Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień1 - 0
- 2025, Sierpień7 - 0
- 2025, Lipiec2 - 0
- 2025, Czerwiec1 - 0
- 2025, Maj1 - 0
- 2025, Kwiecień2 - 0
- 2024, Grudzień1 - 0
- 2024, Październik1 - 0
- 2024, Wrzesień1 - 0
- 2024, Sierpień2 - 0
- 2024, Lipiec1 - 0
- 2024, Czerwiec1 - 0
- 2024, Maj2 - 1
- 2024, Kwiecień2 - 0
- 2024, Marzec1 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2023, Grudzień2 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień1 - 0
- 2023, Sierpień1 - 0
- 2023, Lipiec1 - 0
- 2023, Czerwiec1 - 0
- 2023, Kwiecień1 - 0
- 2023, Marzec1 - 0
- 2023, Luty1 - 0
- 2023, Styczeń1 - 0
- 2022, Listopad2 - 0
- 2022, Październik3 - 0
- 2022, Wrzesień1 - 0
- 2022, Sierpień1 - 0
- 2022, Lipiec6 - 0
- 2022, Czerwiec7 - 4
- 2022, Maj6 - 3
- 2022, Kwiecień6 - 3
- 2022, Marzec3 - 1
- 2022, Luty1 - 0
- 2021, Grudzień1 - 0
- 2021, Listopad1 - 0
- 2021, Październik1 - 0
- 2021, Wrzesień7 - 12
- 2021, Sierpień9 - 6
- 2021, Lipiec2 - 0
- 2021, Czerwiec5 - 6
- 2021, Maj3 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec1 - 0
- 2021, Luty2 - 2
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień3 - 0
- 2020, Listopad1 - 0
- 2020, Październik2 - 2
- 2020, Wrzesień4 - 0
- 2020, Sierpień9 - 0
- 2020, Lipiec11 - 10
- 2020, Czerwiec2 - 0
- 2020, Maj2 - 1
- 2020, Kwiecień6 - 3
- 2020, Marzec4 - 1
- 2020, Luty1 - 0
- 2020, Styczeń2 - 0
- 2019, Grudzień2 - 0
- 2019, Listopad3 - 0
- 2019, Październik3 - 0
- 2019, Wrzesień5 - 2
- 2019, Sierpień6 - 0
- 2019, Lipiec3 - 0
- 2019, Czerwiec10 - 4
- 2019, Maj7 - 8
- 2019, Kwiecień7 - 9
- 2019, Marzec5 - 5
- 2019, Luty2 - 3
- 2019, Styczeń3 - 4
- 2018, Grudzień2 - 1
- 2018, Listopad5 - 5
- 2018, Październik4 - 4
- 2018, Wrzesień4 - 5
- 2018, Sierpień10 - 19
- 2018, Lipiec5 - 2
- 2018, Czerwiec2 - 0
- 2018, Maj7 - 7
- 2018, Kwiecień5 - 5
- 2018, Marzec3 - 3
- 2018, Luty5 - 9
- 2018, Styczeń3 - 3
- 2017, Grudzień3 - 2
- 2017, Listopad4 - 3
- 2017, Październik2 - 2
- 2017, Wrzesień6 - 15
- 2017, Sierpień6 - 2
- 2017, Lipiec4 - 0
- 2017, Czerwiec5 - 0
- 2017, Maj9 - 6
- 2017, Kwiecień5 - 8
- 2017, Marzec4 - 1
- 2017, Luty4 - 2
- 2017, Styczeń3 - 0
- 2016, Grudzień4 - 4
- 2016, Listopad4 - 3
- 2016, Październik4 - 4
- 2016, Wrzesień9 - 6
- 2016, Sierpień6 - 1
- 2016, Lipiec14 - 8
- 2016, Czerwiec2 - 2
- 2016, Maj2 - 6
- 2016, Kwiecień8 - 10
- 2016, Marzec3 - 6
- 2016, Luty3 - 3
- 2016, Styczeń3 - 2
- 2015, Grudzień1 - 4
- 2015, Listopad2 - 1
- 2015, Październik5 - 6
- 2015, Wrzesień4 - 2
- 2015, Sierpień4 - 4
- 2015, Lipiec12 - 7
- 2015, Czerwiec5 - 4
- 2015, Maj3 - 4
- 2015, Kwiecień8 - 11
- 2015, Marzec2 - 0
- 2015, Luty1 - 0
- 2015, Styczeń3 - 4
- 2014, Grudzień2 - 3
- 2014, Listopad5 - 6
- 2014, Październik4 - 4
- 2014, Wrzesień4 - 7
- 2014, Sierpień4 - 6
- 2014, Lipiec8 - 10
- 2014, Czerwiec4 - 0
- 2014, Maj4 - 9
- 2014, Kwiecień4 - 0
- 2014, Marzec1 - 5
- 2014, Luty1 - 0
- 2014, Styczeń8 - 0
- 2013, Grudzień5 - 2
- 2013, Listopad2 - 3
- 2013, Październik3 - 2
- 2013, Wrzesień6 - 9
- 2013, Sierpień4 - 1
- 2013, Lipiec1 - 1
- 2013, Czerwiec10 - 17
- 2013, Maj2 - 10
- 2013, Kwiecień3 - 12
- 2013, Marzec2 - 5
- 2013, Luty2 - 1
- 2013, Styczeń1 - 1
- 2012, Grudzień1 - 4
- 2012, Listopad2 - 7
- 2012, Październik3 - 6
- 2012, Wrzesień5 - 5
- 2012, Sierpień4 - 8
- 2012, Lipiec5 - 8
- 2012, Czerwiec11 - 9
- 2012, Maj4 - 7
- 2012, Kwiecień2 - 5
- 2012, Marzec2 - 7
- 2012, Styczeń1 - 1
- 2011, Listopad2 - 1
- 2011, Październik2 - 5
- 2011, Wrzesień7 - 18
- 2011, Sierpień3 - 3
- 2011, Lipiec2 - 2
- 2011, Czerwiec10 - 12
- 2011, Maj5 - 7
- 2011, Kwiecień3 - 9
- 2011, Marzec3 - 7
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik1 - 0
- 2010, Wrzesień4 - 3
- 2010, Sierpień8 - 5
- 2010, Lipiec2 - 2
- 2010, Czerwiec4 - 1
- 2010, Maj3 - 0
- 2010, Kwiecień2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
- 2009, Grudzień1 - 2
- 2009, Listopad5 - 0
- 2009, Październik4 - 2
- 2009, Wrzesień5 - 1
- 2009, Sierpień5 - 5
- 2009, Lipiec5 - 6
- 2009, Czerwiec5 - 3
- 2009, Maj7 - 0
- 2009, Kwiecień3 - 0
- 2009, Marzec1 - 0
- 2008, Czerwiec2 - 1
- DST 98.00km
- Sprzęt EKSPEDYSZYN
- Aktywność Jazda na rowerze
IX Rajd Honorowych Dawców Krwi
Niedziela, 20 maja 2012 · dodano: 12.06.2012 | Komentarze 2
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Strzyżawa, Toporzysko, Zławieś Wielka, Zarośla Cienkie, Czarne Błoto, Przysiek, Toruń, Górsk, Zławieś Wielka, Toporzysko, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Dnia 20 maja br. odbył się IX Integracyjno-Sportowy Rajd Rowerowy Honorowych Dawców Krwi. Jednym z organizatorów tej imprezy był jak zwykle toruński KTK „Przygoda”.
Ponieważ całość miała swój początek o godz. 10.00 w Złejwsi Wielkiej, moi klubowicze wyznaczyli sobie na miejsce spotkania most na Wiśle – dokładnie o godzinie 9.00. Ja jednak nie zamierzałem jechać z naszą ekipą, ponieważ chciałem wreszcie sprawdzić możliwości zakupionego 3 tygodnie temu, mojego nowego roweru – UNIBIKE EXPEDITION. Tak więc o godz. 09.00, ale sprzed domku – wyruszyłem w kierunku mostu.
Przejazd ulicą Kamienną to była po prostu „bajka”, jeszcze tak lekko nie jechało mi się na żadnym rowerze. W końcu minąłem „rogatki” Bydgoszczy i skierowałem się w stronę Złejwsi. Jechałem z prędkością między 27 a 30 km/h nie czując przy tym większego zmęczenia. Udało mi się dogonić, a potem nawet wyprzedzić jednego bikera jadącego na „szosówce”. W końcu dojechałem do Złejwsi, gdzie spotkałem kolegów i koleżanki z soleckiego „Torpedo”, z którymi wspólnie udałem się na miejsce dzisiejszego Rajdu. A tam jak zwykle dość spora grupa rowerzystów, wśród których oczywiście nie zabrakło ekipy z „Turkoli” oraz innych zaprzyjaźnionych klubów. Otrzymałem jak zwykle „zestaw startowy”, ufundowany przez sponsora Rajdu. Potem było krótkie przemówienie jednego z organizatorów, omówienie trasy i ruszyliśmy w kierunku urzędu gminy, gdzie jak zwykle zrobiliśmy sobie zdjęcie pamiątkowe. Dalej trasa prowadziła przez Zarośla Cienkie, Czarne Błoto i Rozgarty. Na wysokości wsi Przysiek skręciliśmy do lasu (Błotka), gdzie czekał nas poczęstunek w postaci kawy, herbaty i „ciacha”. Po trwającym ponad półgodzinnym postoju, skierowaliśmy się ponownie do Przysieka, a stamtąd prosto do Torunia.
Tutaj oczywiście miejscem naszego postoju była Starówka – Rynek Staromiejski. Kto chciał mógł pozostać na miejscu w cieniu drzew (słońce świeciło coraz intensywniej), a dla pozostałych organizator przygotował zwiedzanie Starego Miasta w towarzystwie przewodnika. Ja postanowiłem dołączyć do tych drugich z nadzieją, że i tym razem dowiem się czegoś ciekawego o starej części Torunia. I nie żałowałem bo było naprawdę fajnie. Piesza część dzisiejszej trasy obejmowała zwiedzanie rynku Starego Miasta, zachodnich części fortyfikacji z Krzywą Wieżą włącznie, okolic domu Kopernika oraz ruin zamku krzyżackiego. Tam też dowiedziałem się skąd się bierze powiedzenie „czarno na białym”. Po zakończeniu zwiedzania, cała ekipa rajdowa ruszyła w kierunku Toruńskich Błoń, gdzie odbyło się tradycyjne pieczenie kiełbasek i oficjalne zakończenie Rajdu.
W drogę powrotną wyjechałem trochę wcześniej niż reszta „Turkoli” wraz z moim klubowym kolegą Włodkiem i na miejscu byłem ok. godz. 17.00.

Uczestnicy Rajdu© karolxii

TURKOLE ze swoimi "maszynami"© karolxii

Przed urzędem gminy w Złejwsi Wielkiej© karolxii

Na szlaku Toruń-Bydgoszcz-Nakło© karolxii

Postój w Błotku© karolxii

Za Przysiekiem w kierunku Torunia© karolxii

Ulicami Torunia w kierunku Starówki© karolxii

Zwiedzanie Starego Miasta© karolxii

Koło Krzywej Wieży© karolxii

Posiłek na toruńskich Błoniach w poblizu ogrodu zoobotanicznego© karolxii

Tradycyjne pieczenie kiełbasek© karolxii
Kategoria Interklubowa
- DST 27.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Nadleśnictwa Żołędowo
Środa, 2 maja 2012 · dodano: 13.12.2015 | Komentarze 0
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Myślęcinek, Niemcz, Maksymilianowo, Żołędowo, Niwy, Osielsko, Las Gdański, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Szybki wypad do Nadleśnictwa Żołędowo w celu załatwienia formalności związanych z organizacją rajdu "Noc z Madejem". Po krótkiej rozmowie z Panem Nadleśniczym, który do naszego wniosku ustosunkował się pozytywnie, wróciłem do domu.
- DST 26.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Święto Pracy z Mikołajem
Wtorek, 1 maja 2012 · dodano: 04.05.2012 | Komentarze 4
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Myślęcinek, Niemcz, Maksymilianowo, Żołędowo, Niwy, Osielsko, Las Gdański, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Święto Pracy postanowiłem celebrować wraz z Mikołajem, na rowerze.
Najpierw pojechaliśmy do Myślęcinka. Z początku chciałem jechać „deptakiem”, ale spodziewałem się „korków” i pojechałem drogą w kierunku tunelu w nasypie kolejowym. Pomyślałem, że drogą tą pojadę sobie do kładki nad torami w Rynkowie, ale w ostatniej chwili skręciłem w jedną z bocznych ścieżek i w ten sposób dojechałem do Centrum Edukacji Ekologicznej, potem kawałek dalej i znalazłem się przy źródełku. Na pobliskiej ławce spotkałem moją dobrą znajomą z zaprzyjaźnionego klubu PTTK „Gryf” – Zosię. Zapytałem ją czy dam radę dojechać do tunelu w kierunku Rynkowa, ale nie standardowo asfaltem, tylko niebieskim szlakiem wśród drzew. Stanowczo mi odradziła, z racji tego, że wiozłem dziecko w foteliku. Tak więc po krótkiej pogawędce o planach co do wyjazdu na przyszłe imprezy rowerowe, cofnąłem się do najbliższego zakrętu aby dojechać do drogi asfaltowej prowadzącej do Rynkowa. I znowu zmieniłem plany. Wjechałem na drogę leśną, która również doprowadziła mnie do nasypu kolejowego, ale w miejscu gdzie nie było jeszcze tunelu. Była za to kolejna ścieżka leśna, bardzo przyjaźnie wyglądająca, która miała mnie zaprowadzić do celu. Początkowo jechało się bardzo miło, ale potem musiałem zmierzyć się z dość stromą i piaszczystą górką by wreszcie wyjechać przy ścieżce, która doprowadziła mnie do kładki w Rynkowie. Chciałem wracać do „Myśla” przez tory kolejowe, ale stwierdziłem że czasu mam jeszcze dużo i co najważniejsze mój „pasażer” w ogóle nie narzekał. Tak więc skręciłem w prawo i dalej ul. Jeździecką, a potem Hipiczną dojechałem do „deptaka”. Tam zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek podczas którego Mikołaj postanowił zawrzeć nowe znajomości;).
Wracaliśmy do domu mimo wszystko „deptakiem”, który jak można się było spodziewać, tego dnia był wyjątkowo zatłoczony. Po opuszczeniu LPKiW, przejechaliśmy przez „Leśne” i przy moście na Armii Krajowej skręciliśmy w las i jadąc dalej niebieskim szlakiem, a potem ul. Kamienną, dojechaliśmy szczęśliwie na Bartodzieje.
Kategoria W towarzystwie
- DST 16.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Mój pierwszy raz ... z Mikołajem.
Czwartek, 26 kwietnia 2012 · dodano: 27.04.2012 | Komentarze 3
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Las Gdański, Czarnówko, Fordon-Przylesie, powrót ponownie Lasem Gdańskim i ul. Kamienną.
Dzisiaj postanowiłem wybrać się na wycieczkę z moim synusiem Mikołajem. Wybrałem trasę w miarę bezpieczną, czyli głównie drogami leśnymi i ścieżkami rowerowymi. Może zaszczepię u niego zamiłowanie do turystki rowerowej, bo jak to mówią: „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Po drodze chciałem odwiedzić "mikołajowego" ojca chrzestnego i jego rodzinę, ale nikogo nie zastałem.

Gotowi do drogi© karolxii

Zaciskam zęby i jedziemy:)© karolxii
Kategoria Inna
- DST 48.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Śladem kolejki wąskotorowej
Niedziela, 22 kwietnia 2012 · dodano: 25.04.2012 | Komentarze 2
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Las Gdański, Myślęcinek, Bydgoszcz-Okole, Opławiec, Smukała, Maksymilianowo, Niemcz, Myślęcinek, Bydgoszcz-Bartodzieje.
W planie miałem już od dawna odwiedziny zamku krzyżackiego w miejscowości Zamek Bierzgłowski. Wystarczył jednak jeden telefon do Jarka, krótka wymiana zdań na temat niedzielnego rowerowania i stwierdziłem, że jednak zmienię swoje plany i tym razem udam się na wycieczkę z „kolegami-bunkrowcami”. Ponieważ wizytę zamku planowałem z moim klubowym kolegą Kajetanem, również do niego „zadryndałem” i przekonałem do przejechania się śladami kolejki wąskotorowej.
Początek tej „wąskotorowej imprezy” został przez „bunkrowców” ustalony na godz. 11.00. Spotkanie zostało wyznaczone przy moście kolejowym na ul. Grunwaldzkiej koło ul. Czarna Droga, w miejscu gdzie kolejka rozpoczynała swój bieg i gdzie również znajdowały się parowozownia i hala napraw.
Wyjechałem z domu odrobinę wcześniej i od razu pognałem przez stację kolejową „Bydgoszcz-Bielawy” do Lasu Gdańskiego. Tutaj zrobiłem sobie rajd po szlakach jakie prowadzą przez Las, a mianowicie: najpierw niebieskim, potem przez chwilę zielonym i wreszcie żółtym, który doprowadził mnie do Zamczyska. Dalej przez Myślęcinek do Dworca Głównego PKP i ul. Czarna Droga na miejsce spotkania. Miałem wreszcie okazję zobaczyć jak wygląda w ciągu dnia słynny park przy „Czarnej Drodze”, który nie ma (a przynajmniej nie miał) zbyt dobrej sławy z uwagi na często powtarzające się rozboje na osobach, które chcąc sobie zrobić skrót do dworca PKP, nierzadko zamiast na peron trafiały na intensywną terapię, bądź „urazówkę”. No cóż, za dnia wyglądał bardzo spokojnie.
Kiedy przybyłem na miejsce spotkania zastałem już parę osób czekających na rozpoczęcie rajdu, a po kilku minutach przyjechał Kajetan a za nim Jarek. Chwilę po godz. 11.00 organizatorzy rajdu, czyli Paweł (BTMZ „Bunkier”) i Krzysiek (Wyrzyska Kolej Wąskotorowa) rozpoczęli krótką pogadankę na temat kolejki wąskotorowej, trasą której mieliśmy jechać i po ok. pół godzinie rozpoczął się rajd.
Pierwszy postój miał miejsce kilkadziesiąt metrów dalej, czyli przed starym mostem kolejowym na ul. Grunwaldzkiej, gdzie w nasypie znajdował się wybity tunel, przez który najprawdopodobniej przejeżdżała kolejka. Drugi, przy skrzyżowaniu ulic Grunwaldzkiej i Ludwikowo, gdzie znajdował się most po którym jeździła. Dalej jechaliśmy ulicą Nad Torem i za Czyżkówkiem na wysokości osiedla Piaski skręciliśmy w prawo w kierunku Opławca, zgodnie z przebiegiem trasy 600-tki. Odcinek ten nie należał do najprzyjemniejszych, bo cały czas jechaliśmy zapiaszczoną ścieżką i niejeden z nas musiał swój rower prowadzić. Wreszcie zrobiliśmy sobie kolejny krótki, ale zasłużony postój i dalej trasa prowadziła po dawnym nasypie kolejowym. W ten sposób dojechaliśmy w pobliże sanatorium w Smukale, gdzie dzięki naszym przewodnikom dowiedzieliśmy się jak wyglądał dawny przebieg 600-tki, a także widzieliśmy drewniane słupy, prawdopodobnie wykorzystywane w przeszłości do łączności telegraficznej pomiędzy stacjami. Potem kontynuowaliśmy naszą trasę po dawnym nasypie, który doprowadził nas do restauracji, a właściwie do tego co z niej zostało o nazwie „Leśna”. Tutaj dawniej „spotykały” się tory kolejki jadącej w kierunku Maksymilianowa i Koronowa. Ciekawostką było to, że płot otaczający ten budynek został wykonany z elementów dawnego torowiska.
Następnym etapem były pozostałości mostu kolejki w pobliżu smukalskiej elektrowni i nieistniejącej fabryki karbidu – obecnie internat Okręgowego Ośrodka Dokształcania Zawodowego. W tym miejscu zgubiliśmy gdzieś Jarka, który jak się później okazało musiał szybciej wracać do Bydgoszczy. Stamtąd udaliśmy się leśną ścieżką (częściowo zielonym szlakiem) do Maksymilianowa. Po dojechaniu do stacji kolejowej musiałem niestety z braku czasu opuścić grupę i wracać do Bydgoszczy, kończąc przedwcześnie udział w tej imprezie.
Trochę ta nasza wycieczka się wydłużyła. Zgodnie z planem miała się zacząć o 11.00 i potrwać ok. 1,5 godz. Dlatego też zaplanowaliśmy też z Kajetanem penetrację lasów na północ od Maksa. Trwała jednak nieco dłużej (w Maksie byliśmy po 14-stej) i nolens volens musiałem odpuścić sobie jej ostatni etap, zakończony z pewnością ciekawą pogadanką.

Las Gdański - na lewo Szlak Żółty, prosto Szlak Niebieski© karolxii

Straszny Park przy ul. Czarna Droga© karolxii

Z Kajetanem i Jarkiem:)© karolxii

Kierownik trasy mówi, reszta słucha;)© karolxii

Tunel na ul. Grunwaldzkiej przez który prawdopodobnie jechała 600-tka© karolxii

W pobliżu skrzyżowania ulicy Kamiennej i Ludwikowo© karolxii

Jedziemy ul. Nad Torem© karolxii

W kierunku Opławca© karolxii

Chwila odpoczynku po najtrudniejszym odcinku dzisiejszej trasy© karolxii

Postój koło sanatorium w Smukale© karolxii

Dawny nasyp kolejowy© karolxii

Pozostałości restauracji "Leśna"© karolxii

W kierunku Smukały© karolxii

Pozostałości jazu w Smukale© karolxii

Lasem do Maksymilianowa© karolxii

Ostatni etap wycieczki© karolxii
Kategoria Inna
- DST 70.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Wdecki Park Krajobrazowy - część I
Piątek, 30 marca 2012 · dodano: 01.04.2012 | Komentarze 4
Przebieg trasy: Wierzchucin-Dworzec PKP, Zielonka, Zdroje, Pruskie, Tleń, Osie, Żur, Wery, Drzycim, Gacki, Wyrwa, Sulnówko, Kozłowo, Terespol Pomorski-Dworzec PKP.
Zaliczone gminy: Cekcyn, Osie, Drzycim.
Decyzję o wycieczce na teren Wdeckiego Parku Krajobrazowego podjąłem dosłownie w ostatniej chwili. Szybkie przygotowanie do wyjazdu i mając nie więcej niż 15 minut popędziłem w kierunku dworca kolejowego Bydgoszcz Główna. Na peron wpadłem dosłownie w ostatniej chwili, ale zdążyłem:) Bilet musiałem kupić u konduktora – zapłaciłem o 5 zł. więcej niż w kasie. Potem czekała mnie godzinna podróż autobusem szynowym do Wierzchucina. Jechało się całkiem przyjemnie – nawet było gdzie rower postawić, a dobry humor poprawiło mi wpadające przez okna wagonu silne promienie słoneczne – zapowiadała się ładna pogoda.
Po wysiadce z pociągu na dworcu w Wierzchucinie od razu ruszyłem drogą w kierunku Zielonki. Jechało się bardzo przyjemnie: asfaltowa droga przez las. Minąłem Zielonkę, bardzo przyjemną wioseczkę i dalej przez Zdroje, gdzie cyknąłem fotkę miejscowemu kościółkowi (p.w. św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty). Jeszcze przed dotarciem do wsi Pruskie, wjechałem na teren Wdeckiego Parku Krajobrazowego. Park ten został utworzony w 1993 roku z uwagi na wartości przyrodnicze, kulturowe, historyczne i walory krajobrazowe jakie posiada wschodnia część Borów Tucholskich (niepowtarzalność krajobrazu środkowego biegu Wdy). Jego obszar to ponad 23 tys. hektarów w skład którego wchodzą takie gminy jak Cekcyn, Osie, Lniano, Drzycim, Jeżewo, Warlubie i Śliwice. Park ten charakteryzuje bogactwo zarówno flory jak i fauny, a na jego terenie utworzono 5 rezerwatów przyrody.
Nie ma sensu dalej rozpisywać się na temat samego Parku, a zainteresowanych odsyłam na stronę www.wpk.org.pl.
Następną miejscowością, przez którą przejeżdżałem tego dnia był chyba wszystkim dobrze znany z uwagi na swoje walory turystyczno-wypoczynkowe Tleń. Tutaj z pobliskiego mostu udało mi się uchwycić dość ładny widok rzeki Wdy. Jak potem się okazało, było to chyba jedyne miejsce na mojej trasie, w którym rzekę tą można dostrzec z tak szerokiej perspektywy. Kolejną miejscem, który zamierzałem zaliczyć było Osie czyli siedziba Parku i zakładów mięsnych „Gzella”. Zanim jednak tam dojechałem, po drodze natrafiłem na miejsce mogiły 19 Polaków zamordowanych przez hitlerowców, podczas ich konwojowania z obozu koncentracyjnego w lutym 1945 r. oraz na dwa miejsca postojowe. Co do tych miejsc postojowych to muszę tutaj wspomnieć, że pierwsze z nich o charakterze napisałbym „ogólnym”, na jednej z wiat posiadało informację „obiekt monitorowany”. Hm..., czyżby objęto tu dozorem osoby odpoczywające po trudach podróży. Drugie, nieco skromniejsze, ale zostało zaprojektowane z myślą o rowerzystach z wydzielonym kawałkiem terenu na postawienie rowerów. Nie ukrywam, że fakt istnienia takich miejsc na każdej z odbytych przeze mnie tras napawa mnie optymizmem, że w kraju tym myśli się o osobach uprawiających turystykę.
Kiedy dojechałem do Osia zrobiłem fotkę tamtejszemu kościołowi. Świątynia ta zbudowana została w latach dwudziestych XIX wieku o konstrukcji szachulcowej i gruntownie przebudowana 100 lat później z dobudowanym na pocz. XX wieku prezbiterium w stylu neogotyckim. Następnie udałem się do siedziby Parku aby otrzymać pieczęć w „Kocie” i po krótkiej rozmowie z przemiłą panią ruszyłem w dalszą drogę.
Przejeżdżając przez takie wsie jak Żur, Spławie i Wery dojechałem do Drzycimia, gdzie przede wszystkim postanowiłem „się zaprowiantować”, bo głód zaczynał mi coraz bardziej doskwierać. Zrobiłem sobie krótki postój za miasteczkiem i pojechałem dalej w kierunku Terespola Pomorskiego. Po drodze na wysokości miejscowości Wyrwa dostrzegłem budowlę zbudowaną w oparciu o charakterystyczny „mur pruski”, która do złudzenia przypominała młyn w Grucznie. Podjechałem bliżej i dostrzegłem od drugiej strony tej budowli jakby dwa korytka rzeki, łączące się w jedno zakończone czymś na wzór zapory. Jak się później okazało był to faktycznie młyn, którego jednak przeznaczenia nie udało mi się ustalić.
Za młynem przejechałem przez kolejny most na Wdzie i dojechałem do miejsca, gdzie skrótem przez las mogłem dojechać do Terespola. Wybrałem jednak wariant dłuższy przez wieś Sulnówko, ale i tak znalazłem się w miejscowości Kozłowo skąd udałem się w kierunku powyższego mostu na Wdzie. W sumie to zatoczyłem koło, ale zostało to nagrodzone napotkaniem ciekawego obiektu. Mianowicie za Kozłowem tuż pod wiaduktem kolejowym, znajduje się obelisk upamiętniający znalezienie 160 lat temu przez robotników kładących tory kolejowe, skały pochodzącej z kosmosu. Koło tego obelisku postawiono nawet ławeczki, aby siedzący na nich mogli podziwiać całkiem ładny widok, czyli stary wiadukt kolejowy pod którym przepływa rzeka Wda.
Kiedy już „nacieszyłem oko” tym widokiem kontynuowałem jazdę przez las w kierunku mostu na Wdzie i wróciłem do miejsca gdzie wybrałem dłuższy wariant trasy do Terespola. Oczywiście nie jechałem dalej do Sulnówka, tylko cofnąłem się tą samą drogą do lasu w kierunku wiaduktu kolejowego, a potem do Kozłowa i wreszcie znalazłem się Terespolu Pomorskim.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy w poszukiwaniu kasy biletowej na terespolskim dworcu znalazłem informację, że bilety można kupić jedynie w pociągu. Niestety, ale budynek dworca w części kasowej był „zamknięty na cztery spusty”. Pozostała jego część była wykorzystywana jako mieszkania dla kilku rodzin. Pamiętam czasy (1991 rok) kiedy jako uczeń Technikum Kolejowego w Bydgoszczy i jednocześnie praktykant na stacji kolejowej w Laskowicach Pomorskich, niejednokrotnie przejeżdżałem przez Terespol i mógłbym przysiąc, że dworzec ten działał pełnią swej funkcjonalności. Teraz niestety, poza częściowo zamkniętym budynkiem dworcowym, dostrzegłem zaniedbane przejście podziemne na perony (ruch tu kiedyś musiał być całkiem duży) oraz sprawiające wrażenie kompletnie niepotrzebnych, wiaty kolejowe. Może przesadzam, ale kiedy zapytałem napotkaną kobietę (pewnie „mieszkanka” dworca) co tu się stało, odpowiedziała mi tylko, że miejsce to już 6 lat temu straciło na swoim znaczeniu. No cóż, szkoda tych starych budynków stacyjnych, biorąc pod uwagę fakt, że na opuszczony wyglądał również ten w Tleniu:( Optymistycznym akcentem było jednak to, że pociąg do Bydgoszczy przyjechał punktualnie i po trwającej 3 kwadranse podróży, dojechałem na miejsce.
Na koniec wypada podsumować ten miły „wypadzik” do Wdeckiego Parku. Ogólnie jechało się bardzo przyjemnie, bo cóż może być przyjemniejszego od widoku zalesionych obszarów i jak ja to nazywam „wiejskich klimatów” – powtarzając za Kochanowskim wsi spokojna, wsi wesoła. Pogoda przez większość trasy raczej dopisywała, tzn. było słonecznie i zachmurzyło się dopiero za Osiem, by popadać odrobinę przed Terespolem. Również same drogi sprzyjały komfortowej jeździe, chociaż z drugiej strony brakowało ścieżek rowerowych poza tą na odcinku Tleń-Osie. Z uwagi jednak na dość mały ruch samochodów nie przeszkadzało to w bezpiecznej jeździe. Ponadto udało mi się wreszcie przetestować na trasie dwie rzeczy. Mianowicie mój nowy nabytek nawigacyjny czyli smartfon-palmtop HTC HD2 wraz z zainstalowaną na nim mapą w systemie Kamap „Tucholski Park Krajobrazowy” (wyd. CartoMedia). Urządzenie sprawdzało się naprawdę świetnie, tzn. żadnych restartów czy zawieszeń przez całe 5 godzin działania. Ponadto dzięki funkcji oszczędzania energii (wygaszanie wyświetlacza), bateria została wykorzystana w 80%. Jest to naprawdę niezły wynik przy wyświetlaczu o wielkości 4,3” i rozdzielczości 800x480 pikseli. Mapa również mnie nie zawiodła. Można śmiało napisać, że dzięki niej jechało się jak po sznurku i w zasadzie korzystanie z niej przy tak dużym wyświetlaczu, czyni zbędnym korzystanie z mapy tradycyjnej.
Podsumowując, w drugiej połowie kwietnia planuję kolejny rajd po Wdeckim Parku Krajobrazowym, a dokładnie po jego części północnej.

Dworzec PKP w Wierzchucinie© karolxii

Jelenia Góra - chyba za daleko zajechałem;)© karolxii

Zielonka© karolxii

Parafia pw. św. Mateusza Apostoła i Ewangelisty w Zdrojach© karolxii

Wdecki Park Krajobrazowy - nareszcie !!! :)))© karolxii

Czasami było pod górkę© karolxii

Stacja kolejowa w Tleniu© karolxii

Widok na rzekę Wdę z mostu za Tleniem© karolxii

Pensjonat "Samotnia nad Wdą"© karolxii

Miejsce pamięci narodowej Polaków pomordowanych przez hitlerowców© karolxii

Takie miejsce powinno być przy każdym dłuższym szlaku© karolxii

Ścieżka rowerowa - kolejny miły akcent w drodze do Osia© karolxii

Kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Osiu© karolxii

Siedziba Wdeckiego Parku Krajobrazowego© karolxii

... good. Nazwy miejscowości w Polsce bywają często bardzo dziwne.© karolxii

Drzycim© karolxii

Młyn w miejscowości Wyrwa-Młyn:)© karolxii

Widok na most kolejowy w Kozłowie© karolxii

Obelisk upamiętniający "lądowanie" meteorytu© karolxii

Dworzec PKP w Terespolu© karolxii
Kategoria Singlowa
- DST 59.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Rozpoczęcie sezonu 2012
Niedziela, 18 marca 2012 · dodano: 19.03.2012 | Komentarze 3
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Ostromecko, Nowy Dwór, Czemlewo, Borki, Dębowiec, Czarże, Słończ, Rafa, Pień, Mozgowina, Ostromecko, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Nadszedł wreszcie czas, aby w gronie klubowym otworzyć nowy sezon rowerowy 2012. Wycieczkę zaplanowaliśmy jak to zwykle bywa, na niedzielne przedpołudnie. Miejsce spotkania – dawny biurowiec „Romet-u”, godz. 9.00.
Przyjechało 15 osób, ale nie tylko z „TURKOLA”. Pojawił się Jarek z Mateuszem, trzech kolegów z toruńskiej „PRZYGODY” oraz jeszcze jeden kolega, którego personalia nie są mi znane. Ja niestety trochę się spóźniłem (obowiązki domowe) i do grupy dołączyłem na wysokości skrzyżowania Fordońskiej z Wyszogrodzką.
Zgodnie z wcześniej zaplanowaną trasą pojechaliśmy najpierw do Ostromecka, a potem dalej przez Nowy Dwór. Niestety, ale na tym odcinku zgubiliśmy Jarka z Mateuszem, bo jak się później okazało zawrócili do Ostromecka. Tak więc po trwającym kilkanaście minut postoju w oczekiwaniu na nasze zguby, kontynuowaliśmy naszą wycieczkę zgodnie z zaplanowaną trasą.
Przed skrętem z 551-ki na drogę do Czemlewa zatrzymaliśmy się i tutaj grupa nasza się podzieliła na tych mniej i bardziej wytrwałych. Ci pierwsi (5 osób – czyli połowa klubowego składu z tej wycieczki), postanowili sobie skrócić dystans naszego rajdu i pojechali drogą w kierunku Wałdowa Królewskiego. Szkoda, w końcu to była nasza impreza i zamiast "trzymać się w kupie" jak na klubowiczów przystało, pokazaliśmy jaką to jesteśmy "zżytą" ekipą. Tym bardziej, że "Przygodowcy", którzy do nas dołączyli, pojechali dalej w takim składzie w jakim przybyli na miejsce spotkania. Nie ma co, wstyd.
W szczególności nie spodobała mi się postawa naszego prezesa, który zamiast dać przykład, sam okazał się takim samym maruderem. Najlepsze jest to, że kiedyś miał do mnie pretensję, że zamiast jechać z klubem na kolejną cykliczną imprezę (nudną jak przysłowiowe flaki z olejem), wraz z Kajetanem chcieliśmy urozmaicić sobie repertuar naszych wycieczek i pojechać inną trasą niż do tej pory.
Tak więc w okrojonym składzie, ruszyliśmy drogą w kierunku Czemlewa by dojechać do miejscowości Błoto z zamiarem obejrzenia tamtejszego cmentarza mennonickiego. W Gzinie zrobiliśmy sobie kolejny postój przy miejscowym sklepie i tutaj dołączył do nas nasz klubowy kolega Boguś Matelski. W końcu dotarliśmy do celu naszej wycieczki czyli mennonickiej nekropolii.
Założony w XVIII wieku, zamknięty w 1945 roku, jest jednym ze śladów jaki pozostawili po sobie mennonici w naszym regionie. Przed długie lata obrastał „zieleniną” aż w końcu znaleźli się ludzie, którzy „wzięli sprawy w swoje ręce” i doprowadzili to miejsce do porządku. Prace odbywały się w trzech etapach (2003, 2009 i 2011 r.). Otoczony został płotem, a wejścia na jego teren „strzeże” drewniana brama, nad którą umieszczono napis w języku polskim i niemieckim: „wejście do spokoju”. Znajduje się tam ok. 30 nagrobków (inne źródła podają informacje o odsłonięciu 70-ciu), w większości już mocno podniszczonych. Po przekroczeniu bramy od razu widzimy teren otoczony łańcuchem i wyłożony betonowymi płytkami na którym znajduje się tablica informacyjna dotycząca historii cmentarza i kilka tablic nagrobkowych z II poł. XIX wieku – to chyba 1 z 3 kwater rodzinnych.
Tradycyjnie już zrobiliśmy kilka fotek i po ok. pół godzinnym zwiedzaniu wsiedliśmy na rowery i ruszyliśmy w kierunku Czarża. Dalej trasa prowadziła przez Słończ, Rafę i Pień, aż ponownie trafiliśmy do Ostromecka, gdzie nastąpiło „zakończenie rozpoczęcia”;). Kiedy jechaliśmy przez pałacowy park w Ostromecku spotkaliśmy pana Jerzego Świetlika, miejscowego przewodnika, którego miałem okazję poznać podczas zeszłorocznego Rajdu Honorowych Krwiodawców, kiedy to oprowadzał nas po tutejszych zabytkach. Całość zakończyła by się naprawdę optymistycznym akcentem, gdyby nie fakt, że jednemu z nas podczas powrotu do Bydgoszczy pękła rama.

Czekamy na Jarka© karolxii

Krótszą czy dłuższą trasą ...? W tym miejscu grupa się podzieliła.© karolxii

W drodze do Czemlewa© karolxii

"Postój posiłkowy" przy sklepie w Gzinie© karolxii

Nie brzmi zbyt zachęcająco© karolxii

Okolice wsi Borki© karolxii

Przed wejściem na teren cmentarza mennonickiego© karolxii

Widok na dawną nekropolię© karolxii

Kolejny widok cmentarza© karolxii

Pozostałości z bardzo starych nagrobków© karolxii

Czarże - widok na kościół i plebanię© karolxii

Okolice Pnia© karolxii

Ostromecko - zakończenie rajdu© karolxii
Kategoria Klubowa
- DST 22.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Noworocznie, czyli na dobry początek roku 2012
Niedziela, 1 stycznia 2012 · dodano: 02.01.2012 | Komentarze 1
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Szlak Brdy (odcinek przez Las Gdański), Brdyujście, Stary Fordon, Nowy Fordon, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Przede mną nowy, 2012 rok w którym to z pewnością nie zabraknie czasu i nowych pomysłów na „rowerowanie”. Kto wie, może właśnie będzie ciekawszy i bogatszy wycieczkowo niż poprzedni. Czas z pewnością pokaże. Tymczasem z uwagi na fakt, że czasami bywam przesądny, a jak to ktoś kiedyś powiedział: „Jaki nowy rok, taki cały rok”, postanowiłem tego dnia zrobić sobie krótką wycieczkę po Bydgoszczy.
Zacząłem od okolic, które są mi najbliższe nie tylko fizycznie i ruszyłem w kierunku Lasu Gdańskiego przez stację kolejową Bydgoszcz-Bielawy. Po przejechaniu kilkudziesięciu metrów na północ, skręciłem w prawo i już byłem na niebieskim Szlaku Brdy. Jechało się bardzo przyjemnie, chociaż czasami czuło się pod kołami efekty niedawnych opadów w postaci kałuż i grząskiego gruntu. Kiedy zacząłem zbliżać się do miejsca gdzie szlak przecina ulicę Lewińskiego, zobaczyłem obok ścieżki trzy wielkie zwoje drutu kolczastego i kilkanaście słupków drewnianych. Hm..., mam nadzieję, że teren ten wkrótce nie zostanie sprzedany jakiemuś “kapitaliście”, a potem odgrodzony w celu zbudowania kolejnego marketu.
Kontynuując jazdę Szlakiem Brdy, przeciąłem ul. Lewińskiego i skierowałem się do stacji kolejowej Bydgoszcz-Brdyujście. Po drodze miałem okazję przekonać się kto szybciej jeździ, ja czy pieski pana leśniczego z leśniczówki Jasiniec.
Przejechałem nad ul. Fordońską korzystając z kładki dla pieszych i podążając ul. Łowicką miałem nadzieję, że uda mi się podjechać nieco bliżej niż zwykle i zobaczyć w końcu nasz słynny jaz walcowy. Niestety, ale: „daremne żale - próżny trud”, teren był zamknięty. Pognałem zatem dalej ul. Witebską i na wysokości ul. Kwarcowej, zjechałem w kierunku Brdy, aby zobaczyć miejsce w którym nasza miejscowa rzeczka, łączy się „Królową Rzek”.
Jadąc Wyszogrodzką przejechałem obok słodowni i dalej Fordońską koło cegielni w kierunku Mostu Fordońskiego im. Rudolfa Modrzejewskiego. Nie podjechałem jednak od frontu, ale jak zwykle użyłem mojego ulubionego skrótu przez ul. Nad Wisłą. Potem do Starego Fordonu, gdzie miałem okazję podziwiać bardzo ładnie odrestaurowaną synagogę i kościół p.w. św. Mikołaja na tamtejszym ryneczku.
Do domu postanowiłem wrócić ulicami Nowego Fordonu. Niestety, ale droga powrotna odbywała sie strugach deszczu. Chociaż nie mogę tutaj narzekać, bo dzięki temu miałem okazję sprawdzić wodoszczelność mojej nowej kurtki. W domu byłem po godz. 15-stej.
Wycieczka choć krótka (22 km) i nie czasochłonna (2 godziny) to według mnie treściwa. Mam nadzieję, że i takie czyli treściwe będą kolejne, które już teraz zaplanowałem sobie na nowy 2012 rok.

Czyżby zły omen ?© karolxii

Szlak Brdy na odcinku Las Gdański© karolxii

Gdzie Brda łączy się z Wisłą - widok od strony ul. Wyszogrodzkiej© karolxii

Budynki cegielni© karolxii

Most na Wiśle - widok od strony ul. Nad Wisłą© karolxii

Odbudowana synagoga w Starym Fordonie© karolxii

Kościół pw. św. Mikołaja w Starym Fordonie© karolxii
Kategoria Singlowa
- DST 67.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Szlakami Puszczy Bydgoskiej - część IV
Niedziela, 20 listopada 2011 · dodano: 27.02.2012 | Komentarze 1
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Łęgnowo, Otorowo, Solec Kujawski, Szlak Świadkowie Historii, Rudy, Solec Kujawski, Otorowo, Łęgnowo, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Tym razem postanowiłem skupić się na eksploracji jednego szlaku na terenie Puszczy Bydgoskiej, a mianowicie Szlaku Świadkowie Historii. Zawsze żałowałem, że jego trasą w całości nie odbywa się coroczny Rajd Niepodległościowy organizowany przez soleckie „Torpedo”. Oczywiście trasa Rajdu obejmuje również i ten ten szlak, ale tylko przez jego bardzo krótki odcinek. Tak więc do tej pory nie miałem za bardzo okazji zaliczyć „Świadków” w całej jego okazałości. Teraz postanowiłem to jednak zmienić i co więcej, znowu udało mi się namówić do mojego „przedsięwzięcia” Jarka.
Na miejsce spotkania wybrałem miejsce, które zawsze służyło nam za punkt zborny, kiedy to z moimi klubowiczami wybieraliśmy się na rajdy w tamte okolice - czyli narożnik ulic Toruńskiej i Spornej. Umówiliśmy się na godz. 09.00, ale „sensacje” żołądkowe dnia poprzedniego nie pozwoliły mi na punktualne przybycie. Tak więc na miejscu pojawiłem się dopiero trzy kwadranse później, o czym wcześniej poinformowałem Jarka. Właściwie to chciałem odwołać całe to przedsięwzięcie, ale stwierdziłem że nie byłoby to w porządku wobec niego. I bardzo dobrze zrobiłem, bo kiedy przybyłem na miejsce to okazało się, że nie tylko on na mnie czekał ale Krzysiek i Marcin.
Po krótkiej rozmowie ruszyliśmy w kierunku Solca Kujawskiego i w dość szybkim tempie pokonaliśmy ten niezbyt długi odcinek. Następnie szybko przejechaliśmy przez miasteczko i ulicą Powstańców „przecięliśmy” 10-tkę w kierunku Chrośnej. Podczas przejazdu przez Solec rozdzieliliśmy się na jakiś czas, tzn. Jarek i ja pojechaliśmy dokładnie zgodnie z trasą Szlaku do 10-tki, natomiast Krzysiek i Marcin wybrali trochę inną drogę, ale i tak spotkaliśmy się w końcu na drodze do Chrośnej w miejscu gdzie Szlak zakręca do lasu niedaleko Szwedzkiej Góry.
Po krótkiej przerwie ruszyliśmy do lasu w kierunku Studzienieckich Łąk, mijając oczywiście po drodze Szwedzką Górę. Za Łąkami Szlak zrobił się trochę bardziej piaszczysty i były problemy z „bezbolesnym” przejechaniem tego odcinka. Wkrótce jednak ta piaszczysta ścieżka zamieniła się w ścieżkę ubitą, a potem to już jechaliśmy nawet asfaltówką. Praktycznie cały czas trzymaliśmy się „Świadków Historii”, mijając po drodze Leszyce, aż do momentu w którym minęliśmy leśniczówkę Dąbki. Za leśniczówką asfaltowa część Szlaku skręcała w las i tutaj znowu zamieniła się w ścieżkę na tyle trudną do przejechania (koła po prostu grzęzły w piachu), że wraz z Jarkiem zawróciliśmy z powrotem na asfalt by dogonić Krzyśka i Marcina, którzy już dużo wcześniej odpuścili sobie jazdę tym odcinkiem. Po chwili dołączyliśmy do nich w miejscu gdzie Szlak znowu skręca w las, w pobliżu pomnika zamordowanych przez hitlerowców leśników. No cóż szkoda. Planowałem przejechanie „Świadków” na całym jego odcinku, ale niestety nie udało się.
I znowu była chwila przerwy po której pognaliśmy „Świadkami” w las w kierunku Solca Kujawskiego. Na tej trasie ponownie zgubiliśmy Krzyśka i Marcina, a ja byłem na tyle zmęczony (dały się we znaki wczorajsze problemy żołądkowe), że musiałem namówić Jarka do zrobienia sobie kolejnego odpoczynku w najbliższym punkcie postojowym. Ale czas jednak naglił i dlatego po chwili przerwy ruszyliśmy dalej. Po niedługim czasie udało nam się znowu dogonić Krzyśka oraz Marcina i wspólnie dojechaliśmy do Solca mijając po drodze miejscowość Rudy i lotnisko. Przez miasteczko przejechaliśmy nie zatrzymując się praktycznie i od razu pognaliśmy w kierunku Bydgoszczy.
Ten odcinek mimo, że asfaltowy był dla mnie najtrudniejszy, bo jechałem dosłownie ostatkiem sił opóźniając Jarkowi powrót do domu, który umówił się już na drugi wypad z Mateuszem. O Krzyśku i Marcinie już zapomniałem, bo Ci dawno już nas wyprzedzili. Wreszcie jednak dotarliśmy do Bydgoszczy i rozstaliśmy się w miejscu, gdzie zaczął się nasz wspólny rajd. A więc ja pojechałem sobie Sporną przez most na Brdzie do domu, a Jarek kontynuował jazdę ul. Toruńską.
Po tej wycieczce nasunęły mi się dwa wnioski. Po pierwsze to w czasie całej tej jazdy, mimo iż jechaliśmy naprawdę zróżnicowanym terenem począwszy od przyjemnej drogi asfaltowej, a skończywszy na trudnej do przejechania piaszczystej ścieżce leśnej nie zauważyłem żadnej praktycznie różnicy między jazdą na typowym czyli moim „góralu” a jazdą na rowerze trekkingowym. Może to była kwestia tego, że tego dnia byłem w fatalnej kondycji i dlatego zamiast wyprzedzić pozostałych uczestników na trekkingach, wręcz zostawałem daleko w tyle. Ale z drugiej strony na terenach bardziej piaszczystych, szerokie opony mojego roweru wcale nie czyniły jazdy łatwiejszej, niż wąskie opony trekkinga czyli roweru raczej przystosowanego do jazdy szosowej niż leśnej. Hm..., to chyba kolejny impuls do kupna w końcu wymarzonego trekka.
Po drugie po raz drugi przekonałem się, że mapa do Garmin nie zawsze sie sprawdza. Zawartość TOPO w porównaniu z używanym przeze mnie KAMAP’em „Okolice Bydgoszczy i Torunia” okazała się zdecydowanie biedniejsza w szczegóły. Mapa TOPO nie wskazywała żadnych danych dotyczących pomniejszych ścieżek, czy szlaków rowerowo-pieszych na terenie Puszczy Bydgoskiej. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że gdybym wybrał się na rajd po „Świadkach Historii” z jakimkolwiek urządzeniem na którym działała by AUTOMAPA to w porównaniu z TOPO nie odczułbym chyba żadnej różnicy. W tych obu wypadkach szczegółowość topograficzna byłaby chyba zbliżona.

Chwilowy postój© karolxii

Na horyzoncie - Studzienieckie Łąki we mgle© karolxii

"Tajemnicze bajorko" w pobliżu Łąk;)© karolxii

Na tym odcinku "Świadków Historii" nie było łatwo© karolxii

Kapliczka w Leszycach© karolxii

Obelisk poświęcony zamordowanym przez hitlerowców pracownikom lasów państwowych© karolxii

Musiałem skorzystać z punktu postojowego:)© karolxii

Uważałem...;)))© karolxii
Kategoria Inna
- DST 56.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Rajd Rowerowy Szlakiem Miejsc Pamięci Narodowej
Piątek, 11 listopada 2011 · dodano: 13.02.2012 | Komentarze 0
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Otorowo, Solec Kujawski, Szlak Świadkowie Historii, Szlak Puszczański, Rudy, Solec Kujawski, Otorowo, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Mój drugi udział w rajdzie zorganizowanym w Solcu Kujawskim z okazji obchodów Święta Niepodległości.
Na miejsce spotkania wyznaczyliśmy sobie róg ulic Spornej i Toruńskiej. Łącznie ze mną przyjechało 7 osób i po krótkiej pogadance oraz „cyknięciu” fotki ruszyliśmy w kierunku Łęgnowa. Muszę przyznać, że jechało się bardzo miło z uwagi na ścieżkę rowerową, która została wreszcie zrobiona. Zbudowano ją co prawda nie na całej trasie z Bydgoszczy do Solca, ale nawet ten odcinek zaczynający się za Łęgnowem i kończący się mniej więcej na wysokości Otorowa, uczynił jazdę naprawdę bardzo komfortową.
Na miejsce przyjechaliśmy stosunkowo szybko, bo zwykle zapełniony rowerzystami teren przed pobliskim kościołem, tym razem świecił pustkami. Szybko jednak zaczęli się pojawiać kolejni uczestnicy i podobnie jak to miało miejsce w zeszłym roku rozpoczęliśmy rajd modlitwą oraz zapaleniem zniczy przed pomnikiem poświęconym Powstańcom Wielkopolskim przy kościele p.w. św. Stanisława Biskupa i Męczennika.
Trasa, którą pojechaliśmy również nie różniła się od tej zeszłorocznej. Czyli zatrzymaliśmy się w następujących miejscach: obelisk upamiętniający powstanie NSZZ „Solidarność”, pomnik postawiony ku czci mieszkańców Solca zamordowanych przez hitlerowców w 1939 roku, drewniany krzyż znajdujący na drodze z Solca do Chrośnej – na Szlaku Świadkowie Historii i odpoczynek na polanie „Ułanka”. Dalej: obelisk upamiętniający zamordowanych przez niemieckiego młynarza, właścicieli oraz pracowników majątku znajdującego się niedaleko miejscowości Rudy i pomnik który znajduje się w miejscu, gdzie hitlerowcy w 1944 roku spalili szczątki kilkuset Polaków w tym solecczan, zamordowanych jeszcze w 1939 roku.
Wreszcie Rajd dobiegł końca i ok. godz. 13.30 wróciliśmy do Solca, gdzie w Zespole Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących miało miejsce jego oficjalne zakończenie połączone z napełnieniem naszych wygłodniałych żołądków, pyszną grochówką;).
Podsumowując, impreza jak zwykle się udała. Wzięło w niej udział ponad 80 osób w dość szerokim przedziale wiekowym. Ja akurat miałem przyjemność uczestniczyć w nim po raz drugi i zaraz po jego zakończeniu zaczęła mi świtać myśl, aby kolejny Rajd odbył się dokładnie na Szlaku Świadkowie Historii. W ten sposób można by poznać więcej miejsc związanych z męczeństwem Polaków w tych okolicach. Z drugiej jednak strony, czy jego długość - ok. 40 km nie tylko drogami, ale i leśnymi ścieżkami nie odstraszyła by potencjalnych uczestników Rajdu w obecnej postaci. No cóż, „time will show...”
Kiedy dojechaliśmy do granic Bydgoszczy, stwierdziłem, że jeszcze nie czas na powrót do domu. Doszedłem do wniosku, że odwiedzę chociaż jedno miejsce związane z martyrologią Polaków w moim rodzinnym mieście. Tak więc za przejazdem kolejowym w Łęgnowie wraz z dwoma kolegami klubowymi, którzy akurat jechali do Fordonu odłączyłem się od naszej siódemki. Przeprowadziliśmy przez mostek kolejowy nasze rowery i dostaliśmy się do ul. Witebskiej. Jechaliśmy kawałek razem, po czym „odbiłem” na ulicę Łowicką i dalej koło stacji Bydgoszcz-Brdyujście przez lasek w pobliżu leśniczówki Jasiniec, przeciąłem ul. Lewińskiego i znalazłem się w Lesie Gdańskim. Przez las jechałem sobie Szlakiem Brdy i w ten sposób znalazłem się przy pomniku upamiętniającym zamordowanie przez hitlerowców ponad 200 mieszkańców Bydgoszczy. Po chwili zadumy wsiadłem na rower i ruszyłem w kierunku Bartodziei.

Zbiórka na rogu Toruńskiej i Spornej© karolxii

W drodze do Solca Kujawskiego© karolxii

Przed Pomnikiem Niepodległości na terenie kościoła pw. Świętego Stanisława Biskupa i Męczennika© karolxii

Obelisk poświęcony członkom NSZZ Solidarność© karolxii

Pomnik poświęcony pomordowanym mieszkańcom Solca Kujawskiego w 1939 roku© karolxii

Krzyż upamiętniający Powstańców Wielkopolskich przy drodze w kierunku Chrośnej© karolxii

Jedziemy "Szlakiem Świadkowie Historii"© karolxii

Na Szlaku Puszczańskim© karolxii

Mimo wszystko trzeba się odrobinę posilić - postój na polanie zwanej "Ułanka"© karolxii

Organizatorzy i goście czyli TORPEDO i TURKOLE© karolxii

Pomnik ku czci pamięci pomordowanych właścicieli i pracowników majątku Rudy© karolxii

Miejsce spalenia szczątek kilkuset mieszkańców Solca Kujawskiego i okolic© karolxii

Na koniec Rajdu jak zwykle tradycyjny obiad© karolxii

Miejsce rozstrzelań w Lesie Gdańskim© karolxii
Kategoria Interklubowa






