Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi przemekturysta z miasteczka Bydgoszcz. Mam przejechane 64159.16 kilometrów w tym 1419.46 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 13.27 km/h i się wcale nie chwalę.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy przemekturysta.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 153.00km
  • Sprzęt EKSPEDYSZYN
  • Aktywność Jazda na rowerze

Magiczna Sobota 2012 - dzień pierwszy

Sobota, 25 sierpnia 2012 · dodano: 26.10.2012 | Komentarze 1


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Łochowo, Nakło, Sadki, Osiek, Białośliwie, Grabówno, Piła, Płotki, Zelgniewo, Śmiłowo, Kaczory, Rzadkowo, Dziembowo, Byszki.

Zaliczone gminy: Ujście

W zeszłym roku na Magiczną Sobotę chciałem koniecznie jechać rowerem, ale niestety w połowie drogi skończyło się na błądzeniu po polnych drogach niedaleko wsi Żelazno i przymusową jazdą pociągiem z Jadwiżyna do Piły. Tym razem skoro zmieniłem mojego starego „górala” na nowy i porządny rower trekkingowy, a także poprawiłem mój system nawigacji turystycznej, zamierzałem wreszcie dojechać na czas i tylko rowerem.
Z Bydgoszcz wystartowałem ok. godz. ósmej i jechało się naprawdę miło i szybko. Trasę do Nakła pokonałem bez żadnych problemów. Cyknąłem tam pare fotek, a potem dalej 10-tką przed siebie. Przed Sadkami odbiłem w kierunku Samostrzela żeby uniknąć wiatrów, podobno zawsze tu wiejących, a które to w zeszłym roku mi i Kajetanowi tak dały się we znaki. Za Bninem, gdy dojechałem do dobrze znanej mi ścieżki z zeszłorocznego wypadu, prowadzącej na pola, która miała być skrótem w kierunku Osieka, a okazała się wielką pomyłką nie zastanawiałem się tylko od razu pojechałem przez Żelazno i po krótkiej jeździe mijałem już Osiek. Za Białośliwiem na wysokości wsi Grabionna, skręciłem w prawo i znowu jechałem „dziesiątką” w kierunku Piły. Co ciekawe żadne wiatry nie uprzykrzyły mi jazdy i przed godziną 14-stą przyjechałem na Plac Zwycięstwa, gdzie co roku spotykają się wszyscy rowerzyści biorący udział w Magicznej Sobocie.
Ponieważ zjawiłem się dość szybko, nasze miejsce spotkania świeciło pustkami – żadnego rowerzysty, ale już po chwili uczestnicy zaczęli się powoli zbierać na miejscu startu dzisiejszego rajdu. Przyjechali też moi klubowi koledzy, których trochę zdziwił mój widok siedzącego sobie spokojnie na ławce. No cóż, do tej pory jeździliśmy razem na „Magiczną Sobotę”. Kiedy wybiła godz. 14.00, nasz organizator czyli Janek Balcerzak jak zwykle wygłosił swoją mowę „powitalno-organizacyjną”, a potem wszyscy uczestnicy ruszyli na trasę.
Po minięciu „rogatek” Piły jechaliśmy fajnym odcinkiem Transwielkopolskiej Trasy Rowerowej przez las w kierunku Zelgniewa, gdzie zrobiliśmy sobie postój przed miejscowym sklepem. Wiadomo, żeby jak zwykle uzupełnić zapasy. Następnie zaliczyliśmy Śmiłowo i Kaczory, by wreszcie dojechać do Rzadkowa. Tutaj wysłuchaliśmy opowieści Janka o dawnej szkole szybowcowej, która działała w tej wsi w latach 1936-1952, a gdzie obecnie mieści się Dom Pomocy Społecznej. Jak się okazało, szkołę tą skończyła córka słynnego generała Józefa Dowbor-Musnickiego, Janina. Z Rzadkowa pojechaliśmy w kierunku Miasteczka Krajeńskiego, a następnie skręciliśmy na drogę prowadzącą w sąsiedztwie tzw. Wzgórz Morzewskich. W czasie niezbyt długiego postoju poszliśmy zobaczyć mieszczącą się na wniesieniu, zbiorową mogiłę zamordowanych w 1939 roku przedstawicieli inteligencji zarówno polskiej jak i niemieckiej. Następnie jadąc przez Dziembowo, dojechaliśmy do Byszek gdzie w tamtejszej nowo wybudowanej świetlicy mieliśmy nocować.
Oczywiście nie od razu poszliśmy spać. Najpierw odbyło się tradycyjne losowanie nagród, a potem pieczenie kiełbasek przy ognisku. Po tym wszystkim udaliśmy się do naszej „sypialni”, niektórzy na nocne pogaduchy, a niektórzy po prostu zapakowali się do swoich śpiworów i zakończyli dzisiejszy rajd.

Więzienne miasto © karolxii


Klasycystyczny kościół pw. św. Wawrzyńca w Nakle n/Notecią © karolxii


Widok na Dębową Górę - okolice Osieka n/Notecią © karolxii


Miejsce postoju w pobliżu kapliczki - okolice Komorowa © karolxii


Tradycyjnie, kilka słów od organizatora przed wyjazdem na trasę © karolxii


Uczestnicy rajdu © karolxii


Jedziemy ulicami Piły © karolxii


Postój przed sklepem spożywczym w Zelgniewie © karolxii


Widok ze wzgórza w Rzadkowie © karolxii


Przed dawną szkołą szybowcową w Rzadkowie © karolxii


Okolice Gór Morzewskich © karolxii


Zbiorowa mogiła hitlerowskiego mordu w Górach Morzewskich © karolxii


Świetlica w Byszkach - miejsce naszego noclegu © karolxii


Właśnie odebrałem nagrodę z rąk Janka © karolxii


Kategoria Interklubowa


  • DST 92.31km
  • Sprzęt EKSPEDYSZYN
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Wdecki Park Krajobrazowy - część II

Czwartek, 9 sierpnia 2012 · dodano: 15.10.2012 | Komentarze 2


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Dworzec PKP-Bydgoszcz Główna, Laskowice Pomorskie-Dworzec PKP, Jeżewo, Osiek, Łuby, Błędno, Śliwice, Wielkie Gacno, Małe Gacno, Cekcyn, Wierzchucin-Dworzec PKP.

Zaliczone gminy: Jeżewo, Warlubie, Osiek, Śliwice.

Planowany już w marcu (po mojej pierwszej wycieczce po WPK) wypad do północnych rejonów Wdeckiego Parku Krajobrazowego. W zasadzie to kierunek ten został wybrany po „gadulcowo-telefonicznych” rozmowach z Jarkiem i Krzyśkiem. Zależało mi na tym bardzo, ponieważ chciałem w te rejony pojechać już w drugiej połowie kwietnia br., ale zawsze na horyzoncie pojawiało się coś, co obiektywnie było ważniejsze i z pierwotnych planów nic nie wyszło. Doszliśmy do wniosku, że naszą eskapadę rozpoczniemy w Laskowicach i dlatego wybór środka transportu padł oczywiście na PKP.
Z laskowickiego dworca udaliśmy się do pobliskiego Jeżewa, gdzie mieliśmy okazję zobaczyć tamtejszy kościół p.w. Świętej Trójcy. Oczywiście chcąc uczynić zadość tradycji musiałem odwiedzić plebanię, aby otrzymać stempel w moim „Kocie”. Co ciekawe, jak się później dowiedziałem kościół został zbudowany w 1427 roku i do dzisiaj wskutek różnych przeróbek, zachowały się jedynie pochodzące z tamtego okresu mury prezbiterium.
Za Jeżewem wjeżdżamy w zalesione tereny Borów Tucholskich i przy skrzyżowaniu z drogą prowadzącą z Czerska Świeckiego robimy pierwszy krótki postój. Kontynuując jazdę „asfaltówką” przez las mijamy wieś Lipinki, a potem kolejną o dumnie brzmiącej nazwie Przewodnik. Wkrótce wjeżdżamy na teren województwa pomorskiego i przy tablicy informującej o naszej nowej lokalizacji (powiat starogardzki), robię fotkę Jarkowi i Krzyśkowi, którzy właśnie sobie żartują, że wjazd na teren tego województwa wymagana jest zgoda pana Tuska oraz specjalny paszport;).
Po krótkim czasie docieramy do Osieka i wizytujemy tamtejszy punkt informacji turystycznej mieszczący się w budynku biblioteki. Tutaj jesteśmy mile zaskoczeni, gdyż oprócz klasycznego sposobu udzielania informacji dostrzegamy stojące w środku budynku, multimedialne urządzenie wyposażone w ekran dotykowy, czyli „interaktywny system informacji turystycznej”. Jedziemy dalej przez Osiek i mijamy kościół p.w. Św. Rocha, a potem ja odwiedzam jeszcze Urząd Gminy gdzie dostaję kolejny stempel.
Dalej jedziemy Kociewskim Szlakiem Jeziornym (szlak rowerowy) przez las. Droga jest niestety stosunkowo piaszczysta i kiedy dojeżdżamy do leśniczówki Kałębnica, Jarek „zalicza glebę” i podczas upadku uderza się w kierownicę. Przez chwilę nie może złapać oddechu, ale nasza pomoc na szczęście nie jest potrzebna i po chwili kontynuujemy jazdę. Mijamy po prawej stronie Jezioro Słone i dojeżdżamy do wsi Łuby, gdzie robimy sobie kolejny postój, ale tym razem posiłkowy.
Dalej jedziemy drogą prowadzącą do Osia, ale przy pierwszym skrzyżowaniu skręcamy w lewo w kierunku Śliwic. Po drodze mijamy dwoje turystów na rowerach, których wyprzedzamy. Niestety, ale pogoda zaczyna najwyraźniej się psuć – zaczyna mocno padać i na wysokości wsi Błędno zmuszeni jesteśmy zrobić kolejny postój. Udaje nam się znaleźć miejsce postojowe zaopatrzone nie tylko w stojaki na rowery, ale bardzo fajną „altanę”, w której nie tylko my możemy się schronić, ale mieszczącą również nasze trzy pojazdy. Kiedy deszcz ustaje ruszamy dalej, ale po chwili z Jarkiem zatrzymujemy się przed stojącym przy drodze pomnikiem ku czci partyzantów poległych podczas bitwy pod Błędnem (październik 1944 r.).
Pogoda ponownie robi się piękna, świeci słońce i nic nie zapowiada zmian na gorsze. Znowu zatrzymujemy się, ale tym razem przez tablicą informującą, że znajdujemy się na terenie Wdeckiego Parku Krajobrazowego. Uśmiechnięci i zadowoleni robimy sobie wspólną fotkę. Nasza radość nie trwa jednak długo, bo znowu zaczyna padać i to dość konkretnie. Ponieważ jadę przed Jarkiem i Krzyśkiem, zaczynam szukać jakiegoś miejsca na postój z wiatą. Udaje mi się i zjeżdżam z drogi w kierunku Jeziora Trzcianno czekając na moich współtowarzyszy. Jak się później okazało, pojechali dalej do Śliwic i znaleźli sobie schronienie pod dachem starego młyna. W Śliwicach robimy kolejny krótki postój, który ja wykorzystuję na uzupełnienie zapasów i przy okazji załatwiam sobie trzeci stempel w „Kocie” ze śliwickiego spożywczaka.
Ze Śliwic kierujemy się w stronę Lińska i po drodze mijamy budynek kościoła ewangelickiego – na sprzedaż. Znowu dopada nas deszcz, ale tym za schronienie przez chwilę posłużyła nam korona przydrożnego drzewa. Tutaj miałem okazję przekonać się po raz pierwszy, na czym polega wyższość Krzyśkowego Garmina 60CSX nad smartfonami czyli także moim HD2, którego musiałem chronić przed deszczem kawałkiem folii.
W okolicy miejscowości Wielkie Gacno zatrzymujemy się na moment i tutaj dostrzegamy tablicę informującą o znajdujących się w lesie pozostałościach po ziemno-drewnianych bunkrach zgrupowania oddziału Armii Krajowej „Jedliny 102”. W Małym Gacnie skręcamy w kierunku Cekcyna i kiedy dojeżdżamy do miasteczka pogoda po raz kolejny zaczyna się psuć. Zaczynam się zastanawiać czy wracać do Bydgoszczy pociągiem właśnie z Cekcyna, czy też dojechać do Wierzchucina. Wybieram opcję drugą, żegnam się z chłopakami i co sił w nogach zaczynam pedałować aby zdążyć na pociąg. Po drodze oczywiście spotyka mnie deszcz, ale udaje mi się dojechać na stację ze sporym zapasem czasu do odjazdu pociągu. Po chwili dojeżdża Jarek a za nim Krzysiek i znowu razem chronimy się przed deszczem – tym razem na stacji kolejowej, aż do mojego odjazdu do Bydgoszczy.

Miejsca dla nas i rowerów było pod dostatkiem © karolxii


Jeżewo - kościół pw. św. Trójcy © karolxii


Krótki postój na ...:) © karolxii


Opis mówi sam za siebie:) © karolxii


Ktoś tu sobie rozbił żarty z naszego premiera, wydającego paszporty na wjazd do woj. pomorskiego © karolxii


Punkt informacji turystycznej w Osieku © karolxii


Interaktywny system informacji turystycznej - taki sprzęt przydałby się w naszym UM © karolxii


Neogotycki kościół pw. św. Rocha w Osieku © karolxii

Ciekawa forma drogowskazu © karolxii


Przerwa na posiłek we wsi Łuby © karolxii


Wdecki Park Krajobrazowy "zaliczony" po raz drugi © karolxii


Dawny kościół ewangelicki z końca XIX w., wystawiony na sprzedaż © karolxii


Kolejny obiekt do eksploracji © karolxii


Dworzec PKP w Wierzchucinie © karolxii


Kategoria W towarzystwie


  • DST 61.00km
  • Sprzęt EKSPEDYSZYN
  • Aktywność Jazda na rowerze

Tucholski Park Krajobrazowy

Wtorek, 7 sierpnia 2012 · dodano: 14.10.2012 | Komentarze 4


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Dworzec PKP-Bydgoszcz Główna, Tuchola-Dworzec PKP, Woziwoda, Legbąd, Fojutowo, Rytel, Zapędowo, Raciąż, Stobno, Tuchola-Dworzec PKP, Dworzec PKP-Bydgoszcz, Bydgoszcz-Bartodzieje,

Zaliczone gminy: Tuchola, Czersk.

Tucholski Park Krajobrazowy był elementem obowiązkowym tegorocznego zaliczania parków województwa kujawsko-pomorskiego. Chociaż z drugiej strony nie chodziło mi tylko o jego zaliczenie według zasady „kolejny park – sztuk raz”, ale raczej o poznanie czegoś, co jest elementem słynnych Borów Tucholskich. Poza tym mimo upływu 20 lat, wciąż mam w pamięci moje 4 pobyty na obozie niedaleko akweduktu w Fojutowie (lata 1992-1994) i w związku z tym, chociaż częściowo planowałem odwiedzić „stare kąty”.
Do Tucholi postanowiłem pojechać pierwszym porannym pociągiem. Niestety, ale podający deszcz trochę opóźnił mój wyjazd na dworzec PKP i pojechałem kolejnym według rozkładu. W Tucholi byłem po godzinie dziewiątej i od razu udałem się do muzeum Borów Tucholskich. Czasu było niewiele i dlatego nie zdecydowałem się na jego zwiedzanie. Zadowoliłem się pieczątką w „Kocie”, a potem z pomocą pań „kustoszek” zrobiłem sobie pare „fotek” przed siedzibą muzeum. Następnie udałem się do znajdującej się w sąsiedztwie, siedziby Tucholskiego Parku Krajobrazowego, gdzie również ograniczyłem swoją wizytę do pieczątki Parku.
Zanim jednak ruszyłem na podbój „TuchParku” pojechałem obejrzeć sobie tucholski rynek. Potem jeszcze przez krótki czas pokręciłem się po tucholskiej starówce i po chwili śmigałem „dwieścietrzydziestkąsiódemką” w kierunku Legbądu. Po drodze, ale nie na długo, zatrzymałem się w miejscowości Woziwoda przed siedzibą tamtejszego Ośrodka Edukacji Przyrodniczo-Leśnej.
Kiedy dojechałem do Legbądu, zastanawiałem się czy dostrzegę jakiś element, który przypomni mi choć trochę czasy, kiedy bywałem tu na obozie w latach 90-tych. Niestety, ale wieś ta w zasadzie nie różniła się niczym od tych, przez które przejeżdżałem do tej pory. Standardowy widok czyli domy stojące po dwóch stronach ulicy.
Wreszcie dojechałem do tablicy informacyjnej, która nakazywała skręcić w lewo ciekawym, chcącym zobaczyć słynny akwedukt w Fojutowie. Oczywiście bez wahania obrałem ten kierunek, bo i w tamtym miejscu bywałem nieraz. Od razu zwróciła moją uwagę kolejna tablica informująca o istniejącym niedaleko akweduktu zajeździe, a także kolejne znaki go reklamujące oraz najpierw asfaltowa, a potem wybrukowana droga. Hm…, jakieś zmiany? Kiedy dojechałem do celu to troszkę mnie „zamurowało”, bo faktycznie w ciągu tych prawie 20 lat od mojego ostatniego pobytu w tym miejscu zaszły naprawdę kolosalne zmiany.
Oczywiście największe wrażenie zrobiła na mnie wieża widokowa, a potem zajazd i wreszcie cała reszta zagospodarowania tego niegdyś pustego terenu. Nawet mostek po którym przechodziło się na drugą stronę Wielkiego Kanału Brdy został gruntownie odremontowany. Kiedyś było to tylko pare desek zbitych gwoździami bez jakichkolwiek barierek, a teraz drewniany most z prawdziwego zdarzenia. Przed domem, który z mostem sąsiadował, urządzono punkt sprzedaży pamiątek. Oczywiście nie sposób pominąć faktu, że i sam akwedukt został odnowiony. Najwyraźniej ktoś docenił to miejsce z uwagi na sąsiedztwo akweduktu oraz Borów Tucholskich i postanowił zrobić niezły biznes. No i chyba mu wyszło… Zanim ruszyłem dalej, uciąłem sobie krótką pogawędkę z panią, która obsługiwała owe stoisko z pamiątkami nt. zmian jakie tu zaszły, a potem leśną ścieżyną biegnącą wzdłuż Wielkiego Kanału Brdy udałem się do Rytla.
Trasa była bardzo przyjemna, bo praktycznie cały czas jechałem przez las. Po drodze napotkałem mostek, dzięki któremu przedostałem się na drugi brzeg i w ten sposób dojechałem do „dwudziestkidwójki”. W Rytlu próbowałem dostać się do plebanii tamtejszego kościoła, ale niestety proboszcza nie zastałem. Tak więc szybko zapadła decyzja o powrocie do Tucholi. Jadąc bardzo przyzwoitą drogą, niemalże brzegiem Wielkiego Kanału Brdy znowu miałem tę niewątpliwą przyjemność poruszania się po leśnych terenach. Potem przez Nadolną Karczmę, Raciąż, Stobno i Białowieżę dojechałem do Tucholi. Na odcinku od Rytla do samego dworca PKP przyspieszyłem tempo, chcąc zdążyć na pociąg i jak się później okazało, zupełnie niepotrzebnie – pociąg oczywiście miał opóźnienie.
Wycieczka udana, chociaż z drugiej strony brakowało mi dodatkowej ilości „kaemów”, które planowałem zrobić w wersji pierwotnej zaplanowanej wycieczki po „TuchParku”. Niestety, ale poranna, deszczowa pogoda w Bydgoszczy nie zachęcała do wyjazdu. Tereny w szczególności te leśne, bardzo mi się spodobały i już podczas powrotnej drogi pociągiem do Bydgoszczy zapadła decyzja o ponownym spenetrowaniu Parku.

Przed Muzeum Borów Tucholskich i ... © karolxii


... siedzibą Tucholskiego Parku Krajobrazowego © karolxii


Rynek w Tucholi © karolxii


Już prawie ... © karolxii


... jestem w Tucholskim Parku Krajobrazowym © karolxii


Tą i inne ścieżki, zamierzam zaliczyć, ale na innym sprzęcie © karolxii


Do akweduktu już blisko © karolxii


Pełen zakres usług dla turystów, a jeszcze wcale nie tak dawno ... © karolxii


Teraz jest tu ścieżka dla pieszych/rowerzystów, a jeszcze wcale nie tak dawno ... © karolxii


Nawet mostek "apgrejdowali" © karolxii


Ta wieża obok akweduktu była dla mnie całkowitym zaskoczeniem © karolxii


Ścieżka z Fojutowa do Rytla © karolxii


Neobarokowy kościół pw. Królowej Różańca Świętego w Rytlu © karolxii


Dworzec PKP w Tucholi © karolxii


Kategoria Singlowa


  • DST 160.00km
  • Sprzęt EKSPEDYSZYN
  • Aktywność Jazda na rowerze

Krajeński Park Krajobrazowy

Wtorek, 31 lipca 2012 · dodano: 13.10.2012 | Komentarze 2


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Wojnowo, Sicienko, Mrocza, Więcbork, Sępólno Krajeńskie, Kamień Krajeński, Wałdowo, Sośno, Prosperowo, Wojnowo.

Zaliczone gminy: Więcbork, Sępólno Krajeńskie, Kamień Krajeński, Sośno.

Po Wdeckim Parku Krajobrazowym przyszedł czas na Krajeński Park Krajobrazowy. Co prawda w marcu, po pierwszej wojaży po Wdeckim Parku obiecałem sobie, że już w kwietniu zwiedzę jego północną część, ale jak to bywa w życiu skończyło się na planach. Wycieczka ta miała na celu nie tylko zwiedzenie samego Parku, ale poznanie terenów do tej pory nie odwiedzanych – głównie leżących na północny-zachód od gminy Sicienko, a co za tym idzie takich miasteczek jak Mrocza, Więcbork, Sępólno Krajeńskie oraz Kamień Krajeński.
Początkowo trasa prowadziła przez Osową Górę, Wojnowo, Sicienko czyli dobrze znane mi tereny. Kiedy jednak dojechałem do Samsieczna, na rozwidleniu przy kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa skręciłem w lewo na drogę prowadzącą do gminy i miasteczka Mrocza.
Mrocza było pierwszym miasteczkiem na trasie mojego rajdu. Przez wjazdem do „centrum” napotkałem stary cmentarz parafialny na terenie którego można było dostrzec bardzo stare nagrobki. Szkoda, że nie było wtedy ze mną Jarka, w końcu stare cmentarze to coś, co bardzo lubi odkrywać. Przez samo miasteczko przemknąłem niemal bez zatrzymywania się. Szkoda mi było czasu, a poza tym nie zauważyłem niczego na czym „można by oko zawiesić”.
Za Mroczą minąłem ze trzy wioseczki i znalazłem w granicach powiatu sępoleńskiego. Niedługo potem dostrzegłem przy drodze punkt postojowy, na którym postanowiłem odrobinę się posilić. Za punktem postojowym z kolei znalazłem tabliczkę, która informowała mnie że właśnie wjechałem na teren Krajeńskiego Parku Krajobrazowego. Na następną atrakcję nie musiałem długo czekać, niedługo po tym wjeżdżałem do kolejnego miasteczka czyli Więcborka.
Pierwszym obiektem, który przykuł moja uwagę był rokokowy kościół p.w. Wniebowzięcia NMP i Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza. Obejrzałem sobie tą budowlę tylko z zewnątrz, a potem zacząłem rozglądać się za następnym obiektem czyli siedzibą KPK. Nie musiałem długo szukać, bo jak zwykle odpowiedni budynek wskazał mi uprzejmy tubylec. Kiedy wszedłem do środka siedziby i udałem się na piętro, aby znaleźć osobę z którą mógłbym zamienić pare słów nt. Parku, na korytarzu znalazłem … stojącego Unibike’a Expedition. Wyglądał identycznie jak mój rower – ten sam rocznik i niemal identyczne wyposażenie dodatkowe. Jak się po chwili okazało właścicielem był pracownik Parku. Oczywiście dostałem pieczątkę z logiem Parku w „Kocie” oraz otrzymałem za darmo mapę KPK wyd. Cartomedia, czyli taką samą, którą wcześniej sobie kupiłem.
Z Więcborka ruszyłem w dalszą drogę, której celem było Sępólno Krajeńskie. Po drodze nie zauważyłem niczego ciekawego oprócz budynku z czerwonej cegły, który przypominał stację kolejową. Kiedy wjechałem do miasteczka postanowiłem pokręcić się po tutejszych uliczkach z nadzieją, że trafię na coś ciekawego. Oczywiście natrafiłem na kościół – parafialny p.w. św. Bartłomieja Apostoła z przełomu XVIII/XIX w. (dostałem nawet pieczątkę w „Kocie”) i na budynek z czerwonej cegły, który przypominał magazyn zbożowy.
Kiedy zakończyłem moje poszukiwania ruszyłem w dalszą drogę, której następnym i jednocześnie ostatnim celem było kolejne miasteczko czyli Kamień Krajeński. Po drodze miedzy Sępólnem a Kamieniem, minąłem jednego sakwiarza z którym wymieniliśmy pozdrowienia. Jak się później okazało był to jedyny „rasowy” turysta rowerowy jakiego spotkałem podczas tej wycieczki.
W Kamieniu od razu udałem się na tamtejszy rynek, w sąsiedztwie którego znajdował się urząd miejski. Postanowiłem odwiedzić siedzibę władz miasteczka, co zaowocowało kolejną pieczątką w „Kocie” i ładną fotką zrobioną przez równie ładną panią sekretarkę z urzędu;). Tutaj zdecydowałem zrobić sobie krótki odpoczynek i zjeść coś, co miało zastąpić mi dzisiejszy obiad. Posiedziałem sobie zatem na ławeczce przy rynku, wzbudzając przy tym zainteresowanie miejscowych starszych panów. Ponieważ Kamień Krajeński był punktem kulminacyjnym tej wycieczki, zapadła decyzja o powrocie do Bydgoszczy.
Oczywiście w drodze powrotnej nie zabrakło mi atrakcji. We Włościborzu napotkałem dziwny obiekt – drewniana wieża. W Wałdowie sfotografowałem kościół p.w. św. Mateusza, a w Sośnie kościół p.w. Niepokalanego Serca Maryi, który niedawno przechodził renowację. Tutaj muszę dodać, że Sośno to rodzinna wieś gitarzysty zespołu Iron Maiden – Janicka Gersa.
Jadąc dalej przez Wiskitno i Krąpiewo dotarłem do Wojnowa i dalej tą samą trasą, którą jechałem dziś rano dotarłem do Bydgoszczy.

Wojnowska gorzelnia:) © karolxii


Ciekawa nazwa © karolxii


"Stary" cmentarz parafialny w Mroczy © karolxii


Mrocza - rynek © karolxii


Tutaj zatrzymałem się na drugie śniadanie © karolxii


Krajeński Park Krajobrazowy - nareszcie ! © karolxii


Kościół pw. Szymona Judy Tadeusza w Więcborku © karolxii


Siedziba KPK w Więcborku © karolxii


Sępólno Krajeńskie © karolxii

Ciekawy budynek - czy to jakiś zabytek ? © karolxii


Kamień Krajeński - rynek © karolxii


Przed Urzędem Miasta w Kamieniu © karolxii


"Wieża" we Włościborzu. Jarka również zaintrygowała. © karolxii


Kościół pw. Niepokalanego Serca Maryi w Sośnie © karolxii


Kategoria Singlowa


  • DST 43.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Najpierw działka, a potem leśniczówka

Wtorek, 24 lipca 2012 · dodano: 03.10.2012 | Komentarze 1


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Lisi Ogon, Drzewce, Jasiniec-Białe Błota, Lipniki, Białe Błota, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Zawsze marzyłem o działce rekreacyjnej, ale też zawsze pojawiało się coś innego na horyzoncie, co powodowało że jej zakup schodził na dalszy plan. Teraz kiedy pojawiła się możliwość zakupu działki za niezbyt duże pieniądze – postanowiłem wykorzystać okazję. Znajdowała się ona w podbygoskim Murowańcu co zdecydowało o tym, że pojechałem tam na rowerze w towarzystwie Mikołaja, oczywiście w foteliku.
Trasa była dziecinnie prosta. Najpierw ulicami miasta w kierunku Śródmieścia, a potem urokliwy odcinek na Kanałem Bydgoskim. Standardowo skręciłem w ul. Cieplicką, bo jak wiadomo ścieżka nad Kanałem na pewnym odcinku jest nieprzejezdna. „Przeciąłem” 10-tkę na wysokości Lisiego Ogona, potem jadąc drogą do Łochowa, przed Kanałem Noteckim skręciłem do Murowańca. W ten sposób dojechałem do miejscowości Drzewce, w której to niestety nie było ani śladu pobytów Entów;). Tutaj zrobiłem sobie chwilowy postój aby Mikołaj mógł sobie rozprostować kości, po pewnie nie do końca wygodnym dla niego siedzeniu w foteliku rowerowym, a ja tymczasem zadzwoniłem do właściciela działki. Nie za bardzo wiedziałem dokąd dalej mam jechać, tak więc umówiliśmy się że podjedzie na miejsce mojego postoju i poprowadzi mnie właściwą drogą. Podjechał po kilkunastu minutach i dalej jechałem za jego samochodem, by dosłownie po chwili znaleźć się na terenie działek.
Działka, która była na sprzedaż nie wyróżniała się niczym interesującym. Mała, z domkiem którego podłoga wymagała naprawy. Tak więc wystarczyła chwila oględzin, aby już wiedzieć że z zakupu nic nie będzie. Podjechałem zobaczyć jeszcze tylko Jezioro Jezuickie Małe, którego sąsiedztwo miało decydować o jej atrakcyjności. Niestety, ale nie nadawało się raczej do kąpieli. Ja natomiast zawsze uważałem, że jeżeli kupię działkę to w pobliżu zbiornika wodnego, gdzie kąpiel będzie możliwa.
Stamtąd dojechaliśmy do leśniczówki Lipinki, gdzie udało mi zastać Pana Leśniczego, który pozostawił pamiątkę w moim „Kocie”. Następnie pojechaliśmy wzdłuż 223 w kierunku Kruszyna i przez najbliższą kładkę dla pieszych przeszliśmy na drugą stronę i dalej do Białych Błót. Przejechaliśmy przez Białe Błota ulicą Centralną, która zaprowadziła nas do ul. Szubińskiej, ale zamiast jechać prosto do Bydgoszczy, postanowiłem przejechać się jeszcze kawałek leśnymi ścieżkami. W końcu znaleźliśmy się na osiedlu Błonie, a stamtąd przez Stare Miasto, a potem ul. Toruńską wróciliśmy do domu.

Ścieżka za Lisim Ogonem w kierunku Murowańca © karolxii


Powinna być informacja: "Uwaga Drzewce - J.R.R. Tolkien" ;) © karolxii


Mój wierny towarzysz wspólnych wypadów czyli Miki:) © karolxii


Leśniczówka Lipniki © karolxii


Widok na S5-tkę w kierunku Białych Błót © karolxii


Kategoria W towarzystwie


  • DST 49.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Rajd św. Krzysztofa

Niedziela, 22 lipca 2012 · dodano: 22.07.2012 | Komentarze 1


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Łochowo, Głęboczek, Olek, Zamość, Kruszyn Krajeński, Białe Błota, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Na początek trochę liczb. Był to szósty już Rajd św. Krzysztofa, ale mój dopiero trzeci i jednocześnie pierwszy na który zabrałem mojego synka Mikołajka. Spotkanie uczestników miało miejsce o godz. 10.00 przez Multikinem. Byłem mile zaskoczony, bo przyjechało 26 osób między innymi koleżanki i koledzy z soleckiego Torpedo, Ramy 76 i Mariusz z toruńskiej „Przygody” wraz z rodziną.
Trasa standardowa: nad dawnym Kanałem Bydgoskim, przez Lisi Ogon i Łochowo gdzie dołączył do nas klubowicz – Waldek, któremu właśnie „strzeliła” dętka. Tak więc nieoczekiwany, ale krótki postój podczas którego Mikołaj grał w kamienie z kolegami-torpedowcami z Solca – Jurkiem i Leonem. Za Łochowem skręciliśmy w las i po niedługim czasie byliśmy już u celu, czyli na terenie przylegającym do ogródków działkowych w Głęboczku.
Na miejscu oczywiście był słodki poczęstunek i nieodłączne kiełbaski i … po jakimś czasie zaczął padać deszcz. Schowaliśmy się pod daszkiem sąsiedniego sklepu aby przeczekać chwilowe opady. Potem był konkurs wiedzy o św. Krzysztofie, solenizancie dzisiejszej imprezy czyli naszym klubowym koledze Krzyśku Michalskim, a także kilka pytań dotyczących naszego regionu. Po wyłonieniu zwycięzców przyszedł czas na nagrody za kolejno zajęte miejsca. Konkurs był ostatnim punktem tej imprezy i po niedługim czasie w dwóch grupach opuściliśmy teren ogródków działkowych jadąc w kierunku Bydgoszczy.


Uczestnicy Rajdu przed Multikinem © karolxii


Nad Kanałem © karolxii


Mała awaria na trasie © karolxii


Lasem w kierunku Głęboczka © karolxii


Ania i Adam byli odpowiedzialni za kiełbaski:) © karolxii


Poczęstunek © karolxii


Chronimy się przed deszczem © karolxii


Podliczanie punktów i ... © karolxii


... mamy pierwszych zwycięzców - Ewa z "TORPEDO" i ... © karolxii


... Piotr z "TURKOLI" © karolxii


Międzyklubowa integracja:) © karolxii


Ostatnie zdjęcie przed wyjazdem © karolxii



Kategoria Klubowa


  • DST 37.00km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

Bydgoski Park Przemysłowo-Technologiczny - Solec Kujawski

Niedziela, 15 lipca 2012 · dodano: 02.10.2012 | Komentarze 3


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Bydgoski Park Technologiczno-Przemysłowy, Makowiska, Solec Kujawski, Otorowo, Łęgnowo, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Wycieczka w klubowym gronie. Ponieważ w planie było zwiedzanie Bydgoskiego Parku Przemysłowo-Technologicznego, czyli terenów przylegających do Puszczy Bydgoskiej, na miejsce spotkania wyznaczyliśmy sobie skrzyżowanie ulic Glinki i Szpitalnej. Przyjechało łącznie ze mną 8 osób, czyli w sumie całkiem nieźle. Po krótkich pogaduchach, ruszyliśmy w kierunku bramy Parku, po przejechaniu której jechaliśmy dalej ulicami Glinki, Bydgoskich Przemysłowców i Ernsta Petersona.
Była to moja pierwsza wycieczka na teren tego obiektu od momentu jego utworzenia. Sam Park nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Monotonna jazda ścieżką rowerową, jakieś budynki – niektóre stare inne nowo wybudowane, tory kolejowe, jakaś bocznica zawalona starymi cysternami. No cóż, może po prostu nie potrafiłem dostrzec uroku tego miejsca. Zrobiło mi się tylko żal wyciętych drzew. Rozumiem, że gospodarka musi się rozwijać i muszą powstawać tereny dla potencjalnych inwestorów, a co za tym idzie nowe miejsca pracy. Jednak las to dla mnie pewna świętość i oprócz jego pielęgnowania oraz szeroko pojętej ochrony, nie powinno się z nim nic robić.
Po krótkiej przejażdżce po BPPT dojechaliśmy do jego południowej granicy i skręciliśmy na DK 10 w kierunku Solca Kujawskiego by w ten sposób dojechać do Makowisk, a w właściwie do znajdującego się tam sklepu spożywczego.
No tak, moi klubowi koledzy nie byli by sobą, gdyby nie zaliczyli „spożywczaka” nawet na krótkiej wycieczce. Jednak od jakiegoś czasu taki sposób przebiegu wycieczek zaczął mnie irytować. Zacząłem odnosić wrażenie, że dla nich te sklepowe przystanki są równie ważne, co sama jazda rowerem. Dla mnie niestety jest to stracony czas, bo nie po to jadę na taki czy inny rajd żeby wystawać przed sklepem.
Po zakończonej konsumpcji ruszyliśmy w kierunku drogi prowadzącej z Solca do Bydgoszczy czyli ul. Toruńskiej. Tutaj postanowiłem wydłużyć sobie trochę naszą trasę i zamiast skręcić w lewo z grupą do Bydgoszczy, odbiłem w prawo. Szybkim tempem dojechałem do soleckiego rynku, gdzie stał jeszcze namiot będący elementem strefy kibica, a potem „cofka” i ul. Bydgoską, a potem Toruńską dojechałem do Bydgoszczy.
Jechałem dość szybko, ale chyba niewystarczająco bo klubowych kolegów nie udało mi się dogonić. Ponownie, ale już w trochę przerzedzonym składzie spotkaliśmy się dopiero przy ul. Spornej, bo jak się okazało jeden z nich miał tam swoją działkę. Posiedziałem sobie tam z nimi w sielankowo-działkowej atmosferze przez niecałą godzinę, po czym ruszyłem z powrotem do domku.

BPP - ul. Bydgoskich Przemysłowców © karolxii


BPP - ul. Ernsta Petersona I © karolxii


BPP - ul. Ernsta Petersona II © karolxii


BPP - ul. Ernsta Petersona III © karolxii


BPP - ul. Ernsta Petersona IV © karolxii


Tędy jeszcze nie jechałem © karolxii


Tradycyjny postój © karolxii


Solecki rynek ze strefą kibica © karolxii


Zakończenie wycieczki na działce © karolxii


cdn...;) © karolxii


Kategoria Klubowa


  • DST 54.50km
  • Sprzęt GÓRAL 1
  • Aktywność Jazda na rowerze

X Nocny Rajd z Madejem

Sobota, 7 lipca 2012 · dodano: 08.07.2012 | Komentarze 1


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Myślęcinek, Niemcz, Maksymilianowo, Nowy Mostek, Stronno, Kotomierz, Pyszczyn, Nekla, Żołędowo, Myślęcinek, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Kolejna impreza klubowa z cyklu „Nocny Rajd z Madejem”. W porównaniu z tymi z lat poprzednich, na miejsce „rajdowania” wybraliśmy sobie tereny leśne leżące na północ od Bydgoszczy. Miejsce spotkania: Myślęcinek godz. 19.00. Przyjechało łącznie 8 osób, czyli nas klubowiczów było 5 (Rajmund, Boguś, Kajetan, Krzysiek i ja) kolega Mariusz z toruńskiej „Przygody” oraz ku mojemu zaskoczeniu pojawił się również Jarek (jarmik) ze swoją Mariolką.
Najpierw pojechaliśmy „myślęcińskim deptakiem” i tutaj już niestety zgubiliśmy Jarka i Mariolę. Jak się później okazało, byli zmuszeniu do zmiany planów. Tak więc w sześcioosobowej grupie dojechaliśmy do Niemcza i odwiedziliśmy jeden z tamtejszych sklepów, gdyż dwaj nasi koledzy postanowili zaopatrzyć się w suchy prowiant na dzisiejszą noc. Jadąc przed siebie, dojechaliśmy do Maksymilianowa i za mostem nad torami kolejowymi skręciliśmy w prawo. Dalej trasa prowadziła ścieżkami leśnymi po których jechało się naprawdę rewelacyjnie i w ten sposób dojechaliśmy do punktu postojowego na polanie przed leśniczówką Nowy Mostek. Tam rozmawiając o wszystkim i o niczym (tematem wiodącym była oczywiście turystyka i poprzednie rajdy) poczekaliśmy, aż się ściemni.
Ok. godz. 21.30 rozpoczęła się ta „prawdziwa” czyli nocna część Rajdu. Jadąc ścieżkami leśnymi dojechaliśmy do Stronna i tutaj na wysokości przejazdu kolejowego, zgodnie z wcześniej zaplanowaną trasą skręciliśmy w lewo na szlak Stronno-Wudzyn, który miał nas zaprowadzić do „Wilczego Gardła”. Niestety, ale po ok. 1 km, zmuszeni byliśmy wycofać się do Stronna, ponieważ droga była na tyle błotnista i zryta kołami traktorów, że dalsza jazda po prostu nie była możliwa.
W Stronnie zrobiliśmy sobie krótki postój przed wiatą przystanku autobusowego, podczas którego zaczęły do nas dochodzić pierwsze symptomy zbliżającej się burzy. Nie czekając dłużej, ruszyliśmy w kierunku DK 56. Jechało się naprawdę ciekawie. Burza rozpętała się na dobre i błyskało się na tyle intensywnie, że momentami przednia lampka w rowerze była niepotrzebna. W ten sposób dojechaliśmy do Kotomierza i zaraz za przejazdem kolejowym skręciliśmy w prawo na drogę prowadzącą w kierunku Nekli. Tutaj też nie zabrakło nam rozrywki, co prawda przestało grzmieć i błyskać, ale za to zaczął padać deszcz.
W Nekli zrobiliśmy sobie kolejny postój, stojąc pod wiatą i czekając aż przestanie padać. W końcu doczekaliśmy się i tym razem jadąc dalej bez większych przeszkód, minęliśmy Żołędowo, Niemcz i znaleźliśmy się w Myślęcinku, gdzie zakończyliśmy nasz Nocny Rajd z Madejem. W domu byłem ok. godz. 1.30.

Przed sklepem w Niemczu © karolxii


Punkt postojowy koło leśniczówki Nowy Mostek © karolxii


W lesie przed Stronnem © karolxii


A to już samo Stronno - postój koło przystanku Autobusowego © karolxii


Przejazd kolejowy w Kotomierzu © karolxii


Przymusowy postój za Neklą © karolxii


Kategoria Klubowa


  • DST 151.00km
  • Sprzęt EKSPEDYSZYN
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Zamek Bierzgłowski-Chełmża-Chełmno

Poniedziałek, 18 czerwca 2012 · dodano: 02.10.2012 | Komentarze 1


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Strzyżawa, Skłudzewo, Łążyn, Bierzgłowo, Zamek Bierzgłowski, Biskupice, Chełmża, Nawra, Unisław, Płutowo, Chełmno, Niedźwiedź, Gruczno, Topolno, Niewieścin, Trzeciewiec, Osielsko, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Zaliczone gminy: Chełmża (obszar wiejski), Chełmża (teren miejski).

Wspólny wypad z Jarkiem. Cel to przede wszystkim kościół i wiatrak w Bierzgłowie oraz zamek krzyżacki w miejscowości Zamek Bierzgłowski. To była ta pierwsza i zaplanowana cześć wycieczki. Druga, to już trasa niezaplanowana, bo w trakcie jazdy postanowiłem, że zaliczę jeszcze Chełmżę oraz Chełmno.
Najpierw 80-tką w kierunku Czarnowa i na wysokości leśniczówki Kamieniec, skręciliśmy na drogę prowadzącą do Skłudzewa. Dalej przez Rzęczkowo i Łążyn do Bierzgłowa. Zanim jednak pojechaliśmy zobaczyć kościół, trzeba było odnaleźć wiatrak. Dlaczego odnaleźć? Ano dlatego, że mapa („Okolice Bydgoszczy i Torunia” wyd. Cartomedia) pokazywała inną jego lokację od tej faktycznej. Czyli według mapy, powinien być usytuowany po tej samej stronie gdzie kościół, a był dokładnie po przeciwnej. Sam wiatrak prezentował się bardzo zachęcająco. Z opisu wynikało, że liczy ponad 150 lat – funkcjonował do 1958 roku. Wyglądał jednak na odbudowany praktycznie od samych fundamentów (chociaż faktycznie ich nie posiada).
Następnie udaliśmy się pozwiedzać bierzgłowski kościół. Świątynia, mała ale urokliwa. Gotycka, zbudowana z kamieni i czerwonej cegły. Mieliśmy możliwość zwiedzenia jej wnętrza, a ja skorzystałem podwójnie, bo dostałem również stempel parafialny w moim „Kocie”.
Potem pojechaliśmy do miejscowości Zamek Bierzgłowski zobaczyć tamtejszy zamek pokrzyżacki. Dla mnie to miało szczególne znaczenie, dlatego że o samej miejscowości słyszałem już dużo wcześniej i zawsze zastanawiałem się czy ta nazwa odnosi się do obiektu, który faktycznie istnieje, czy po prostu wieś tą tak nazwano na pamiątkę zamku, który kiedyś tam stał. Jak się potem dowiedziałem, zamek faktycznie istnieje, a możliwość jego zwiedzenia pojawiła się we wrześniu 2011 roku, podczas Rodzinnego Rajdu organizowanego przez toruńską Przygodę, w którym niestety nie wziąłem udziału. Pokrzyżacki zamek „wita” turystów dość dobrze zachowaną do naszych czasów bramą wjazdową, która jest jednocześnie wieżą. Wchodzi ona w skład przedzamcza wraz z narożną basztą. Zamek główny składa się z kaplicy oraz refektarza (sala rycerska). Nie dane mi było jednak zwiedzić wnętrza zamku. Udało mi się na chwilę wejść do kaplicy zamkowej (na chwilę przed mszą św.) i dostać kolejny stempel w moim „Kocie”.
Następnym obiektem, który odwiedziliśmy z Jarkiem był pochodzący z II poł. XVIII w. kościół p.w. św. Marii Magdaleny w Biskupicach. Elementem, który nas szczególnie zaciekawił było coś w rodzaju murowanej ambony znajdującej się przy zewnętrznym murze kościoła.
W miejscowości Kończewice nasza wspólna wycieczka dobiegła końca. Jarek zdecydował o powrocie do Bydgoszczy, zaliczając pod drodze dwór w Nawrze, a ja postanowiłem zwiedzić jeszcze Chełmżę której do tej pory nie miałem okazji oglądać.
W Chełmży po przejechaniu „rogatek”, od razu udałem się na rynek a stamtąd zobaczyć dwa okazałe kościoły gotyckie, czyli bazylikę konkatedralną p.w. Świętej Trójcy oraz drugi p.w. św. Mikołaja. Potem zrobiłem sobie krótką przerwę „obiadową” i ruszyłem w dalszą drogę.
Z Chełmży pojechałem w kierunku Nawry. Zobaczyłem tam wcześniej wspomniany przez Jarka pałac rodziny Sczanieckich, niestety w opłakanym stanie oraz będący w trakcie remontu gotycko-barokowy kościół p.w. św. Katarzyny Aleksandryjskiej.
Następnym punktem mojej trasy, był Unisław. Tutaj w zasadzie niczego nie zwiedziłem. Przez chwilę wahałem się czy wracać już do Bydgoszczy czy też …, no i właśnie zdecydowałem się na kontynuowanie mojej wycieczki w duchu krzyżacko-gotyckim.
Następne było Chełmno. Co prawda byłem już tutaj z klubem, ale dość dawno, bo w sierpniu 2009 roku i raczej nie było wtedy mowy o zwiedzaniu starówki. Pierwszym obiektem, który obejrzałem był kościół p.w. Świętego Ducha. Następnie postanowiłem pojechać wzdłuż linii średniowiecznych murów obronnych i tu natknąłem się na basztę prochową oraz arsenał miejski. Następnym była Brama Grudziądzka, ratusz oraz kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Oczywiście nie zapomniałem o słynnej „ławce zakochanych”.
Chełmno jest naprawdę pięknym miastem, ale brak czasu nie pozwolił mi na obejrzenie innych jego zabytków. Tak więc gnany koniecznością powrotu do domu skierowałem się na most przez Wisłę. Po drodze w miejscowości Niedźwiedź obejrzałem sobie pochodzącą z pocz. XIX w. chatę pomennonicką oraz na chwilę zatrzymałem się przy kościele p.w. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Topolnie. Dalej praktycznie już bez żadnych postojów dojechałem do Bydgoszczy.

Na zielonym szlaku w kierunku Skłudzewa © karolxii


Bierzgłowo - pejzaż z wiatrakiem w tle © karolxii


A tu już wiatrak na pierwszym planie © karolxii


Kościół p.w. Wniebowzięcia Najwświętszej Maryi Panny w Bierzgłowie © karolxii


Zamek "Bierzgłowski" - widok na kaplicę © karolxii


Główna wieża zamkowa pełniąca również rolę bramy wjazdowej © karolxii


Kościół p.w. św. Marii Magdaleny w Biskupicach © karolxii


Rynek w Chełmży © karolxii


Kościół p.w. św. Mikołaja w Chełmży © karolxii


Nawra - pałac Sczanieckich © karolxii


Chełmno - mury miejskie i Baszta Prochowa © karolxii


Chełmno - ratusz podczas remontu © karolxii


Chełmno - kościół p.w. Wniebowzięcia NMP © karolxii


Jeden z charakterystycznych elementów miasta © karolxii


Niedźwiedź - chata pomennonicka z 1800 roku © karolxii


Kategoria W towarzystwie


  • DST 110.00km
  • Sprzęt EKSPEDYSZYN
  • Aktywność Jazda na rowerze

Prom w Wielonku, most w Buszkowie i przeklęte miejsce

Niedziela, 17 czerwca 2012 · dodano: 21.09.2012 | Komentarze 1


Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Niemcz, Maksymilianowo, Pyszczyn, Stronno, Wudzyn, Nowy Jasiniec, Wielonek, Leśniczówka Krówka, Mąkowarsko, Lucim, Kadzionka, Buszkowo, Nowy Dwór, Koronowo, Samociążek, Bożenkowo, Smukała, Bydgoszcz-Bartodzieje.

Zaliczone gminy: Lubiewo

Wspólny wypad z Kajetanem. W zasadzie celem miał być tylko prom we Wielonku, ale jak się potem okazało udało nam się zaliczyć dość duży obszar Zalewu Koronowskiego.
Ponieważ nie mogłem wyrwać się z domu z samego rana, Kajetan postawił wyjechać samotnie i pokręcić się w okolicach Maksymilianowa. W efekcie tego umówiliśmy się w Żołędowie ok. godz. 11.00. Stamtąd ruszyliśmy w kierunku Wudzyna. Przejeżdżając przez wieś, dostrzegliśmy tablicę, która informowała przybyszów że miejscowość ta liczy już sobie ponad 700 lat. Hm…, czyli Wudzyn jest dłużej wsią niż Bydgoszcz miastem;). Zaliczyliśmy również tamtejszy cmentarz na którym postawiono pomnik pamięci poległych w walce z faszyzmem w latach 1939-45.
Z Wudzyna udaliśmy się do Nowego Jasińca zobaczyć ruiny dobrze mi już znanego zamku krzyżackiego. Dla Kajetana była to jednak nowinka i dlatego poświęciliśmy trochę więcej czasu na „podziwianie” pozostałości po dawnej warowni. Dostrzegłem tu również dziwny dom z gatunku „podcieniowców”, który jak później doczytałem okazał się być drewnianą stajnio-kuźnią z końca XIX w. Z N.J. leśnymi ścieżkami udaliśmy się w kierunku Wielonka. Jak się potem okazało jechaliśmy dwoma pieszymi szlakami. Zielonym – „Jezior Koronowskich” oraz żółtym – „Leona Wyczółkowskiego”. Wtedy to właśnie miałem okazję po raz pierwszy zobaczyć stare słupki, wskazujące kierunek i nazwy miejscowości, które spotkałem tylko w Borach Tucholskich.
Wreszcie znaleźliśmy się na promie, którym przepłynęliśmy na drugi brzeg Jeziora Koronowskiego. Sam prom nie robił wrażenia. Wyglądał pewnie jak większość takich używanych przy tego typu niewielkich przeprawach. Od razu jednak przypomniał mi się zeszłoroczny Zlot PTK, kiedy to po raz pierwszy miałem okazję płynąć takim „ustrojstwem”.
Po dobiciu do drugiego brzegu ruszyliśmy w kierunku Sokole-Kuźnicy, a potem dalej do Krówki Leśnej. Jechało się bardzo przyjemnie. Dookoła same lasy, zieleń, cisza, spokój i ten zapach lasu…. Oczywiście nie zamierzałem się zatrzymywać, aby w bezruchu podziwiać uroki leśnych terenów Zalewu Koronowskiego. Nie miałem na to zbyt dużo czasu, a poza tym nie mogłem zapominać o Kajetanie, który nie był entuzjastą leśnych klimatów, no chyba że były by to lasy Tatrzańskiego Parku Narodowego;).
Minęliśmy zatem Sokole-Kuźnicę i tak dojechaliśmy sobie do mostku pod którym przepływała sobie odnoga jeziora Stoczek. W pobliżu tego mostka zauważyłem zabudowania, które okazały się być leśniczówką Krówka. Oczywiście odezwał się we mnie instynkt zdobywcy pieczątek. Zostawiłem Expa w towarzystwie Kajetana i jego Trans Alpa, a następnie pognałem w kierunku zabudowań leśniczówki. Pan Leśniczy bez żadnych problemów przystawił mi stempel w „Kocie” i ruszyliśmy dalej w kierunku Mąkowarska jadąc ścieżką leśną, która na krótkim odcinku znajdowała się pomiędzy jeziorami Turzynek i Stoczek. Po drodze przejechaliśmy przez kolejny mostek, ale tym razem nie nad wodą lecz nad torami nieczynnej linii kolejowej Koronowo-Tuchola. Jeszcze jadąc przez ten mostek, dostrzegliśmy zabudowania dawnej stacji kolejowej w Mąkowarsku. Podjechaliśmy bliżej zobaczyć w jakim stanie owe budynki się znajdują, tym bardziej że Kajetan jest wielkim entuzjastą taki małych stacji kolejowych.
W Mąkowarsku zrobiliśmy sobie mały postój, aby uzupełnić braki płynów zarówno w organizmie, jak i w naszych bidonach. Po drodze zahaczyliśmy jeszcze o pochodzący z XVIII w. kościół p.w. św. Wawrzyńca.
Kiedy dojechaliśmy do miejscowości Lucim, zapytałem napotkanego „localsa” o „Telechatę” czyli miejscowe centrum informacji. Niestety, ale nie miał pojęcia o czym w ogóle mówię. O istnieniu tej „Telechaty” dowiedziałem się z mapy „Okolice Bydgoszczy i Torunia” (wyd. Cartomedia) i tutaj przez chwilę zastanowiłem się czy nie mam do czynienia z kolejnym „bobem” w wykonaniu wyd. Cartomedia, podobnie jak z ulokowaniem wiatraka w Bierzgłowie w tej samej mapie.
Z Lucimia odbiliśmy w lewo od głównej drogi i przez las, skierowaliśmy się do miejscowości Kadzionka. Przejechaliśmy kolejny mostek pod którym przepływała rzeka Krówka i wkrótce dotarliśmy do ośrodka wypoczynkowego będącego we władaniu bydgoskiej „Belmy”. Klucząc leśnymi ścieżkami dotarliśmy do torów linii kolejowej Koronowo-Tuchola i przez kilkanaście metrów nawet jechaliśmy wzdłuż nich. Po chwili jednak wróciliśmy na naszą ścieżkę i tym razem wyjechaliśmy w miejscowości Buszkowo. Nie kontynuowaliśmy jednak naszej jazdy w kierunku Nowego Dworu, tylko zawróciliśmy by po chwili dotrzeć do słynnego mostu kolejowego ww. linii kolejowej.
Most ten zawsze mnie fascynował. Zawsze lubiłem go oglądać, gdy jechałem tędy autobusem PKS-u do moich rodzinnych Chojnic. Teraz jednak podziwianie go zza szyby autobusu zamieniłem na „podziwianie bezpośrednie”. Tak więc postanowiłem, że popodziwiam sobie nie tylko jego widok z bliska, ale i widok z jego szczytu. Nie wiem jak, ale wszedłem sobie do góry po dość stromym nasypie przy filarze od strony lasu. Widok rzeczywiście był miły dla oka, szczególnie że nie miałem wcześniej możliwości popatrzenia sobie na okolicę z tej perspektywy. Zejście okazało się o wiele łatwiejsze, bo udało mi się namierzyć schodki, które na dole nie były zbyt dobrze widoczne z uwagi na gęste krzaki jakie obrastały filary od strony lasu. Kajetan wszedł sobie również na mostek przetartą przeze mnie ścieżką po schodach i po zakończonej przez niego „lustracji” entuzjasty dawnej infrastruktury PKP, ruszyliśmy z powrotem do Buszkowa. Tutaj przez chwilę zatrzymaliśmy się przy kościele p.w. Świętej Trójcy w sąsiedztwie którego znajduje się tzw. „Zakręt Śmierci”. W tym miejscu wypadkowi legły takie znane postacie jak Bogumił Kobiela (wkrótce potem zmarł), Krzysztof Krawczyk, Irena Santor i polski sztangista Waldemar Baszanowski.
W Nowym Dworze zaliczyliśmy miejscowy sklep, a potem znowu po chwili jazdy dojechaliśmy do Koronowa. Wygłodniali, zaczęliśmy poszukiwania jakiejś taniej jadłodajni i trafiliśmy do jakiegoś kebab-baru w pobliżu dawnych zabudowań rzeźni, obecnie przerobionej na centrum handlowe (taki „koronowski focus”). Po zapchaniu naszych żołądków tureckim fast-food’em, ruszyliśmy w dalszą drogę i standardowo przez Samociążek, Bożenkowo i Janowo dojechaliśmy do Bydgoszczy.

Wieś z długą historią
Wieś z długą historią © karolxii

Pomnik ku czci pamięci ofiar hitleryzmu w Wudzynie
Pomnik ku czci pamięci ofiar hitleryzmu w Wudzynie © karolxii

Ruiny zamku w Nowym Jasińcu
Ruiny zamku w Nowym Jasińcu © karolxii

Kuźnio-stajnia z końca XIX wieku w Nowym Jasińcu
Kuźnio-stajnia z końca XIX wieku w Nowym Jasińcu © karolxii

Na promie w kierunku Sokole Kuźnicy
Na promie w kierunku Sokole Kuźnicy © karolxii

A tak wygląda sam prom
A tak wygląda sam prom © karolxii

I jak tu nie trafić do Krówki Leśnej
I jak tu nie trafić do Krówki Leśnej © karolxii

Mostek nad Jeziorem Stoczek
Mostek nad Jeziorem Stoczek © karolxii

Stacja nieczynnej już linii kolejowej
Stacja nieczynnej już linii kolejowej © karolxii

Chwila odpoczynku przed sklepem w Mąkowarsku
Chwila odpoczynku przed sklepem w Mąkowarsku © karolxii

Kościół p.w. św. Wawrzyńca w Mąkowarsku
Kościół p.w. św. Wawrzyńca w Mąkowarsku © karolxii

Widok z mostu kolejowego w Buszkowie i ...
Widok z mostu kolejowego w Buszkowie i ... © karolxii

Torowisko nieczynnej linii kolejowej
Torowisko nieczynnej linii kolejowej © karolxii

Kościół parafialny p.w. św. Trójcy, na zakręcie śmierci - Buszkowo.
Kościół parafialny p.w. św. Trójcy, na zakręcie śmierci - Buszkowo. © karolxii

Idea wykorzystania starej rzeźni ? Czyżby
Idea wykorzystania starej rzeźni ? Czyżby "Koronowski Focus Mall" ? © karolxii


Kategoria W towarzystwie