Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień1 - 0
- 2025, Sierpień7 - 0
- 2025, Lipiec2 - 0
- 2025, Czerwiec1 - 0
- 2025, Maj1 - 0
- 2025, Kwiecień2 - 0
- 2024, Grudzień1 - 0
- 2024, Październik1 - 0
- 2024, Wrzesień1 - 0
- 2024, Sierpień2 - 0
- 2024, Lipiec1 - 0
- 2024, Czerwiec1 - 0
- 2024, Maj2 - 1
- 2024, Kwiecień2 - 0
- 2024, Marzec1 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2023, Grudzień2 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień1 - 0
- 2023, Sierpień1 - 0
- 2023, Lipiec1 - 0
- 2023, Czerwiec1 - 0
- 2023, Kwiecień1 - 0
- 2023, Marzec1 - 0
- 2023, Luty1 - 0
- 2023, Styczeń1 - 0
- 2022, Listopad2 - 0
- 2022, Październik3 - 0
- 2022, Wrzesień1 - 0
- 2022, Sierpień1 - 0
- 2022, Lipiec6 - 0
- 2022, Czerwiec7 - 4
- 2022, Maj6 - 3
- 2022, Kwiecień6 - 3
- 2022, Marzec3 - 1
- 2022, Luty1 - 0
- 2021, Grudzień1 - 0
- 2021, Listopad1 - 0
- 2021, Październik1 - 0
- 2021, Wrzesień7 - 12
- 2021, Sierpień9 - 6
- 2021, Lipiec2 - 0
- 2021, Czerwiec5 - 6
- 2021, Maj3 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec1 - 0
- 2021, Luty2 - 2
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień3 - 0
- 2020, Listopad1 - 0
- 2020, Październik2 - 2
- 2020, Wrzesień4 - 0
- 2020, Sierpień9 - 0
- 2020, Lipiec11 - 10
- 2020, Czerwiec2 - 0
- 2020, Maj2 - 1
- 2020, Kwiecień6 - 3
- 2020, Marzec4 - 1
- 2020, Luty1 - 0
- 2020, Styczeń2 - 0
- 2019, Grudzień2 - 0
- 2019, Listopad3 - 0
- 2019, Październik3 - 0
- 2019, Wrzesień5 - 2
- 2019, Sierpień6 - 0
- 2019, Lipiec3 - 0
- 2019, Czerwiec10 - 4
- 2019, Maj7 - 8
- 2019, Kwiecień7 - 9
- 2019, Marzec5 - 5
- 2019, Luty2 - 3
- 2019, Styczeń3 - 4
- 2018, Grudzień2 - 1
- 2018, Listopad5 - 5
- 2018, Październik4 - 4
- 2018, Wrzesień4 - 5
- 2018, Sierpień10 - 19
- 2018, Lipiec5 - 2
- 2018, Czerwiec2 - 0
- 2018, Maj7 - 7
- 2018, Kwiecień5 - 5
- 2018, Marzec3 - 3
- 2018, Luty5 - 9
- 2018, Styczeń3 - 3
- 2017, Grudzień3 - 2
- 2017, Listopad4 - 3
- 2017, Październik2 - 2
- 2017, Wrzesień6 - 15
- 2017, Sierpień6 - 2
- 2017, Lipiec4 - 0
- 2017, Czerwiec5 - 0
- 2017, Maj9 - 6
- 2017, Kwiecień5 - 8
- 2017, Marzec4 - 1
- 2017, Luty4 - 2
- 2017, Styczeń3 - 0
- 2016, Grudzień4 - 4
- 2016, Listopad4 - 3
- 2016, Październik4 - 4
- 2016, Wrzesień9 - 6
- 2016, Sierpień6 - 1
- 2016, Lipiec14 - 8
- 2016, Czerwiec2 - 2
- 2016, Maj2 - 6
- 2016, Kwiecień8 - 10
- 2016, Marzec3 - 6
- 2016, Luty3 - 3
- 2016, Styczeń3 - 2
- 2015, Grudzień1 - 4
- 2015, Listopad2 - 1
- 2015, Październik5 - 6
- 2015, Wrzesień4 - 2
- 2015, Sierpień4 - 4
- 2015, Lipiec12 - 7
- 2015, Czerwiec5 - 4
- 2015, Maj3 - 4
- 2015, Kwiecień8 - 11
- 2015, Marzec2 - 0
- 2015, Luty1 - 0
- 2015, Styczeń3 - 4
- 2014, Grudzień2 - 3
- 2014, Listopad5 - 6
- 2014, Październik4 - 4
- 2014, Wrzesień4 - 7
- 2014, Sierpień4 - 6
- 2014, Lipiec8 - 10
- 2014, Czerwiec4 - 0
- 2014, Maj4 - 9
- 2014, Kwiecień4 - 0
- 2014, Marzec1 - 5
- 2014, Luty1 - 0
- 2014, Styczeń8 - 0
- 2013, Grudzień5 - 2
- 2013, Listopad2 - 3
- 2013, Październik3 - 2
- 2013, Wrzesień6 - 9
- 2013, Sierpień4 - 1
- 2013, Lipiec1 - 1
- 2013, Czerwiec10 - 17
- 2013, Maj2 - 10
- 2013, Kwiecień3 - 12
- 2013, Marzec2 - 5
- 2013, Luty2 - 1
- 2013, Styczeń1 - 1
- 2012, Grudzień1 - 4
- 2012, Listopad2 - 7
- 2012, Październik3 - 6
- 2012, Wrzesień5 - 5
- 2012, Sierpień4 - 8
- 2012, Lipiec5 - 8
- 2012, Czerwiec11 - 9
- 2012, Maj4 - 7
- 2012, Kwiecień2 - 5
- 2012, Marzec2 - 7
- 2012, Styczeń1 - 1
- 2011, Listopad2 - 1
- 2011, Październik2 - 5
- 2011, Wrzesień7 - 18
- 2011, Sierpień3 - 3
- 2011, Lipiec2 - 2
- 2011, Czerwiec10 - 12
- 2011, Maj5 - 7
- 2011, Kwiecień3 - 9
- 2011, Marzec3 - 7
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik1 - 0
- 2010, Wrzesień4 - 3
- 2010, Sierpień8 - 5
- 2010, Lipiec2 - 2
- 2010, Czerwiec4 - 1
- 2010, Maj3 - 0
- 2010, Kwiecień2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
- 2009, Grudzień1 - 2
- 2009, Listopad5 - 0
- 2009, Październik4 - 2
- 2009, Wrzesień5 - 1
- 2009, Sierpień5 - 5
- 2009, Lipiec5 - 6
- 2009, Czerwiec5 - 3
- 2009, Maj7 - 0
- 2009, Kwiecień3 - 0
- 2009, Marzec1 - 0
- 2008, Czerwiec2 - 1
- DST 40.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
51 Zlot PTK - dzień II
Niedziela, 19 czerwca 2011 · dodano: 30.09.2011 | Komentarze 0
Przebieg trasy: Bartkowa-Posadowa, Podole Górowa, Bujne, Paleśnica, Olszowa, Bieśnik, Zakliczyn, powrót tą samą drogą do Podole Górowej, Bartkowa-Posadowa.
Wstałem ok. godz. 8.00 i czułem się wspaniale. Wczorajszo-przedwczorajsze 37 godzin bez snu odespane. Zgodnie z planem na ten dzień zapowiadane było oficjalne rozpoczęcie Zlotu w Nowym Sączu. Początkowo sądziłem, że na miejsce wybiorę się rowerem, ale niestety pogoda raczej nie zachęcała do tego. Od rana padał deszcz, który zniechęcił mnie całkowicie do wyjazdu na dwóch kółkach do New Sącz. Z drugiej jednak strony nie chciałem opuszczać rozpoczęcia Zlotu. Wybrałem zatem wariant pośredni i razem z naszym „preziem” Rajmundem i Stasiem z zaprzyjaźnionego klubu „Rama 76” pojechaliśmy na miejsce samochodem.
Jadąc do Nowego Sącza po drodze mijaliśmy grupki „zlotowiczów” śmigających w deszczu na rowerach – no cóż, należał im się za to szacuneczek:). Kiedy już dojechaliśmy do miasta postanowiliśmy wpierw w najbliższej „Biedronce” zrobić porządne zakupy i kiedy już bagażnik zapełnił się prowiantem udaliśmy się na nowosądecki rynek aby wziąć udział w imprezce. Przybyliśmy zdecydowanie szybciej, tak więc czas do rozpoczęcia przeznaczyliśmy na zwiedzanie okolic rynku. Bardzo chciałem zobaczyć wnętrze bazyliki, ale niestety akurat trwało nabożeństwo. Skierowaliśmy zatem nasze kroki do znajdującego się w rynku oddziału PTTK i otrzymałem jak zwykle pieczątkę w książeczce KOT. Dokładnie w południe rozpoczęło sie oficjalne otwarcie Zlotu, poprzedzone paradą rowerzystów, którzy zrobili kilka rundek wokół rynku . Przed gmachem ratusza zgromadziła się, mimo niesprzyjającej pogody cała rzesza bikerów wśród których miałem okazję poznać kilka osób zza naszej wschodniej granicy czyli z Ukrainy. Co najdziwniejsze z jednym z nich – Romanem, przez cały czas rozmawiałem nie po rosyjsku, ale po angielsku. Wreszcie po serii przemówień, powitań, gratulacji itd. przez komandora zlotu Michała Raczyńskiego, przewodniczącego Komisji Turystyki Kolarskiej Waldemara Wieczorkowskiego oraz prezydenta Nowego Sącza Ryszarda Nowaka, Zlot uznano za oficjalnie otwarty.
Po zakończeniu części oficjalnej udaliśmy się do Campingu PTTK na obiad. Co prawda na wolne miejsce w stołówce musiałem trochę poczekać, ale za to zostało to nagrodzone zjedzeniem pysznej zupki – zupełnie jak w domu :).
W końcu wróciliśmy do Bartkowej. Nie był to jednak dla mnie koniec dnia. Skoro przyjechałem tu aby pojeździć i pozwiedzać to i owo, szkoda mi było pozostać w ośrodku, tym bardziej ze niebo zaczynało się przejaśniać. Po godz. 17 wsiadłem więc na mojego „górala” i postanowiłem udać się w moją pierwszą, zlotową trasę. Z początku chciałem pojechać ponownie do Nowego Sącza, ale szybko zmieniłem zdanie i udałem się w kierunku północnym. Trasa wiodła przez Bujne, Olszową, Borową, Bieśnik i znalazła swój finał w Zakliczynie. Po drodze po raz drugi doświadczyłem tutejszej aury. W bardzo krótkim czasie niebo z prawie bezchmurnego zmieniło się do mocno zachmurzonego i gdyby nie wiata autobusowa, która posłużyła mi za schronienie pewnie musiałbym zakończyć szybciej moją eskapadę. Na szczęście było inaczej i dzięki temu zobaczyłem sobie kościół św. Justyny w Paleśnicy oraz zwiedziłem teren klasztoru i kościół p.w. M.B. Anielskiej w Zakliczynie.
Do ośrodka wróciłem tą samą drogą z tą jednak różnicą, że pojechałem sobie jeszcze zobaczyć kościół p.w. Podwyższenia Krzyża Świętego w miejscowości Podole-Górowa. Przez chwilę pomyślałem aby pognać jeszcze dalej w kierunku miejscowości Przydonica, żeby zobaczyć również tamtejszy kościół. Zrobiło się już ciemno a na moim GPS-ie nie mogłem praktycznie w ogóle polegać (tego dnia i w następnych) i postanowiłem wrócić do Bartkowej.
Drugi dzień Zlotu, a w zasadzie pierwszy z uwagi na trasę, którą zrobiłem uważam za udany. Mimo niewielkiego dystansu (40 km), który dziś pokonałem na rowerze, zobaczyłem jednak kilka ciekawych obiektów tego regionu.

Przed ratuszem w Nowym Sączu© karolxii

Parada rowerzystów wokół rynku© karolxii

51 Złot Przodowników Turystyki Kolarskiej uznajemy za otwarty...© karolxii

Na pierwszym planie uczestnicy zlotu w strugach deszczu, na drugim wieże bazyliki kolegiackiej© karolxii

Przystanek czasu obok ratusza.© karolxii

W oczekiwaniu na posiłek© karolxii

Wśród przyjaciół z Ukrainy© karolxii

Wreszcie długo oczekiwany obiad :)© karolxii

Przykład typowego domu w tamtym rejonie Polski© karolxii

Kościół św. Justyny w Paleśnicy© karolxii

Zabudowania klasztoru pw. M.B. Anielskiej© karolxii

Kościół Podwyższenia Krzyża św. w Podolu© karolxii
Kategoria Singlowa
- DST 44.00km
- Czas 07:00
- VAVG 6.29km/h
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
51 Zlot PTK - dzień I
Sobota, 18 czerwca 2011 · dodano: 26.09.2011 | Komentarze 3
Przebieg trasy: Okocim, Uszew, Gnojnik, Tymowa, Czchów, Filipowice, Ruda Kameralna, Borowa, Paleśnica, Bujne, Podole Górowa, Bartkowa Posadowa.
Zaliczone gminy: Brzesko, Gnojnik, Czchów, Zakliczyn, Gródek nad Dunajcem.
W dniach od 18 do 25 czerwca w miejscowości Bartkowa-Posadowa nad Jeziorem Rożnowskim odbył się 51 Zlot Przodowników Turystyki Kolarskiej. Uczestnicy podczas tych kilku dni pobytu mieli do pokonania 5 rodzajów tras opracowanych przez organizatorów. Każdą z nich należało odbyć w ciągu jednego, określonego dnia. Ponieważ jak się później okazało nie należały one wcale do najłatwiejszych, organizator mając na uwadze (jak sądzę), zróżnicowane możliwości kondycyjne uczestników, opracował dwie wersje tych tras: krótszą i dłuższą. Na bazę zlotową wybrano mieszczący się w Bartkowej-Posadowej (kilka metrów od jeziora) i jednocześnie będący centralnym punktem tej imprezy dom wczasowy „Stalownik”. Oczywiście część uczestników mieszkała w oddalonych o kilkadziesiąt metrów domkach wczasowych. Pozostała postanowiła rozbić własne namioty na polu namiotowym w sąsiedztwie „Stalownika”.
Na miejsce zlotu nolens volens musiałem dostać się korzystając z ..., oczywiście jakże by inaczej ... tak szacownej i przez wszystkich kochanych instytucji jaką jest PKP. Wybrałem „rejs” do Brzeska (najbliżej Bartkowej) z dwoma przesiadkami w Katowicach i Krakowie. Tak więc udałem się na dworzec główny PKP, gdzie umówiłem się z moim klubowym kolegą Bogusiem Matelskim i tu czekała nas bardzo niemiła niespodzianka. Okazało się, że wbrew temu o czym zapewniał nas rozkład jazdy (internetowy i klasyczny) - skład, którym mieliśmy jechać nie zawierał wagonu z przedziałem przeznaczonym do przewożenia rowerów. Tak więc przez kolejnych 7 godzin staliśmy w przejściu między wagonami.
Do Katowic dotarliśmy przed godz. 7.00 i czas do odjazdu pociągu do Krakowa postanowiłem wykorzystać na uzupełnienie prowiantu w najbliższym sklepie.
Kolejny etap podróży upłynął nam w bardzo miłej atmosferze. Po pierwsze jechaliśmy w wagonie z przedziałem dla rowerów, gdzie spotkaliśmy przemiłego Bikera, który samotnie zmierzał w Tatry aby pohulać tamtejszymi szlakami. Poza tym już na peronie w Krakowie, spotkałem kolegę z lat kiedy to uczęszczałem do szkoły średniej, który także zmierzał do Krakowa i tu również czas upłynął nam na ciekawych pogawędkach i wspominkach. Kiedy dojechaliśmy do Krakowa nie mieliśmy zbyt dużo czasu na przesiadkę, ale w końcu zapakowaliśmy się do właściwego pociągu, który zawiózł nas prosto do Brzeska – oczywiście skład nie zawierał wagonu z przedziałem dla rowerów. Najgorsze jednak było to, że przez cały ten czas podróży z Bydgoszczy czyli przez 11 godzin, nie zmrużyłem oka nawet na przysłowiowe 5 minut.
W Brzesku na stacji spotkaliśmy naszych kolegów z klubu „Gryf” i po krótkim omówieniu strategii i trasy do Bartkowej, ruszyliśmy w drogę.
W drodze po raz pierwszy doświadczyłem w pełni aury tego regionu. Po wyjeździe z Brzeska i przejechaniu 9 km postanowiliśmy zatrzymać się w restauracji w miejscowości Gnojnik. Wystarczyło kilkanaście minut aby pogoda zmieniła się ze średnio zachmurzonego nieba, w burzę z tak obfitym deszczem i silnym wiatrem jakich nie pamiętałem od najmłodszych lat. Musieliśmy właścicielce lokalu pomagać nawet usuwać skutki tej burzy, bo parasole pod którym siedzieliśmy po prostu przewróciły się w jednej chwili. Nie wspomnę już o zniszczonych kwiatach i potłuczonych doniczkach. Po przejściu burzy ruszyliśmy w dalszą drogę bez przykrych niespodzianek i pełną przepięknych widoków wzniesień Pogórza Rożnowskiego. Po drodze odwiedziliśmy piękny kościół p.w. św. Mikołaja w Tymowej, gdzie tamtejszy „parafianin-kustosz” oprowadził nas po wnętrzu kościoła, opowiedział pare ciekawych historyjek i od którego dostałem stempelek w „kocie”. Za miejscowością Czchów czekała nas przeprawa promem. Wstyd się przyznać, ale to był mój pierwszy raz kiedy to miałem okazję płynąć promem i jak się później okazało – nie ostatni na tym zlocie. Kolejny postój zrobiliśmy sobie w miejscowości Filipowice, aby w tamtejszym sklepie uzupełnić zapasy. I znowu ruszyliśmy w dalszą drogę aby wreszcie dojechać do naszego ośrodka.
Na miejsce dojechaliśmy ok. godz. 17.00 czyli po prawie 7 godzinach jazdy rowerem z Brzeska – zrobiliśmy 44 km. Niby to nie było dużo, ale w nogach czułem jakbym przejechał co najmniej 2 razy tyle. No cóż w woj. kujawsko-pomorskim nie ma takich stromych górek i podjazdów jak w tamtym regionie. W Bartkowej czekali już na nas koledzy klubowi i bardzo komfortowe lokum z wielkim łożem małżeńskim, które całe należało do mnie. O godz. 20.00 odbyło się powitalne ognisko. Ja niestety nie wytrzymałem i przed godz. 19.00 padłem na moje łoże nie mając nawet siły żeby zdjąć buty, a potem zasnąłem.

Wagon sypialny dla rowerzystów - takie "wygody" funduje nam PKP© karolxii

Na dworcu kolejowym w Brzesku© karolxii

Wreszcie na kołach :)© karolxii

Mimo wszystko piwa nie piłem ;)© karolxii

Tutaj zrobiliśmy sobie postój na posiłek© karolxii

Widoki naprawdą są piękne© karolxii

Kościół św. Mikołaja w Tymowej© karolxii

Widok na wieżę zamku w Czchowie© karolxii

Przeprawa promem za Czchowem© karolxii

Trzeba uzupełnić zapasy© karolxii

Dojeżdżamy...© karolxii

... i już jesteśmy na miejscu. Może tego nie widać, ale byłem wykończony.© karolxii
Kategoria Interklubowa
- DST 76.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Przodownik Turystyki Kolarskiej - dzień II
Niedziela, 5 czerwca 2011 · dodano: 04.08.2011 | Komentarze 1
Przebieg trasy: Janowo – stanica wodna PTTK, Bożenkowo, Samociążek, Tuszyny, Stary Jasiniec, Nowy Jasiniec, Serock, Świekatowo, Kotomierz, Nekla, Niemcz, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Zaliczone gminy: Świekatowo.
Wstałem po godz. 7.00. Zjadłem turystyczne śniadanie (mielonka z puszki) i już jako „rasowy przodownik”;) postanowiłem udać się w trasę. Szkoda mi było w taki piękny niedzielny poranek wracać od razu do Bydgoszczy z Janowa.
Z początku zamierzałem udać się do w końcu do Byszewa aby znowu odwiedzić tamtejsze sanktuarium, ale w trakcie jazdy zmieniłem zdanie i postanowiłem pojechać do Świekatowa po drodze zaliczając ruiny zamku w Nowym Jasińcu.
Ruszyłem więc w kierunku Bożenkowa i dalej trasą w kierunku Samociążka i właśnie tam spotkałem mojego klubowego kolegę Macieja, który też udał się na niedzielną wycieczkę ze swoim znajomym. No cóż, chyba lepiej być nie mogło. Okazało się, że zmierzamy w jednym kierunku ponieważ Maciej planował wtedy dojechać aż do Tucholi, a moją propozycję obejrzenia zamku przyjął z entuzjazmem.
Pojechaliśmy więc w kierunku Koronowa, a potem skręciliśmy w kierunku Kanału Laterańskiego i po niedługim czasie znaleźliśmy się nad Jeziorem Zamkowym u podnóża ruin starego zamku pokrzyżackiego, koło którego coś chyba zaczęło się dziać. Mógłbym przysiąc, że kiedy byłem tu ostatni raz czyli 12 lat temu, stały tylko same ściany. Teraz jednak ktoś chyba wziął się za odbudowę tego obiektu. Tradycyjnie zrobiliśmy sobie kilka „fotek” i po ok. trzech kwadransach ruszyliśmy drogą w kierunku Serocka. Tam odwiedziłem najbliższy sklep i dostałem kolejną pieczątkę w książeczce KOT. Po krótkim postoju pojechaliśmy do Świekatowa.
W Świekatowie byłem ostatni raz 10 lat temu i raczej nie dostrzegłem, aby od tamtego czasu coś się zmieniło w wyglądzie „wioseczki”. Wspólnie usiedliśmy w tamtejszym „sklepobarze”, aby zregenerować nasze zmęczone organizmy upałem, który o tej porze dnia coraz bardziej dawał się we znaki. I tu również nie zabawiliśmy dłużej niż 3 kwadranse, poczym udaliśmy się każdy w swoją stronę, tzn. Maciej ze swoim kolegą do Tucholi, a ja popędziłem do Bydgoszczy.
Początkowo wracałem tą samą trasą, czyli przez Serock. Następnie przez Wudzyn i Karolewo do Kotomierza i dalej czyli Neklę, Żołędowo i Niemcz do samej Bydgoszczy.

Dzień zacząłem od śniadania. Apetyt miałem wyjątkowy ;)© karolxii

W tym domku spędziłem noc w Janowie w towarzystwie kolegów z włocławskiego "Cyklisty"© karolxii

Po drodze do Świekatowa spotkałem klubowego kolegę Macieja - miła niespodzianka.© karolxii

Maciej i Krzysiek na trasie.© karolxii

Zamek w Starym Jasińcu.© karolxii

Jezioro Zamkowe.© karolxii

Najpierw do Serocka, a potem do ...© karolxii

... Świekatowa.© karolxii

Świekatowo - miejscowy "barosklep"© karolxii

Świekatowo - kościół© karolxii

Kościół w Serocku - droga powrotna do Bydgoszczy© karolxii
Kategoria Inna
- DST 15.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Przodownik Turystyki Kolarskiej - dzień I
Sobota, 4 czerwca 2011 · dodano: 04.08.2011 | Komentarze 1
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Myślęcinek, Rynkowo, Smukała, Janowo - stanica wodna PTTK.
Dzisiaj zdaję egzamin na Przodownika Turystyki Kolarskiej.
Cóż, pewnie wielu może to wydawać się śmieszne, bo przecież nazwa „przodownik” wywodzi się z PRL-owskiej nomenklatury i raczej nie będzie się nikomu dobrze kojarzyć. PRL już jednak nie istnieje, a organizacja, która te tytuły przyznaje funkcjonuje do dzisiaj a swoimi korzeniami sięga aż do lat 70-tych XIX wieku czyli PTTK.
Do egzaminu zacząłem przygotowywać się już w kwietniu. Wtedy to też wziąłem udział w specjalnym, 2-dniowym szkoleniu zorganizowanym przez toruński PTTK. Na miejsce zdawania jednak, wybrano ośrodek w Janowie.
Wyjechałem z domu ok. godz. 8.00 ponieważ na miejscu musiałem być przed 9.00 i spokojnie jadąc przez Myślęcinek oraz Smukałę udałem się w kierunku ośrodka. Na miejscu spotkałem już wcześniej przybyłych starych i dobrych znajomych z włocławskiego „Cyklisty”, grudziądzkiej „Kalinki” i oczywiście soleckiego „Torpedo” oraz kilka innych mniej mi znanych osób. O 10.00 rozpoczęliśmy ostatnią serię zajęć, na które składały się między innymi wykłady z architektury, historii Polski, wiedzy o PTTK i udzielania pierwszej pomocy. Zajęcia trwały niemal nieprzerwanie (ok. 14.00 mieliśmy przerwę obiadową) do godz. 17.00 i godzinę później rozpoczęliśmy egzamin. A sam egzamin … hm…, no cóż nie pierwszy i pewnie nie ostatni w moim życiu, odbył się w formie testowo-opisowej, na który składało się 60 pytań. Moją pisanina trwała ponad godzinę. Po 20-stej rozpoczęliśmy ognisko połączone z ogłoszeniem wyników – zdali wszyscy i rozdaniem legitymacji przodownickich. Całość zakończyliśmy po północy i udaliśmy się do swoich domków na zasłużony odpoczynek.

Ostatni wykład przed egzaminem - świetlica ośrodka PTTK w Janowie© karolxii

Przerwa obiadowa, chociaż jedzenia nie widać ;)© karolxii

A to już sam egzamin, na którym strasznie się rozpisywałem :)© karolxii

Na szczęście już po wszystkim i ...© karolxii

... ognisko, jako nieodłączny element każdej imprezy rowerowej i ...© karolxii

... już jestem Przodownikiem Turystyki Kolarskiej !!! Legitymację wręczał mi sam Przewodniczący Komisji Turystyki Kolarskiej - Waldemar Wieczorkowski.© karolxii

A wieczorem pobierałem korepetycje z poprawnego czytania map u Krzysztofa Mieczkowskiego i nieżyjącego już Zbigniewa Borońskiego.© karolxii

A tak wygląda moja przodownicka pieczęć zrobiona tydzień po egzaminie© karolxii
Kategoria Singlowa
- DST 54.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Lubostronia Szlakiem Powstania Kościuszkowskiego
Niedziela, 29 maja 2011 · dodano: 31.07.2011 | Komentarze 1
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Trzciniec, Zielonka, Prądki, Władysławowo, Pszczółczyn, Łabiszyn, Załachowo, Lubostroń, Oporowo, Zdziersk, Łabiszyn-Wieś, Łabiszyn, Obórznia, Dąbie Stare, Antoniewo, Nowe Smolno, Kobylarnia, Brzoza, Bydgoszcz-Bartodzieje.
O pałacu w Lubostroniu tyle się nasłuchałem jakie to piękne miejsce, że w końcu nie wytrzymałem i postanowiłem z moim klubowym kolegą Kajetanem zobaczyć czy tak jest faktycznie.
Do Lubostronia postanowiliśmy pojechać Czerwonym Szlakiem zwanym „Szlakiem Powstania Kościuszkowskiego na Kujawach”. Tak więc jak mapa przykazała wystartowaliśmy z Błonia. Jadąc przez Trzciniec i Zielonkę, dojechaliśmy do rozwidlenia dróg przed miejscowością Prądki. W tym miejscu nie do końca byliśmy pewni jak jechać dalej, ponieważ miejscowości Dębinek nie było na żadnej z map – przynajmniej nie na tych, które mieliśmy ze sobą. Po krótkim błądzeniu trafiliśmy wreszcie na tą właściwą ścieżkę i „zaliczając” dwie śluzy Kanału Noteckiego oraz jak się później okazało rezerwat Ostrów Pszczółczyński zajechaliśmy do miejscowości Władysławowo. Następnie minęliśmy Pszczółczyn i chcąc dalej trzymać się Czerwonego Szlaku, skręciliśmy do lasu. I tu zaczęły się "schody".
Niestety, ale w tej części Czerwony Szlak stawał się momentami nieprzejezdny – rowery trzeba było prowadzić, a nawet przenosić. Nasza „gehenna” skończyła się przy miejscowości Kapie i dalej już z uśmiechem na twarzy wjechaliśmy do Łabiszyna. Potem już tylko Załachowo i „odbijając” z 253-ki dojechaliśmy do Lubostronia.
Nie zabawiliśmy tam długo, ponieważ zwiedzanie pałacu nie było przewidziane. Jak zwykle dostałem pieczątkę, zrobiłem pare fotek i powrót do Bydgoszczy. Wracaliśmy przez Oporowo, Łabiszyn, Obórznie, Nowe Smolno, Kobylarnię i Brzozę.

Zielonka© karolxii

Na rozstaju dróg, no i gdzie te Prądki ?© karolxii

Śluza na Kanale Noteckim przed Władysławowem© karolxii

Nawet nie wiedzieliśmy, że jechaliśmy przez rezerwat :)© karolxii

Ten Szlak nie wyglądał zbyt przyjaźnie dla rowerzystów© karolxii

Naprawdę nie było łatwo© karolxii

Pałac w Lubostroniu i ...© karolxii
[url=http://photo.bikestats.eu/zdjecie,203668,oficyna.html]

... oficyna© karolxii
Kategoria Klubowa
- DST 58.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
VIII Rajd Honorowych Krwiodawców
Niedziela, 22 maja 2011 · dodano: 23.07.2011 | Komentarze 1
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Strzyżawa, Czarnowo, Toporzysko, Zławieś Wielka, Zławieś Mała, Skłudzewo, Bolumin, Dąbrowa Chełmińska, Nowy Dwór, Ostromecko, Bydgoszcz-Bartodzieje.
I znowu w Klubowym gronie, wzięliśmy udział w bardzo miłej imprezie zorganizowanej przez Klub Honorowych Dawców Krwi przy Urzędzie Gminy Zławieś Wielka pn. "VIII Integracyjny Rajd Rowerowy Honorowych Dawców Krwi".
Spotkaliśmy się najpierw naszą grupą koło budynku dawnego "Rometu" i przed godz. 8.00 ruszyliśmy na umówione miejsce. Rajd rozpoczął się o godz. 9.00 w miejscowości Zławieś Wielka przy kościele św. Stanisława Kostki. Zostaliśmy tam powitani przez Wójta Gminy, miejscowego proboszcza oraz prezesa klubu honorowych dawców. Nie sposób tu nie wspomnieć o prezentach jakimi zostaliśmy obdarowani przez organizatorów – ja dostałem stópkę do roweru . Na miejscu okazało się, że w Rajdzie biorą udział koledzy i koleżanki z toruńskiej „Przygody”, włocławskiego „Cyklisty” i soleckiego „Torpedo” oraz inni nie zrzeszeni. Po krótkim omówieniu planu imprezy ruszyliśmy przed urząd gminy i tam zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie.
Następnym etapem była miejscowość Skłudzewo i tamtejszy park krajobrazowy, należący do Fundacji Piękniejszego Świata. Na miejscu czekał na nas pączkowy poczęstunek i kolejne pamiątkowe zdjęcie grupowe. Po trwającym ok. trzy kwadranse postoju, skierowaliśmy się w stronę Ostromecka gdzie miał miejsce kulminacyjny punkt Rajdu, ale już w dwóch grupach. Pierwsza, jadąca krótszą trasą pojechała do Wałdowa, a druga do której ja dołączyłem, wybrała dłuższą przez Dąbrowę Chełmińską.
Do Ostromecka przybyliśmy ok. godz. 12.00. Tam już czekały na nas różnego rodzaju atrakcje. Najpierw zwiedziliśmy tamtejszy kościół p.w. św. Mikołaja, Stanisława i Jana Chrzciciela z XIV wieku, a następnie park znajdujący się na terenie kompleksu pałacowego. Zwiedzanie to z pewnością nie byłoby niczym szczególnym, gdyby nie ciekawe opowieści naszego przewodnika czyli pana Jerzego Świetlika o tych obiektach. Po zakończeniu tej części, przyszedł czas na tradycyjną konsumpcję i rozpoczęły się konkursy po zakończeniu których, wręczono nagrody zwycięzcom. Wśród nich nie brakowało oczywiście naszych klubowiczów, mianowicie Walka Staniszewskiego i Krzyśka Michalskiego.
VIII Rajd zakończyliśmy ok. godz. 15.40 i standardową trasą przez Strzyżawę, wróciliśmy do Bydgoszczy.

Taką ekipą przybylismy na Rajd© karolxii

Przed Urzędem Gminy w Złejwsi Wielkiej© karolxii

Mały postój z posiłkiem w Skłudzewie© karolxii

Pamiątkowe stemple i ...© karolxii

... jedziemy dalej© karolxii

Dąbrowa Chełmińska - przed Urzędem© karolxii

Nasz przewodnik po Ostromecku - pan Jerzy Świetlik, który ...© karolxii

..., zabawiał nas bardzo ciekawymi opowieściami o tutejszym kościele© karolxii

i oprowadził po pałacowym parku© karolxii

Czas na konkurencje© karolxii

Nasz zwycięzca czyli Waldek Staniszewski© karolxii

Ania Dolczewska z zaprzyjaźnionego, soleckiego Torpedo, wcale nie była gorsza© karolxii
Kategoria Interklubowa
- DST 89.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
V Rajd Przez Gminę Sicienko
Sobota, 14 maja 2011 · dodano: 15.07.2011 | Komentarze 1
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Osówiec, Wojnowo, Sicienko, Ugoda, Teresin, Samsieczno, Gliszcz, Trzemiętowo, Wierzchucinek, Krąpiewo, Wierzchucinek, Witoldowo, Wtelno, Tryszczyn, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Impreza sobotnia, czyli termin trochę inny od moich niedzielnych standardów, ale za to bardzo bardzo udana. Jako klub Turkole, zostaliśmy zaproszeni na rajd pod nazwą "Na dwóch kołach przez gminę" zorganizowany przez Wójta Gminy Sicienko, Gminny Ośrodek Kultury w Sicienku oraz Koło Gospodyń Wiejskaich w Trzemiętowie. I jak tu odmówić...
Wystartowaliśmy o godz. 07.30 z Ronda Grunwaldzkiego w gronie nie tylko klubowym:). Mknąc nad Starym Kanałem udaliśmy się przez Osową Górę najpierw do Wojnowa. Po krótkim postoju czekając na innych rowerzystów z Bydgoszczy, ruszyliśmy w kierunku Sicienka. Stworzyliśmy całkiem pokaźną grupę wraz z kolegami z takich klubów jak między innymi Rowerowa Brzoza, Gryf - razem jechało ok. 30 osób. Wreszcie dotarliśmy na miejsce czyli plac przez Izbą Tradycji Kulturalnej w Sicienku.
Rajd rozpoczęliśmy modlitwą i odśpiewaniem "Barki", a następnie błogosławieni przez miejscowego księdza ruszyliśmy w drogę. Pierwszy etap Rajdu prowadził przez Ugodę, Teresin, Samsieczno, Gliszcz. W ten sposób dojechaliśmy do Trzemiętowa, gdzie na terenie tamtejszej szkoły czekał nas słodki - drożdżówkowy poczęstunek. Po uzupełnieniu zużytych kalorii i półgodzinnym postoju ruszyliśmy w kierunku Wierzchucinka i w tak dotarliśmy do Centrum Militarnego w Krąpiewie. Cześć rowerzystów postanowiła zwiedzić tamtejszy bunkier. Ja niestety nie skorzystałem z tej okazji, ale nie żałuję ponieważ razem z Jarkiem "cykneliśmy" sobie kilka miłych fotek i obejrzeliśmy tamtejszą ekspozycję pod chmurką, czyli sprzęt wojskowy (już niesprawny). Po jakimś czasie Jarek, niestety musiał opuści nasze towarzystwo z uwagi na konieczność szybszego powrotu do domu. Wreszcie po godzinnym oczekiwaniu na zwiedzających, opuściliśmy Krąpiewo i ponownie udaliśmy się do Wierzchucinka na ostatnią cześć Rajdu, czyli piknik.
Organizatorzy uraczyli nas kiełbaskami z grilla i napojami. Nie zabrakło też konkursów i nagród dla zwycięzców. Piknik i zarazem Rajd zakończył się ok. godz. 15.30. Z uśmiechem na twarzy, jak to bywa po udanych imprezkach ruszyliśmy do Bydgoszczy. Trasa prowadziła przez Witoldowo, Wtelno i Tryszczyn.

Zbiórka przy rondzie Grunwaldzkim w parku nad Starym Kanałem© karolxii

Mały postój przed Wojnowem© karolxii

Izba Tradycji Kulturalnej w Sicienku© karolxii

Modlitwa przed rozpoczęciem Rajdu© karolxii

Na trasie ...© karolxii

Słodki poczęstunek w Trzemiętowie i ...© karolxii

... zasłużony odpoczynek© karolxii

Nie zawsze było z górki po asfaltowej nawierzchni© karolxii

Z Jarkiem (Jarmikiem)© karolxii

Do środka już nie wszedłem© karolxii

Grill w Wierzchucinku© karolxii

Z uśmiechem na twarzy wracamy do Bydgoszczy© karolxii
Kategoria Interklubowa
- DST 70.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Dwa szlaki czarne obok siebie, czyli jak znowu nie zdobyłem Krysi Wyrostkiewicz
Niedziela, 8 maja 2011 · dodano: 03.07.2011 | Komentarze 2
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Strzyżawa, szlak im. Krystyny Wyrostkiewicz, leśniczówka Kamieniec, Ostromecko, Nowy Dwór, Czemlewo, Czarże, Słończ, Rafa, Pień, Ostromecko, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Wycieczka w planie miała prowadzić czarnym szlakiem im. Krystyny Wyrostkiewicz.
Na początku muszę się przyznać, że trasę tą chciałem już przejechać w zeszłym roku, ale niestety mniej więcej w połowie długości szlaku pojechałem trochę inną drogą. Zamiast do Ostromecka skierowałem się do Wałdowa Królewskiego. Tym razem jednak nie chciałem popełnić tego samego błędu.
Zatem zdobywanie „Krysi” rozpocząłem standardowo, czyli po przejechaniu mostu na Wiśle za Fordonem skręciłem w lewo w kierunku Strzyżawy, a następnie znowu w lewo i znalazłem się pod tym samym mostem. Pojechałem dalej prosto i dotarłem do niezbyt szerokiej ścieżki porośniętej z obu stron wątłymi drzewami. Na jednym z nich „widać” oznaczenie tego szlaku. Nie jest może zbyt widoczne, ale cóż – jakie drzewo taki znak ;). Dalej droga prowadziła mnie terenami średnio zalesionymi, gdzie nawet natknąłem się na kilka mało widocznych domostw. W końcu dojechałem do miejsca, gdzie w pewnym momencie droga skręca dość mocno w lewo i zaczyna prowadzić w kierunku leśniczówki Kamieniec. Jadąc dalej napotykamy na drzewie znak, który kieruje nas w prawo w kierunku Wisły. W zeszłym roku jadąc tędy, nawet za bardzo nie zwróciłem uwagi na to oznakowanie, które bądź co bądź wskazuje nam właściwy kierunek. Tym razem jednak pojechałem zgodnie z tym oznakowaniem i klucząc po wąskiej ścieżce dojechałem momentu w którym szlak biegnie równoległe do koryta Wisły. Jazdę niezbyt przyjaznym odcinkiem, zrekompensowały mi ładne widoki na rzekę i jej drugi brzeg. Ale w pewnym momencie szlak zaczął się zwężać i obniżać (gałęzie drzew coraz niżej). Aż w końcu dotarłem do drzewa na którym oznakowanie szlaku kazało mi jechać do przodu, aby dalej dojrzeć znak, który kazał mi … zawrócić. Hm…, wyglądało to dość zabawnie, jak z filmu S. Barei, w którym pijani znakarze właśnie zakończyli znakowanie szlaku. No cóż, pojechałem dalej i dotarłem do miejsca w którym droga gwałtownie opadała w kierunku rzeki i tędy już naprawdę nie można było jechać. Myślę, że nawet prowadzenie roweru nie byłoby łatwe. Zawróciłem do miejsca, w którym poprzednio skręciłem w prawo i kontynuowałem jazdę w kierunku leśniczówki i jak się okazało dalej jechałem czarnym szlakiem. W sumie to w pewnym momencie zgłupiałem, bo już sam nie wiedziałem czy jadę zgodnie z trasą, czy też nie. Ale wystarczyło spojrzeć na mapę i już wszystko stało się jasne. Na tym odcinku funkcjonują obok siebie dwa czarne szlaki, czyli ten którym chciałem przejechać im. K. Wyrostkiewicz i drugi „czarny no name”. Jednak ten pierwszy jest typowo pieszym szlakiem i raczej nie polecałbym go rowerzystom na tym odcinku przy Wiśle. Natomiast ten drugi to szlak typowo rowerowy, który z pewnością jest nam bardziej przyjazny i którym to częściowo miałem przyjemność jechać w zeszłym roku.
Kontynuując moją wycieczkę pojechałem do leśniczówki Kamieniec po stempelek w książeczce KOT i dalej podążając tropem „Krysi” dojechałem do Ostromecka, gdzie szlak ten oficjalnie się kończy (za przejazdem kolejowym) i również zaczyna (koło kościoła p.w. św. Mikołaja, Stanisława i Jana Chrzciciela z XIV wieku).
Ponieważ nie wykonałem zadania ;), a czasu miałem jeszcze sporo, wydłużyłem sobie mój wypad, jadąc dalej w kierunku Dąbrowy Chełmińskiej. Następnie skręciłem na drogę do Czemlewa i dojechałem sobie do Czarża. Do Bydgoszczy wróciłem jadąc przez Słończ, Rafę, Pień i znowu Ostromecko.

Mój początek Szlaku Krystyny Wyrostkiewicz© karolxii

Widok na Wisłę za Szlaku© karolxii

W tym miejscu Szlak chyba powoli zaczyna zanikać, a właściwie zarastać :(© karolxii

A więc którędy właściwie ?© karolxii

Zabudowania leśniczówki w Kamieńcu© karolxii

Odcinek Szlaku pomiędzy szosą Bydgoszcz-Toruń, a Ostromeckiem© karolxii

Rowerowa "wylotówka" z Ostromecka© karolxii

Kościół i cmentarz w Czarżu© karolxii

Ostromecko "od tyłu" ;)© karolxii
Kategoria Singlowa
- DST 62.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Rowerowe świętowanie rocznicy uchwalenia Konstytucji
Wtorek, 3 maja 2011 · dodano: 09.05.2011 | Komentarze 2
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Trzciniec, Ciele, Lipniki, Ciele, Zielonka, Trzciniec, Przyłęki, Brzoza, Piecki, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Świętujemy rocznicę uchwalenia konstytucji, ale rajdowo.
Dzisiejsza trasa miała prowadzić południowo-wschodnimi okolicami Bydgoszczy, więc na miejsce spotkania wybraliśmy pętlę autobusową na osiedlu Błonie. Ruszyliśmy w kierunku Trzcińca, a potem przez Ciele do Lipnik. Stamtąd w zasadzie, wróciliśmy tą samą trasą do Trzcińca. Po krótkim postoju mieliśmy wracać już do Bydgoszczy (w kierunku lotniska przez las koło "bomboskładu") z uwagi na fakt, że dzisiejszą wycieczkę prowadził nasz senior Ireneusz Ratajczak. W grudniu zeszłego roku minęło 50 lat odkąd rozpoczął swoją przygodę z turystyką rowerową. Wydawało się, że dłuższa trasa nie wchodzi w grę, ale... Pojechaliśmy więc dalej przez las w kierunku Przyłęk, następnie przez Brzozę lasem dotarliśmy do Piecek i jadąc cały czas przez las wróciliśmy do Bydgoszczy.
Wycieczkę zakończyliśmy ok. godz. 14.00.

Miejsce spotkania - pętla autobusowa na Błoniu© karolxii

Bardzo ładna droga rowerowa w Trzcińcu© karolxii

Jedziemy w kierunku Ciela i ...© karolxii

... i przejeżdżamy obok tamtejszego kościoła© karolxii

Mały postój w lesie© karolxii

Droga w leśna za Trzcińcem w kierunku 25-tki - pozostałości po linii kolejowej© karolxii
Kategoria Klubowa
- DST 16.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Rajd Zielonym Szlakiem im. Polikarpa Ratajczaka
Poniedziałek, 25 kwietnia 2011 · dodano: 28.04.2011 | Komentarze 3
Po raz 28 odbył się rajd Zielonym Szlakiem, a od trzech lat urządzany ku czci pamięci zasłużonego działacza PTTK i byłego członka naszego klubu - Polikarpa Ratajczaka.
Na miejsce spotkania wybraliśmy jak zwykle sąsiedztwo cmentarza Bohaterów Bydgoszczy na Wzgórzu Wolności. O godz. 10.00 wyruszyliśmy na miejsce imprezy czyli do Baru Pod Kogutem, mieszczącym się przy lesie na przedłużeniu Al. Jana Pawła II - S5 w kierunku Inowrocławia. Po naszym przybyciu, dołączyli jeszcze do nas koledzy i koleżanki z bydgoskich klubów rowerowych "Gryf" i "Rama 76", Soleckiego "Torpedo" oraz klubu "Kujawiak" z Inowrocławia. Uczestników czekały dwie konkurencje. Pierwsza z nich polegała na przejechaniu określonego (znanego tylko jego autorom) dystansu po Puszczy Bydgoskiej wyznaczonymi ścieżkami, z prędkością 10 km/h. Zwycięstwo należało do tego, kto przejechał ten odcinek w czasie, najmniej odbiegającym od tego ustalonego. Drugą konkurencją był test znajomości historii Bydgoszczy i wiedzy o patronie naszego Rajdu. Po wyłonieniu zwycięzców nastąpiła tradycyjna "degustacja" jajek Wielkanocnych, a następnie zabawa przy muzyce.
Całą imprezę zakończyliśmy przed godz. 14.00

W tym miejscu rozpoczęliśmy nasz rajd© karolxii

Przejazd ulicą Dąbrowa - jechało się bardzo przyjemnie...© karolxii

..., ale przez las już trochę gorzej ;)© karolxii

Pierwsza konkurencja, czyli zmieścić się w ustalonym czasie.© karolxii

Konkurencja druga, czyli mały teścik© karolxii

A teraz trzeba podliczyć zdobyte punkty© karolxii

Mamy pierwszego zwycięzcę jazdy na czas i ...© karolxii

... testu© karolxii

Wielkanocne jajka rozdaje nasz Prezes© karolxii

Na koniec imprezy - pożegnalne zdjęcie uczestników.© karolxii
Kategoria Klubowa






