jarka (jarmika), że miałem przyjemność jechać łatwiejszą jego częścią, gdyż prawdziwa zabawa ma dopiero miejsce, gdy jedzie się odcinkiem między leśniczówką Bielice, a Stryszkiem. No cóż, mam nadzieję, że przekonam się o tym wkrótce osobiście. Jadąc dalej „Komputerkiem” przejechałem pod dobrze już mi znanym mostkiem kolejowym i kiedy zbliżałem się do drugiego rozwidlenia ścieżek, w oddali zamajaczył mi jakiś biały punkt na drzewie. Kiedy podjechałem bliżej, okazał się on być tablicą pamiątkową ku czci bł. Czesława Jóźwiaka. Był on jednym z pięciu wychowanków Salezjańskiego Oratorium świętego Jana Bosko w Poznaniu, tzw. „Poznańska Piątka”, aresztowanym przez gestapo za działalność konspiracyjną i skazanym na karę śmierci. Muszę się przyznać, że kompletnie nie zwróciłem uwagi na informację, że urodził się we wsi, która znajdowała się na terenie Puszczy Bydgoskiej, a która z czasem opustoszała i niemalże ślad po niej zaginął czyli Łażyn.
Kontynuując jazdę „Komputerkiem” spotkałem na drodze kolejną tablicę, która „poinformowała” mnie, że właśnie znajduję się na terenie rezerwatu przyrody, którego nazwa brzmi tak samo jak ww. wioski. Utworzony został w 2002 roku i obejmuje tereny leśne o powierzchni ponad 26 hektarów. Jest to obszar wydm śródlądowych z ponad 170-letnim drzewostanem boru sosnowego.
Po krótkiej jeździe dojechałem do miejsca w którym Szlak Komputerków łączy się ze Szlakiem „Świadkowie Historii”, a po chwili do skrzyżowania tych dwóch szlaków ze Szlakiem Puszczańskim. Przez moment zastanawiałem się czy jechać od razu do Solca, czy „Puszczańskim. Wybrałem opcję drugą. Moja radość nie trwała jednak długo, bo niedługo po tym okazało się, że zamiast kontynuować jazdę wybraną trasą i w odpowiednim momencie skręcić w prawo, pojechałem sobie prosto w kierunku drogi prowadzącej z Chrośnej do Solca. Musiałem się cofnąć do miejsca, które przegapiłem i kontynuowałem jazdę jadąc już właściwą ścieżką, która do łatwych nie należała bo szlak ten jest typowym dla turystyki pieszej, a nie rowerowej. Zamierzałem dojechać do Szwedzkiej Góry, ale brak czasu spowodował, że z „Puszczańskiego” odbiłem w lewo do drogi prowadzącej do Solca. Gdy dojechałem do miasteczka wjechałem na drogę prowadzącą do Bydgoszczy i pomknąłem co sił do Bydgoszczy. No cóż, tempus fugit.

Punkt postojowy przy 10-tce, w kierunku Piecek © karolxii


Na Szlaku Komputerków w pobliżu Jeziora Piecki © karolxii


Znajomy mostek:) © karolxii


Błogosławiony z wsi nieistniejącej © karolxii


Nawet nie przypuszczałem, że jestem na terenie rezerwatu;) © karolxii


Tu zbiegają się trzy szlaki © karolxii


Szlak Świadkowie Historii i Komputerków obok siebie © karolxii


Ścieżka w prawo to Szlak Puszczański w kierunku Szwedzkiej Góry © karolxii


Powrót do Bydgoszczy przez Solec Kujawski © karolxii



Kategoria Singlowa


  • DST 50.00km
  • Czas 03:00
  • VAVG 16.67km/h
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

We czterech czyli Jarmik, Keto, Alex i ja

Wtorek, 13 września 2011 · dodano: 14.09.2011 | Komentarze 3


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Osielsko, Niwy, Jarużyn-Kolonia, Jarużyn, Strzelce Górne, Gądecz, Hutna Wieś, Trzęsacz, Włóki, Chełmszczonka, Strzelce Dolne, Mariampol, Fordon, Bydgoszcz-Bartodzieje.

W zasadzie to dzisiejsza wycieczka miała na celu sprawdzenie działania pożyczonego Garmina 62s i porównanie go z modelem ciut starszym czyli 60csx. Namówiłem więc Krzyśka (Keto), jako jedynego znanego mi użytkownika 60-tki i Jarka (Jarmika). Na miejsce spotkania wyznaczyliśmy sobie skrzyżowanie ulic Wyszyńskiego i Kamiennej. Kiedy przybyłem na miejsce oprócz Krzyśka, na spotkanie przyjechał również Patryk czyli „bikestatowy” Alex (miło mi bardzo), a po chwili dołączył do nas Jarek. Kiedy na jednej wycieczce spotykają się bikerzy na góralu i szosówkach, a każdy chce jechać z optymalną dla siebie prędkością, to na efekty nie trzeba długo czekać. Tak więc po ok. 20 min. jazdy obok Krzyśka, zacząłem już „wymiękać” i gdyby nie Jarek na swoim „Expie” dawno bym odłączył się od grupy i ślad by po mnie zginął. Jego propozycję obejrzenia uroczyska Prodnia, przyjąłem z radością, zamiast być przysłowiową kulą u nogi dla Krzyśka i Patryka, których i tak już straciliśmy z oczu. Mimo, że w tej okolicy przejeżdżałem nie raz, to nigdy nie miałem okazji odwiedzić tego miejsca. Widok z jego wzgórza mógłbym polecić każdemu spragnionemu ładnych krajobrazów. Jarek nawet postanowił zejść z tego wzgórza bo wg mapy można by na skróty dostać się od razu do 256-stki, ale niestety „morze” drapieżnej zieleni okazało się nie do przejścia. Tak więc wróciliśmy do drogi i udaliśmy się w kierunku Strzelec Górnych, potem przez Gądecz, Włóki, Trzęsacz i Strzelce Dolne wróciliśmy do Bydgoszczy – oczywiście przez Fordon.
Co do porównania urządzeń do nawigacji, to jeżeli miałbym wybrać między używanym, ale tańszym 60csx a droższym i nowym 62s to zdecydowanie wybrałbym ten drugi.

Na pierwszym planie Jarek rozgryzający działanie mojej pożyczonej "62 eski" Garmina. Na drugim widok na Zespół Parków Krajobrazowych Chełmińskiego i Nadwiślańskiego. © karolxii

Wstyd się przyznać, ale nawet nie wiedziałem o istnieniu tej osobliwości. © karolxii

Ładny widok, ale oczywiście nie mam na myśli zaoranego pola. © karolxii

Jarek przecierający nowy szlak z Jarużyna. © karolxii

Standardowo był Snickers i pieczątka w KOT. © karolxii
Kategoria W towarzystwie


  • DST 103.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szlakiem Przyjaźni Bydgoszcz-Toruń I

Poniedziałek, 12 września 2011 · dodano: 16.01.2012 | Komentarze 4


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Ostromecko, Wałdowo Królewskie, Skłudzewo, Zarośla Cienkie, Rozgarty, Toruń, Przysiek, Pędzewo, Zławieś Wielka, Toporzysko, Czarnowo, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Zaliczone gminy: Toruń – miasto na prawach powiatu.

Tego dnia postanowiłem, że „upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu”. Po pierwsze chciałem w końcu wybrać się do Torunia na rowerze, ponieważ do tej pory jakoś nie miałem za bardzo okazji aby to zrobić. Po drugie chciałem koniecznie dotrzeć tam słynnym „Szlakiem Przyjaźni Bydgoszcz-Toruń”, którego również przy okazji zamierzałem „zaliczyć” w całości. To dziwne, ale tym „przyjaznym szlakiem” jechałem już nie raz i miejscowością najbardziej oddaloną od Bydgoszczy, która leżała na jego trasie były Zarośla Cienkie. Tak więc przyszedł czas aby wreszcie to zmienić, bo do Torunia nigdy nie udało mi się dojechać.
Najpierw jednak trochę o samym szlaku.
Trasa o długości 57 km, ma swój początek przy Dworcu Głównym PKP w Bydgoszczy i prowadzi przez Bydgoszcz Fordon – Ostromecko – Wałdowo Królewskie – Bolumin – Skłudzewo – Złąwieś Wielką – Zarośla Cienkie – Cegielnik – Rozgarty, by zakończyć się w Toruniu przy Placu Rapackiego. Wytyczony został w 2003 r., a jego otwarcie miało miejsce dokładnie 1 maja w tym samym roku. Prowadzi głównie pomniejszymi drogami przez tereny wiejskie i ścieżkami leśnymi na granicy Pojezierza Chełmińskiego i Kotliny Toruńskiej na prawym brzegu Wisły.
Z Bydgoszczy wyjechałem przed godz. 9.00 i do Wałdowa Królewskiego jechało mi się w iście sielankowej atmosferze. Jednym słowem żadnych mniejszych lub większych problemów. Kiedy jednak przejeżdżałem przez Wałdowo, postanowiłem „cyknąć” fotkę mej ulubionej miejscowości na tej trasie i w tym momencie jakiś „kotecek” (nie czarny bynajmniej), wyskoczył mi nagle z pobocza prosto pod moje koła. Ponieważ w prawej ręce trzymałem aparat, hamowanie odbyło się za pomocą lewej ręki, a jak lewej to wiadomo – zadziałał przedni hamulec. Efekt był natychmiastowy. Przeleciałem przez kierownicę i przejechałem się kawałeczek po wałdowskim asfalcie. Skutki: częściowo pęknięta obudowa od aparatu, poobijane nogi, ale najgorsze było to, że siedzenie od roweru wygięło się na tyle, że w zasadzie o normalnej jeździe nie było dalej mowy. Udało mi się jednak przejechać kilkanaście metrów i spotkałem pewnego miłego pana, który najpierw próbował mi pomóc wyprostować siedzenie, ale z braku odpowiednich narzędzi dał sobie spokój i doradził abym spróbował dojechać jakoś do Bolumina i tam w pierwszym lepszym domu z brzegu zapytał o pomoc. Tak też zrobiłem i od razu ją uzyskałem od następnego miłego człowieka, który pomógł mi je wyprostować i porządnie dokręcić do sztycy. Ufff..., miałem wielkie szczęście w tym nieszczęściu, bo dzięki temu panu mogłem dalej jechać wyznaczoną trasą.
Z Bolumina pojechałem zgodnie z trasą przez Skłudzewo, które znajduje się podobno dokładnie w połowie szlaku i gdzie jak już kiedyś pisałem zakopano „topór wojenny”. W dniu oficjalnego otwarcia szlaku, kiedy to w imprezie tej wzięło udział kilkuset rowerzystów z Torunia i Bydgoszczy, prezydenci: Konstanty Dombrowicz i Michał Zaleski osobiście pokonali odcinek 20 km – każdy ze swoich miast, do Skłudzewa i w obecności swoich współziomków dokonali oficjalnego „zakopania”.
Dalej trasa prowadziła przez Rzęczkowo i Zarośla Cienkie. Kiedy dojechałem do Przysieka, skręciłem w prawo na drogę leśną oznaczoną jako niebieski szlak i trzymając się niebieskich znaków na drzewach, jechałem przed siebie. Ścieżka ta z lekko piaszczystej, wkrótce zmieniła się w porządnie ubitą drogę i po niedługim czasie po prostu się skończyła. Przed sobą miałem naprawdę „miły” widok: teren przypominający zaorane pole, a w oddali zamajaczyła mi bryła nowej siedziby toruńskiego stadionu żużlowego. Prowadząc rower ruszyłem przed siebie. Na szczęście spacerek ten nie trwał długo i wyszedłem w pobliżu „Apatora”, by po chwili śmigać już na kołach ulicami Torunia.
Kiedy dojechałem do Placu Rapackiego, od razu udałem się na Toruńską Starówkę i postanowiłem poczuć „gotyk na dotyk” ujeżdżając sobie uliczkami starej części miasta. Najpierw pojechałem do Bazyliki śśw. Janów, gdzie w tamtejszym sklepiku dostałem pieczątkę w „kocie”.
Oczywiście nie samą odznaką KOT, Przodownik żyje;). Jeszcze w sierpniu tego roku postanowiłem, że będę również zdobywał punkty do odznaki „Szlakiem Kościołów Gotyckich Ziemi Chełmińskiej”. Do obowiązkowych pozycji dla zdobycia odznaki, należy zwiedzenie trzech kościołów w Toruniu, czyli wcześniej wymienionej bazyliki, kościołów: Najświętszej Maryi Panny i p.w. św. Jakuba. Z NMP nie było żadnych problemów. Tamtejszy proboszcz okazał się być bardzo miły i „dostałem to com chciał”. Z Jakubem niestety było gorzej: pocałowałem przysłowiową „klamkę” zarówno kościoła jak i biura parafialnego. No cóż, widać muszę tu przyjechać ponownie, ale i tak zrobię to z radością bo Toruńska Starówka jest naprawdę pięknym miejscem, do której sentyment mi pozostał jeszcze z czasów studiów na UMK.
Pojechałem jeszcze do firmowego sklepu „Kopernika” po tutejsze wyroby piernikarskie, pojeździłem sobie wzdłuż linii murów obronnych, a potem odpocząłem na Rynku Starego Miasta w cieniu pięknego gotyckiego ratusza.Siedziało się bardzo fajnie, ale czas naglił i trzeba było wracać do domu. Jadąc ścieżką rowerową przez miasto, a potem krajową 80-tką ruszyłem w kierunku Bydgoszczy. W domu byłem przed godz. 17.00.

Do tej miejscowości mam sentyment © karolxii


Mostek w okolicach Zarośli Cienkich © karolxii


Na szlaku w pobliżu miejscowości Przysiek © karolxii


Pasażer na gapę;) © karolxii


To był najgorszy odcinek do pokonania © karolxii


Wreszcie w Toruniu - dojeżdżam do Starówki © karolxii


Bazylika Katedralna śś. Janów © karolxii


Odcinek murów miejskich między Bramą Żeglarską a Basztą Gołębnik © karolxii


Kościół św. Jakuba © karolxii


Ratusz na Rynku Starego Miasta © karolxii


Kościół Najświętszej Maryi Panny © karolxii



Chwila odpoczynku © karolxii


W Toruniu nie brakuje szlaków rowerowych © karolxii


80-tką do Bydgoszczy © karolxii



Kategoria Singlowa


  • DST 64.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Lasami do Stronna przez Nowy Mostek

Piątek, 9 września 2011 · dodano: 31.12.2011 | Komentarze 1


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Rynkowo, Niemcz, Maksymilianowo, Nowy Mostek (leśniczówka), Stronno, Wilcze Gardło, Bożenkowo, Maksymilianowo, Osielsko, Czarnówczyn, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Dzisiejszy „wypad” rozpoczął serię wycieczek mających na celu poznanie terenów leśnych dookoła Bydgoszczy.
Przyznam się szczerze, że jazda leśnymi ścieżkami nie była nigdy moją mocną stroną. Zawsze obawiałem się, że po prostu zgubię się penetrując te tereny i zamiast satysfakcji z „rajdowania” po lesie – porażka małego chłopca, który zgubił się w tłumie i teraz nie może odnaleźć własnej mamy;). Pamiętam, że w czasach jeszcze „przedturkolowych”, kiedy rozpoczynałem moją przygodę z rowerem, niemal każda jazda po lesie (w szczególności ta nocna) odbywała się w towarzystwie moich podwórkowych kolegów. Na rower „wsiedli” trochę szybciej ode mnie i co niektóre ścieżyny Puszczy Bydgoskiej mieli już dawno spenetrowane. Teraz kiedy moim sprzymierzeńcem okazała się być technika, a dokładnie GPS, żadne ostępy leśne nie były mi już straszne. Oczywiście nie samym gps-em człowiek żyje:). Nie można nie doceniać znaczenia map, które w momencie gdy technika zawodzi, stają się naszym przysłowiowym kołem ratunkowym.
Tak więc zaopatrzony w smartfona z zainstalowaną mapą oraz tradycyjną papierówką, wyruszyłem penetrować lasy w okolicach między Koronowem, a Maksymilianowem. Korzystałem z elektronicznej wersji mapy „Okolice Bydgoszczy i Torunia” – systemu Kamap, która wspaniale pracowała na moim nowym telefonie Samsung Omnia Pro 4. Z poprzednim modelem, czyli Samsungiem I780, ta współpraca nie szła najlepiej, stąd dopiero po długim czasie od momentu kupna mapy mogłem ją wykorzystać w celu poznania leśnych szlaków okolic Bydgoszczy. Wersja tradycyjna to mapa o tym samym tytule, ale wydawnictwa ExpressMap.
Najpierw pojechałem do Myślęcinka i stamtąd przez Rynkowo, chciałem jak najszybciej dostać się do Maksymilianowa, ale niestety musiałem trochę skorygować mój plan. Ścieżka z Rynkowa do Maksymilianowa stała się nieprzejezdna dla rowerów wskutek ostatnich opadów. Oczywiście mogłem kontynuować moją jazdę, ale z drugiej strony nie chciałem już na samym początku wylądować w najbliższej kałuży. Tak więc mała „cofka” do drogi z „Myśla” i dalej przez Niemcz i Jagodowo dojechałem do „Maksa”. Następnie przez most nad torami kolejowymi i od razu dałem nura w las skręcając w prawo w najbliższą ścieżkę.
Na najbliższym drzewie znalazłem informację, że wstęp do lasu jest zabroniony z uwagi na opryski chemiczne (z pewnością przeciwko robalom), ale co tam ... jeden wymyśla zakazy, a drugi je łamie.
Jadąc dalej tą „opryskaną ścieżką” trafiłem na tory kolejowe. Według mnie nie były raczej od dawna używane, a prowadziły chyba do jednostki wojskowej znajdującej się niedaleko Bożenkowa. Po kilkunastu minutach ścieżka, którą jechałem połączyła się z inną, która to z kolei była przedłużeniem drogi z Żołędowa i zaprowadziła mnie bezpośrednio do leśniczówki Nowy Mostek. Przed leśniczówką znajdował się punkt postojowy, składający się z dwóch zadaszonych ławek postawionych na całkiem sporej wielkości placu. W końcu turystom też należy się odpoczynek i przerwa na posiłek w cywilizowanych warunkach.
Minąłem leśniczówkę oraz jadącego przede mną rowerzystę (w tej głuszy!?) i skręciłem w prawo w kolejną ścieżkę, która to zaprowadziła mnie bezpośrednio do Stronna. Po drodze przejechałem obok strasznie zaniedbanego i opuszczonego, a właściwie będącego w stanie ruiny budynku PKP, przeskoczyłem tory kolejowe i po chwili byłem już w Stronnie. Tam udałem się do sklepu spożywczego, gdzie kupiłem szybko coś do picia i cofnąłem się do miejsca gdzie przekroczyłem tory, ale nie wróciłem na tą samą ścieżkę tylko pojechałem prosto Szlakiem Stronno-Wudzyn (niebieskim). Udało mi się dojechać do miejsca opisanego na mapie jako „Wilcze Gardło” potem skręciłem w ścieżką leśną, która została wytyczona równolegle do drogi z Koronowa do Samociążka. Ścieżką tą dojechałem nad brzeg Jeziora Białego by podziwiać jego piękny widok w kierunku lasu. Pojechałem dalej w kierunku Nowego Mostka i w tym miejscu zatoczyłem koło, bo znalazłem się przy ścieżce z leśniczówki do Stronna. Nie kontynuowałem jednak jazdy tą drogą, ale kilkanaście metrów za budynkiem skręciłem w prawo i dojechałem do Bożenkowa Drugiego. Stamtąd Szlakiem Białego Węgla znowu dojechałem do Maksymilianowa. Potem przecinając E261, znalazłem się w Osielsku i dalej przez Czarnówczyn oraz Las Gdański wróciłem na Bartodzieje czyli do domku:).

Ścieżka w kierunku Maksymilianowa za Rynkowem nie zapowiadała komfortowej jazdy © karolxii


I tak wjechałem;) © karolxii


Kolej tu chyba nie jeździła od lat © karolxii


Ścieżka w kierunku leśniczówki Nowy Mostek © karolxii


Jest gdzie odpocząć - punkt postojowy koło leśniczówki © karolxii


A to sama leśniczówka Nowy Mostek © karolxii


Niedaleko Stronna © karolxii


PKP jak widać "średnio" dba o swoją infrastrukturę © karolxii


Przed sklepem spożywczym w Stronnie © karolxii


Na szlaku Stronno-Wudzyn. © karolxii


Widok na Jezioro Białe © karolxii


Kategoria Singlowa


  • DST 52.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Święto Śliwki 2011

Niedziela, 4 września 2011 · dodano: 27.12.2011 | Komentarze 0


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Mariampol, Jarużyn, Strzelce Dolne, Strzelce Górne, Borówno, Nekla, Żołędowo, Maksymilianowo, Myślęcinek, Bydgoszcz-Bartodzieje.

W pierwszy weekend września tego roku w miejscowości Strzelce Dolne (gmina Dobrcz) miało miejsce jak co roku, wydarzenie zwane: „Święto Śliwki”. Impreza ta co prawda trwa dwa dni, ale TURKOLE zawsze uczestniczą w niej zawsze tego drugiego dnia czyli w niedzielę. Oczywiście nie sposób tu nie wspomnieć, że tego roku nie był to ich pierwszy udział w „Śliwce”. Ja natomiast miałem przyjemność podziwiać tutejsze wyroby „śliwkarskie” dopiero po raz drugi.
Do Strzelec postanowiliśmy udać się w towarzystwie kolegów i koleżanek z soleckiego TORPEDO, a na miejsce spotkania wyznaczyliśmy sobie w pobliżu biurowca dawnego Rometu. Do naszej „ekipy” dołączył również Jarek (Jarmik) z Mateuszem i tak oto grupką liczącą 15 osób ruszyliśmy w kierunku osiedla Fordon. Trasa nie była długa, ok. 10 km i prowadziła głównymi ulicami Fordonu – Twardzickiego i Wyzwolenia. W oczekiwaniu na „Adama-Torpedowca”, zrobiliśmy sobie krótki postój przy końcu ul. Wyzwolenia i potem „pędziliśmy” już do samych Strzelec.
A na miejscu jak zwykle: tradycyjne stoiska w których stoliki aż uginały się od poustawianych słoików z różnej maści powideł. Oczywiście kupić można było nie tylko powidła, ale przysłowiowe „mydło i powidło”, czyli chyba wszystko. Nie ma sensu chyba tego wymieniać, ale odnoszę wrażenie że z tego święta zrobiono „tandetną komerchę”, której celem nie jest chyba promocja miejscowego wyrobu, ale handel wszystkim na czym można zarobić-sprzedając. Ale to tylko moje osobiste przemyślenia.
Oprócz akcentów handlowych, na tejże imprezie można było zobaczyć smażenie powideł w tradycyjnych kotłach kuprowych, występy zespołów ludowych oraz atrakcje dla dzieci. Oczywiście też „uległem” urokowi święta i kupiłem dla mojej sianownej małzionki 2 słoiki powideł. I opłaciło się, bo kilka dni później upiekła przepyszne rogaliki z powidłami:))).
Przed godziną 12-stą wraz z Jarkiem i Mateuszem opuściliśmy Strzelce i postanowiliśmy urozmaicić sobie ten dzień, dłuższym powrotem do domu. Trasa wiodła przez Strzelce Górne, Gądecz, Kusowo, Neklę do Żołędowa, gdzie skręciliśmy do lasu i dalej mijając Maksymilianowo dojechaliśmy do Myślęcinka. Tutaj muszę dodać, że odcinek tej trasy z „Maksa” do „Myśla”, na wysokości Jagodowa i Niemcza do najłatwiejszych nie należał z powodu ulepszania tej drogi, która z typowej „szutrówki” stała się na jakiś czas piaszczysta i niemalże nieprzejezdna. Ale na szczęście jakoś sobie z tym poradziliśmy i zadowoleni z udanego dnia (tak przynajmniej ja uważam) rozjechaliśmy się do swoich domów.
No to do zobaczenia za rok w Strzelcach Dolnych!

Turkole, Torpedo i goście © karolxii


W oczekiwaniu na Adama - krótki postój w Fordonie © karolxii


Jedziemy najeść się powideł © karolxii


No to jesteśmy na miejscu - Strzelce Dolne © karolxii


Nasze miejsce postoju © karolxii


Na miejscu oferowano nie tylko powidła © karolxii


Przed bramą wjazdową na teren festynu © karolxii


Ścieżka z Maksymilianowa w kierunku Bydgoszczy w trakcie "naprawy" © karolxii



Kategoria Interklubowa


  • DST 66.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Magiczna Sobota - dzień drugi

Niedziela, 21 sierpnia 2011 · dodano: 24.12.2011 | Komentarze 0


Przebieg trasy: Samborsko, Ptusza, Czechyń, Zabrodzie, Stara Łubianka, Zawada, Piła-dworzec PKP.

Drugi dzień „Magicznej Soboty” rozpoczęliśmy pobudką o godz. 8.00., oczywiście po jak najbardziej przespanej nocy. Potem szybkie śniadanie, sprzątanie, coś w rodzaju porannej odprawy i dalej w trasę.
Z Samborska pojechaliśmy prosto do Jastrowia i tam w pobliskiej „Biedronce” uzupełniliśmy zapasy. Z Jastrowia kawałek drogą w kierunku Złotowa i potem skręt w prawo do Czerwonego Szlaku w kierunku Ptuszy – spokojna droga przez las przerwana złapaniem „gumy” przez jednego z uczestników. Za Ptuszą skręciliśmy w prawo przecinając drogę wojewódzką nr 11 i tam czekał nas krótki postój przez przejazdem kolejowym. Po chwili ruszyliśmy dalej Czerwonym Szlakiem w kierunku leśniczówki „Wrzosy” i znaleźliśmy się na terenie rezerwatu przyrody „Wielkopolska Dolina Rurzycy”. Tutaj na jakiś czas rozdzieliliśmy się. Cześć grupy została na miejscu w pobliżu leśniczówki, a pozostała część postanowiła udać się nad brzeg Jeziora Krąpsko Średnie, aby zobaczyć tamtejszy „Kamień Papieski”. Na północnym brzegu jeziora powstał pomnik na pamiątkę pobytu Karola Wojtyły w lipcu 1978 roku, kiedy to spędzał tutaj swój ostatni urlop w Polsce wraz ze studentami z Krakowa przed wyborem na papieża.
Znad jeziora pojechaliśmy przez las w kierunku Czechynia, potem przez Zabrodzie gdzie obejrzeliśmy tamtejszy most. Wreszcie ostatnim miejscem, na trasie II dnia Magicznej Soboty była miejscowość Tarnowo i tradycyjnie już, tamtejsze gospodarstwo rybackie „Pstrąg”, gdzie niektórzy z nas postanowili zasmakować specjałów rybnych w tawernie „Rybajka”. Tutaj również rozstaliśmy się z organizatorami „Sobót”, którzy wrócili na do Piły.
My postanowiliśmy jeszcze zostać przez jakiś czas i poczekać aż niektórzy z naszych entuzjastów rybich przysmaków, zakończą swój posiłek. Wreszcie kiedy nakarmili już swoje wygłodniałe żołądki ruszyliśmy w kierunku Piły przez Starą Łubiankę i Zawadę. Na tamtejszym dworcu wsiedliśmy do najbliższego pociągu i zadowoleni z życia i z kolejnej udanej „Magicznej Soboty” wróciliśmy do Bydgoszczy.

Przed świetlicą w Samborsku - uśmiechnięci i wypoczęci © karolxii


Przygotowania do drogi powrotnej © karolxii


Na Czerwonym Szlaku za Jastrowiem w kierunku Ptuszy © karolxii


Kolej ma zawsze pierwszeństwo - przejazd za drogą wojewódzką nr 11 © karolxii


Lasem w kierunku leśniczówki "Wrzosy" © karolxii


Tutaj nie można się zgubić - rezerwat przyrody Wielkopolska Dolina Rurzycy © karolxii


Krzyż nad Jeziorem Krępsko Średnie i ... © karolxii


... słynny Kamień Papieski © karolxii


W drodze powrotnej też zdarzały sie awarie - na szlaku w kierunku Czechynia © karolxii


Widok z mostu w okolicach Zabrodzia na ... ? © karolxii


A to sam most i droga w kierunku Płytnicy © karolxii


Przed Tawerną „Rybajka” w Tarnowie © karolxii


W drodze do Piły - okolice Starej Łubianki © karolxii
Kategoria Interklubowa