Info
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2025, Listopad1 - 0
- 2025, Październik1 - 0
- 2025, Wrzesień1 - 0
- 2025, Sierpień7 - 0
- 2025, Lipiec2 - 0
- 2025, Czerwiec1 - 0
- 2025, Maj1 - 0
- 2025, Kwiecień2 - 0
- 2024, Grudzień1 - 0
- 2024, Październik1 - 0
- 2024, Wrzesień1 - 0
- 2024, Sierpień2 - 0
- 2024, Lipiec1 - 0
- 2024, Czerwiec1 - 0
- 2024, Maj2 - 1
- 2024, Kwiecień2 - 0
- 2024, Marzec1 - 0
- 2024, Luty1 - 0
- 2023, Grudzień2 - 0
- 2023, Listopad1 - 0
- 2023, Październik1 - 0
- 2023, Wrzesień1 - 0
- 2023, Sierpień1 - 0
- 2023, Lipiec1 - 0
- 2023, Czerwiec1 - 0
- 2023, Kwiecień1 - 0
- 2023, Marzec1 - 0
- 2023, Luty1 - 0
- 2023, Styczeń1 - 0
- 2022, Listopad2 - 0
- 2022, Październik3 - 0
- 2022, Wrzesień1 - 0
- 2022, Sierpień1 - 0
- 2022, Lipiec6 - 0
- 2022, Czerwiec7 - 4
- 2022, Maj6 - 3
- 2022, Kwiecień6 - 3
- 2022, Marzec3 - 1
- 2022, Luty1 - 0
- 2021, Grudzień1 - 0
- 2021, Listopad1 - 0
- 2021, Październik1 - 0
- 2021, Wrzesień7 - 12
- 2021, Sierpień9 - 6
- 2021, Lipiec2 - 0
- 2021, Czerwiec5 - 6
- 2021, Maj3 - 2
- 2021, Kwiecień3 - 2
- 2021, Marzec1 - 0
- 2021, Luty2 - 2
- 2021, Styczeń1 - 0
- 2020, Grudzień3 - 0
- 2020, Listopad1 - 0
- 2020, Październik2 - 2
- 2020, Wrzesień4 - 0
- 2020, Sierpień9 - 0
- 2020, Lipiec11 - 10
- 2020, Czerwiec2 - 0
- 2020, Maj2 - 1
- 2020, Kwiecień6 - 3
- 2020, Marzec4 - 1
- 2020, Luty1 - 0
- 2020, Styczeń2 - 0
- 2019, Grudzień2 - 0
- 2019, Listopad3 - 0
- 2019, Październik3 - 0
- 2019, Wrzesień5 - 2
- 2019, Sierpień6 - 0
- 2019, Lipiec3 - 0
- 2019, Czerwiec10 - 4
- 2019, Maj7 - 8
- 2019, Kwiecień7 - 9
- 2019, Marzec5 - 5
- 2019, Luty2 - 3
- 2019, Styczeń3 - 4
- 2018, Grudzień2 - 1
- 2018, Listopad5 - 5
- 2018, Październik4 - 4
- 2018, Wrzesień4 - 5
- 2018, Sierpień10 - 19
- 2018, Lipiec5 - 2
- 2018, Czerwiec2 - 0
- 2018, Maj7 - 7
- 2018, Kwiecień5 - 5
- 2018, Marzec3 - 3
- 2018, Luty5 - 9
- 2018, Styczeń3 - 3
- 2017, Grudzień3 - 2
- 2017, Listopad4 - 3
- 2017, Październik2 - 2
- 2017, Wrzesień6 - 15
- 2017, Sierpień6 - 2
- 2017, Lipiec4 - 0
- 2017, Czerwiec5 - 0
- 2017, Maj9 - 6
- 2017, Kwiecień5 - 8
- 2017, Marzec4 - 1
- 2017, Luty4 - 2
- 2017, Styczeń3 - 0
- 2016, Grudzień4 - 4
- 2016, Listopad4 - 3
- 2016, Październik4 - 4
- 2016, Wrzesień9 - 6
- 2016, Sierpień6 - 1
- 2016, Lipiec14 - 8
- 2016, Czerwiec2 - 2
- 2016, Maj2 - 6
- 2016, Kwiecień8 - 10
- 2016, Marzec3 - 6
- 2016, Luty3 - 3
- 2016, Styczeń3 - 2
- 2015, Grudzień1 - 4
- 2015, Listopad2 - 1
- 2015, Październik5 - 6
- 2015, Wrzesień4 - 2
- 2015, Sierpień4 - 4
- 2015, Lipiec12 - 7
- 2015, Czerwiec5 - 4
- 2015, Maj3 - 4
- 2015, Kwiecień8 - 11
- 2015, Marzec2 - 0
- 2015, Luty1 - 0
- 2015, Styczeń3 - 4
- 2014, Grudzień2 - 3
- 2014, Listopad5 - 6
- 2014, Październik4 - 4
- 2014, Wrzesień4 - 7
- 2014, Sierpień4 - 6
- 2014, Lipiec8 - 10
- 2014, Czerwiec4 - 0
- 2014, Maj4 - 9
- 2014, Kwiecień4 - 0
- 2014, Marzec1 - 5
- 2014, Luty1 - 0
- 2014, Styczeń8 - 0
- 2013, Grudzień5 - 2
- 2013, Listopad2 - 3
- 2013, Październik3 - 2
- 2013, Wrzesień6 - 9
- 2013, Sierpień4 - 1
- 2013, Lipiec1 - 1
- 2013, Czerwiec10 - 17
- 2013, Maj2 - 10
- 2013, Kwiecień3 - 12
- 2013, Marzec2 - 5
- 2013, Luty2 - 1
- 2013, Styczeń1 - 1
- 2012, Grudzień1 - 4
- 2012, Listopad2 - 7
- 2012, Październik3 - 6
- 2012, Wrzesień5 - 5
- 2012, Sierpień4 - 8
- 2012, Lipiec5 - 8
- 2012, Czerwiec11 - 9
- 2012, Maj4 - 7
- 2012, Kwiecień2 - 5
- 2012, Marzec2 - 7
- 2012, Styczeń1 - 1
- 2011, Listopad2 - 1
- 2011, Październik2 - 5
- 2011, Wrzesień7 - 18
- 2011, Sierpień3 - 3
- 2011, Lipiec2 - 2
- 2011, Czerwiec10 - 12
- 2011, Maj5 - 7
- 2011, Kwiecień3 - 9
- 2011, Marzec3 - 7
- 2010, Listopad1 - 1
- 2010, Październik1 - 0
- 2010, Wrzesień4 - 3
- 2010, Sierpień8 - 5
- 2010, Lipiec2 - 2
- 2010, Czerwiec4 - 1
- 2010, Maj3 - 0
- 2010, Kwiecień2 - 0
- 2010, Styczeń1 - 0
- 2009, Grudzień1 - 2
- 2009, Listopad5 - 0
- 2009, Październik4 - 2
- 2009, Wrzesień5 - 1
- 2009, Sierpień5 - 5
- 2009, Lipiec5 - 6
- 2009, Czerwiec5 - 3
- 2009, Maj7 - 0
- 2009, Kwiecień3 - 0
- 2009, Marzec1 - 0
- 2008, Czerwiec2 - 1
- Teren 38.72km
- Sprzęt Merrell Moab GTX
- Aktywność Wędrówka
Szlakiem Komputerków
Niedziela, 28 kwietnia 2013 · dodano: 28.04.2013 | Komentarze 2

Pomnik ku czci pomordowanych mieszkańców Solca Kujawskiego© karolxii

Przez krótki odcinek Szlak Komputerków łączy się ze Szlakiem Puszczańskim© karolxii

Na terenie rezerwatu ŁAŻYN© karolxii

Dziko rosnące drzewa owocowe w lesie - pozostałości po wsi ŁAŻYN© karolxii

Wiadukt kolejowy linii prowadzącej do Emilianowa© karolxii

Linia kolejowa z Emilianowa do Inowrocławia© karolxii

Udało mi się "złapać" pociąg - w obiektywie© karolxii

Widok na Jezioro Piecki© karolxii

Zabudowania leśniczówki ZIELONKA© karolxii

Szlak Komputerków "przecięty" krajową 10-tką© karolxii

To chyba najtrudniejsza część szlaku© karolxii

Pomnik ku czci pamięci pomordowanych partyzantów - odcinek szlaku w pobliżu baru "Pod Kogutem"© karolxii
Kategoria Piesza
- DST 141.00km
- Sprzęt EKSPEDYSZYN
- Aktywność Jazda na rowerze
Pilska Setka 2013 - dzień drugi
Niedziela, 21 kwietnia 2013 · dodano: 25.04.2013 | Komentarze 5
Przebieg trasy: Szydłowo, Kłoda, Stobno, Ługi Ujskie, Motylewo, Piła, Zelgniewo, Rudna, Wysoka, Białośliwie, Krostkowo, Osiek n/Notecią, Żelazno, Samostrzel, Sadki, Nakło, Ślesin, Strzelewo, Kruszyn, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Zaliczone gminy: Wysoka.
Drugi dzień „Setki” rozpoczęliśmy pobudką o godz. 8.00. Potem standard czyli śniadanie, sprzątanie i przygotowanie do dzisiejszej trasy. Oczywiście podczas tej porannej "krzątaniny" słychać było głos Janka Balcerzaka, który odliczał czas pozostały do odjazdu. Zanim ruszyliśmy w trasę, nastąpiło wręczenie pucharów dla najmłodszego i najstarszego uczestnika rajdu jadącego o własnych siłach i na własnym "sprzęcie" oraz wymiana innych fizycznych przejawów wdzięczności i sympatii międzyklubowej:).
Niestety, ale i tym razem widać było rozłam w naszym klubie. Zdecydowana większość moich klubowych kolegów (podobnie jak to miało miejsce w zeszłym roku podczas "Magicznej Soboty") nie wzięła udziału w rajdzie dnia drugiego, ale udali się prosto do Piły. Tak więc klub "Turkole" w drugiej części "Setki" był reprezentowany tylko przez naszą trójkę w postaci Kajetana, Jacka i mojej skromnej osoby;).
Z Szydłowa przez Kłodę pojechaliśmy w kierunku Stobna. Minęliśmy przejazd kolejowy przed wsią i wjechaliśmy na teren powiatu Czarnkowsko-Trzcianeckiego. Kiedy dotarliśmy do Stobna, część rowerzystów w tym ci z Czarnkowa, odłączyli się od naszej grupy i udali się w kierunku Trzcianki.
Do Ług Ujskich, gdzie zrobiliśmy sobie dłuższy postój dojechaliśmy już w okrojonym składzie. Cześć z nas zrobiła sobie zakupy w pobliskim sklepie, a ja z Kajetanem zainteresowałem się tutejszym kościołem. Poewangelicki, zbudowany w stylu neogotyckim z bardzo ciekawym elementem na frontowej ścianie czyli Gwiazdą Dawidową nad którą znajdował się symbol Krzyża Świętego. Czyżby podkreślono w ten sposób wyższość wiary chrześcijańskiej nad mojżeszową? I jeszcze mała ciekawostka. Ługi Ujskie to najstarsza olęderska osada w Wielkopolsce. Jej założyciele, czyli Holendrzy sprowadzili się na te tereny w XVI wieku.
Po opuszczeniu Ług, dojechaliśmy do DK11 i tutaj kolejna część rowerzystów opuściła naszą grupę. Wraz z nimi odjechał nasz klubowy kolega Jacek, który postanowił zobaczyć jeziora znajdujące się w pobliżu Chodzieży.
Dalej trasa prowadziła piaszczystym gruntem wzdłuż Gwdy i tak dotarliśmy do Motylewa, gdzie "przecięliśmy" 11-stkę, a potem już prościutko w kierunku Piły. Nim dotarliśmy do centrum, Janek poprowadził nas bardzo fajną ścieżką wzdłuż torów kolejowych, a potem dalej ulicami miasta i krótkim odcinkiem Transwielkopolskiej Trasy Rowerowej. W Płotkach pożegnaliśmy z Jankiem i resztą rowerzystów, którzy postanowili zakończyć dzisiejszy rajd w GeoParku linowym.
Dalej już tylko we dwóch, udaliśmy się w drogę powrotną do Bydgoszczy. Jechało się jednak dość ciężko. Pomimo praktycznie bezchmurnego nieba, wiatr przez cały dzisiejszy dzień dawał się nam solidnie we znaki. Przejechaliśmy ponownie przez Zelgniewo i dojechaliśmy do Wysokiej, gdzie zaliczyliśmy tamtejszy "rynek". Za miasteczkiem dopadł mnie kryzys w postaci utraty sił do jazdy:(. Jednak poczęstowany przez Kajetana czekoladą, dostałem jakby zastrzyk adrenaliny i tak minęliśmy kolejno Białośliwie i Krostkowo. W Osieku z kolei Kajetan stracił siły do dalszego pedałowania i postanowił wrócić do Bydgoszczy najbliższym pociągiem. Tak więc pożegnaliśmy się, a ja odczuwając wciąż pozytywne skutki zjedzonej czekolady postanowiłem wrócić do Bydgoszczy "na kole".
Jechałem standardową trasą przez Dąbki, Bnin, Samostrzel i Nakło, które w zasadzie minąłem od północy. I tutaj spotkała mnie niemiła niespodzianka. Po raz kolejny nawaliła nawigacja (program albo smartfon) i niestety cały zapisany ślad szlag trafił:(. No cóż trudno, ale chyba jednak czas na zmianę. W każdym bądź razie kontynuowałem jazdę przez Ślesin, Minikowo, Strzelewo i Kruszyn. Przed Pawłówkiem odniosłem wrażenie, że mignęła mi postać "bikera" na szosówce w stroju "Turkola". Hm..., jeżeli się nie pomyliłem to musiał być mój klubowy kolega Waldek Staniszewski.
Po minięciu "rogatek miasta", ulicami a potem ścieżkę rowerową, szczęśliwie dotarłem do domku.
Wieczorem tego samego dnia zrobiłem sobie "wycieczkowy rachunek sumienia". Podsumowując tą dwudniową eskapadę doszedłem do wniosku, że "Pilska Setka" jest po prostu taką wiosenną odmianą "Magicznej Soboty". Hm..., a może jest odwrotnie – "Magiczna Sobota" to letnia odmiana "Pilskej Setki"? Nieważne. W każdym bądź razie rajdy te, poza czasem kiedy się odbywają, niczym się nie różnią. Schemat jest identyczny: spotkanie w Pile, wyjazd na trasę, połączony ze zwiedzaniem ciekawych miejsc i obiektów okraszony ciekawostkami opowiedzianymi przez Janka, nocleg w lekko spartańskich warunkach, losowanie nagród, następnego dnia znowu wyjazd na trasę wraz z towarzyszącymi atrakcjami i wreszcie powrót do Piły. Schemat schematem, ale i tak rajdy te uważam za ciekawe i nie zamierzam rezygnować z udziału w nich. Przynajmniej na razie ...
"Setka" utwierdziła mnie w przekonaniu, że moje członkostwo w Turkolach staje się chyba tylko fikcją. Nie wiem czy jest sens dalszego jeżdżenia w klubowym towarzystwie, skoro nawet pociągiem nie możemy wspólnie dojechać na miejsce rajdu i a drugiego dnia dzielimy się na dwie grupy i każda z nich jedzie w swoją stronę. Nie wiem, może powinienem się nad tym lepiej zastanowić, nie kierując się emocjami, ale zdecydowanie tylko zdrowym rozsądkiem.
Ostatnia sprawa to nawigacja. Znowu nawaliła, a bez niej nie widzę siebie jakoś w roli eksplorera nowych szlaków. Tutaj też decyzja będzie wymagała zdrowego rozsądku, bo zakup innego sprzętu będzie się wiązał z dużymi kosztami.

Przed szkołą podstawową w Szydłowie© karolxii

W klubowym gronie© karolxii

Przejazd kolejowy w okolicach Stobna© karolxii

To już powiat Czarnkowsko-Trzcianecki - mój ulubiony:)© karolxii

Tu się rozdzieliliśmy - rowerzyści z Czarnkowa na prawo, reszta grupy na lewo© karolxii

Kościół pw. Matki Boskiej Różańcowej w Ługach Ujskich© karolxii

Wieś Rudna© karolxii

Rynek w Wysokiej© karolxii

Późnobarokowy kościół Najświętszej Maryi Panny i szachulcowa dzwonnica z XVIII wieku w Wysokiej© karolxii
Kategoria Interklubowa
- DST 81.00km
- Sprzęt EKSPEDYSZYN
- Aktywność Jazda na rowerze
Pilska Setka 2013 - dzień pierwszy
Sobota, 20 kwietnia 2013 · dodano: 25.04.2013 | Komentarze 5
Przebieg trasy: Dworzec PKP Piła Główna, Kaczory, Śmiłowo, Zelgniewo, Głubczyn, Paruszka, Plecemin, Krępsko, Stara Łubianka, Zawada, Szydłowo.
Kiedy w sierpniu 2009 roku po raz pierwszy pojechałem na "Magiczną Sobotę", nie przypuszczałem że rajdy te, organizowane przez pilskie PTTK, przypadną mi do gustu. Dlatego też w latach kolejnych 2010-2012, w przedostatni weekend sierpnia, bez najmniejszego wahania jeździłem na kolejne tego typu imprezy rowerowe do Piły. W tym sezonie powiedziałem sobie, że dobrze byłoby wziąć udział w innym cyklicznym rajdzie, który jest organizowany przez pilskie PTTK. Wybór padł na "Pilską Setkę", która odbywa się zawsze w kwietniu każdego roku. A dlaczego taka nazwa? Ano dlatego, że rowerzyści mają do pokonania dystans 100 km, rozłożony na dwa kolejne dni weekendowe czyli sobotę i niedzielę. Pod tym względem, jest to wydarzenie podobne do "Magicznej Soboty". Ale czym się wobec tego różnią? Czy jest to tylko kwestia terminu? Postanowiłem to sprawdzić i przekonać się, która z nich będzie tą atrakcyjniejszą, z uwagi na program jaki przygotował organizator.
Umówiłem się w sobotni poranek z Kajetanem u nas na osiedlu, a potem pędem na dworzec PKP dołączyć do naszych klubowiczów. I tutaj znowu mały zgrzyt. Trasa "Setki" miała prowadzić z Piły, między innymi przez miejscowość Kaczory, a potem dalej w kierunku Śmiłowa. I tutaj moi klubowi koledzy wpadli na "genialny" pomysł, aby wysiąść właśnie w Kaczorach. Stwierdzili, że nie chciało im się jechać z Piły do miejscowości, do której mogą dotrzeć wcześniej, wysiadając na stacji przed Piłą. Co prawda w Kaczorach musieliby czekać 2 godziny, aż cała ekipa "Pilskiej Setki" dojedzie tam z miejsca startu, ale co tam. Lepiej posiedzieć sobie i wypić piwko niż przejechać się rowerem 16 km.
Miłym akcentem podczas jazdy pociągiem było poznanie dwóch bikerów z Nakła, dzięki którym jazda pociągiem upłynęła nam w miłej atmosferze. Pamiętam, że jeden z nich zachwycał się częstotliwością wyjazdów i kilometrażem, robionym przez Jarka, o których przeczytał na Bikestat. W każdym bądź razie kiedy znaleźliśmy się na dworcu PKP w Pile, od razu udaliśmy się na Plac Zwycięstwa – czyli ten sam punkt zborny jak w "Magicznej Sobocie". I tutaj kolejna niespodzianka. Wśród uczestników rozpoznałem znajomego z "Dynamo" Krzyż, którego miałem okazję poznać podczas udziału w 52 ZPTK – Władka. Potem wysłuchaliśmy szczegółów dotyczących rajdu, które przekazał nam kierownik "Setki" czyli i tym razem Janek Balcerzak, no i w drogę ...
W miejscowości Kalina (Piła-Kalina), zrobiliśmy sobie pierwszy postój aby posłuchać ciekawostek o tym miejscu, które jak zwykle przekazał nam Janek. Co prawda nie za bardzo wsłuchiwałem się w jego opowieści, ale jedną rzecz zapamiętałem: znajdowaliśmy w pobliżu dawnej granicy polsko-niemieckej. W pobliżu miejsca naszego postoju znajdował się tzw. wersalski kamień graniczny, którego nazwa stanowiła upamiętnienie granicy wytyczonej na mocy postanowień Traktatu Wersalskiego z 1919 r.
Następnie ruszyliśmy w kierunku wsi Kaczory, gdzie czekał nas kolejny postój na terenie siedziby Stowarzyszenia Przyjaciół Kaczor i Okolic. Tutaj dołączyli do nas bikerzy z poznańskiej "Sigmy" oraz z czarnkowskiej Rowerowej Sekcji Turystycznej. Przy okazji dowiedziałem się, że wieś ta posiada 500-letnią tradycję – pierwsza wzmianka pochodzi z 1513 roku.
Następnie udaliśmy w kierunku Śmiłowa i dalej do Zelgniewa, gdzie zrobiliśmy sobie krótki postój przy tablicy pamiątkowej poświęconej poległym w walce z niemieckim najeźdźcą w 1939 r.
W Głubczynie, wsi gdzie kiedyś przebiegała granica polsko-niemiecka zatrzymaliśmy się przy miejscowym kościele p.w. Świętej Trójcy. Świątynia budowana w latach 1869-1871, ale najstarsze wzmianki dotyczące samej parafii sięgają końca XVI wieku. Ciekawostką jest fakt, że zachowały się tutaj także dawne poniemieckie budynki graniczne, tzw. zolle.
Za Głubczynem przejechaliśmy obok stacji kolejowej o tej samej nazwie, "przecięliśmy" 188-tkę i dojechaliśmy do Paruszki, a potem przepiękną drogą prowadzącą przez las, minęliśmy dobrze mi już znany z poprzednich rajdów Plecemin. Przebiega tędy północny odcinek Transwielkopolskiej Trasy Rowerowej, którą niestety teraz nie dane nam było jechać, bo zgodnie z zamiarem organizatora pojechaliśmy prościutko do Krępska. Tutaj z uwagi na zbliżającą się porę obiadową, zrobiliśmy sobie dłuższy postój w "Barze pod Słoniem".
Mój nowo zakupiony termos "Food Jug" firmy Esbit, ponownie zdał swój egzamin. Wynik był zadowalający. Słoikowy obiadek, po około 8 godzinach bytności w tym "sprzęcie", był ciepły. Chociaż spodziewałem się lepszych rezultatów, to jednak mogłem śmiało powiedzieć że zjadłem ciepły posiłek. Zaniepokoił mnie tylko lakier pokrywający zewnętrzną powierzchnię dna termosu, który z niewiadomych przyczyn zaczął "znikać".
Za Krępskiem aż do Starej Łubianki, czekał nas znowu bardzo ładny odcinek trasy przez las. W Zawadzie zatrzymaliśmy się przy najstarszym w tych okolicach kościołem. Drewniany, pochodzący z XVII wieku p.w. Świętego Jana Chrzciciela, mieliśmy okazje zobaczyć również od środka, a po skończonym zwiedzaniu wyruszyliśmy do ostatniego punktu dzisiejszego programu, czyli Szydłowa.
Ostatni odcinek dzisiejszej trasy nie należał do najprzyjemniejszych. Niektórzy "bikerzy" zostali pokonani przez dość stromy podjazd i musieli prowadzić swoje pojazdy. Wysiłek nasz został jednak wynagrodzony. Kiedy dojechaliśmy na miejsce okazał się, że nocować będziemy w nowo wybudowanej części Zespołu Szkół im. J. Korczaka.
Muszę się przyznać, że warunki były naprawdę niezłe. Było sporo miejsca, gdzie mogliśmy zostawić nasze rowery, a klasy w których spaliśmy były przestronne.
Kiedy zakończyliśmy nasze zakwaterowywanie, mogliśmy posilić się pyszną grochówką i zostaliśmy obdarowani pamiątkowym kubkiem rajdowym. Potem wszyscy udali się do sali gimnastycznej, gdzie tradycyjnie odbyło się losowanie nagród i dalsza część po zakończeniu której, udaliśmy się na zasłużony wypoczynek.

W takim składzie dojechaliśmy do Piły© karolxii

Jak zwykle kilka słów od organizatora przed rozpoczęciem rajdu© karolxii

Na Placu Zwycięstwa w Pile© karolxii

A więc kolejna puszcza zaliczona;)© karolxii

Jedziemy w kierunku Kaczor© karolxii

Kościół pw. św. Andrzeja Boboli w Kaczorach© karolxii

Przed siedzibą Stowarzyszenia Przyjaciół Kaczor i Okolic© karolxii

Dojeżdżamy do Śmiłowa© karolxii

Teren obszaru chronionego krajobrazu "Pojezierze Wałeckie i Dolina Gwdy"© karolxii

Okolice Starej Łubianki© karolxii

Kościół pw. św. Jana Chrzciciela w Zawadzie© karolxii

Ostatni etap rajdu nie należał do łatwych© karolxii

Podczas wręczania nagród - sala gimnastyczna w szydłowskiej szkole© karolxii

W naszej sypialnio-jadalni czyli sali lekcyjnej szydłowskiej szkoły© karolxii
Kategoria Interklubowa
- Teren 26.25km
- Sprzęt Alpinus Gurkha II
- Aktywność Wędrówka
Do Osielska przez Jarużyn
Niedziela, 17 marca 2013 · dodano: 31.03.2013 | Komentarze 3

Szlak konny wydawał się być przyjazny dla piechura© karolxii

Szlak pieszy i rowerowy na jednej ścieżce© karolxii

Punkt postojowy na szlaku z Myślęcinka do Fordonu w zimowej szacie© karolxii

Czarnówczyn© karolxii

Na Szlaku po Dolinie Dolnej Wisły między Czarnówczynem a leśniczówką Jastrzębie© karolxii

Dostrzegalnia p.poż. niedaleko leśniczówki Jastrzębie© karolxii

Pierwszy cel - osiągnięty© karolxii

Punkt postojowy między Jarużynem a Osielskiem© karolxii

Drugi cel - osiągnięty:)© karolxii

Oznakowanie szlaków na mojej trasie nie budziło zastrzeżeń© karolxii

Szlak żółty im. T. Janickiego - odcinek łatwiejszy© karolxii

Część trudniejsza żółtego szlaku© karolxii

Tajemnicze podziemia w Lesie Gdański na Szlaku Brdy© karolxii
Kategoria Piesza
- Teren 26.30km
- Sprzęt Alpinus Gurkha II
- Aktywność Wędrówka
Pieszo nad Skrzynkę
Środa, 6 marca 2013 · dodano: 31.03.2013 | Komentarze 2

Rezerwat "Las Mariański" niedaleko Ostromecka© karolxii

Jakiś cień robi Jarkowi zdjęcie;)© karolxii

Mała osobliwość na trasie© karolxii

Wąwóz w okolicy miejscowości Mozgowina© karolxii

Nad Skrzynką© karolxii

Na szlaku w pobliżu Czemlewa© karolxii

Nazywają to: "Dostrzegalnia przeciwpożarowa" - Czemlewo© karolxii

Turystów pieszych nie obowiązują żadne zakazy;)© karolxii
Kategoria Piesza
- Teren 18.46km
- Sprzęt Alpinus Gurkha II
- Aktywność Wędrówka
Pieszymi szlakami z Myślęcinka na Osową Górę
Niedziela, 24 lutego 2013 · dodano: 29.03.2013 | Komentarze 0

Myślęcinek - ul. Rekreacyjna w kierunku tunelu pod torami kolejowymi© karolxii

Przez tunel i dalej w kierunku Rynkowa© karolxii

Na szlaku w pobliżu stacji Rynkowo-Wiadukt© karolxii

Z Jarkiem© karolxii

Dochodzimy do Smukały© karolxii

Oznakowanie szlaków pieszych w Smukale© karolxii

Mostek przez Brdę w kierunku Opławca© karolxii

Budynek sanatorium zbudowany z myślą o dzieciach chorych na gruźlicę© karolxii
Kategoria Piesza
- Teren 20.64km
- Sprzęt Alpinus Gurkha II
- Aktywność Wędrówka
Szlakiem im. Krystyny Wyrostkiewicz
Niedziela, 10 lutego 2013 · dodano: 29.03.2013 | Komentarze 1

Dworzec kolejowy w Ostromecku© karolxii

Kościół pw. św. Mikołaja w Ostromecku© karolxii

Rezerwat "Wielka Kępa"© karolxii

Bardzo "ciekawe" umiejscowienie oznakowania szlaku© karolxii

Na szlaku w pobliżu "Małej Kępy"© karolxii

Zakole Wisły widziane z perspektywy szlaku© karolxii

Kajetan na tle "ciekawego" oznakowania szlaku© karolxii

W tym miejscu szlak ostro "schodzi" w kierunku Wisły© karolxii

Zatopiona część szlaku© karolxii

A to zlodowaciała część szlaku, niedaleko której według mapy miał znajdować się młyn© karolxii

Po przejściu pierwszej "dwudziestki" należał się posiłek© karolxii
Kategoria Piesza
- DST 27.00km
- Sprzęt GÓRAL 1
- Aktywność Jazda na rowerze
Noworocznie, czyli na dobry początek 2013 roku
Wtorek, 1 stycznia 2013 · dodano: 05.01.2013 | Komentarze 1
Podobnie jak w poprzednim roku i tym razem postanowiłem przywitać nowy, 2013 rok „na rowerowo”.Najpierw do Myślęcinka, ale zanim wjechałem do LPKiW zatrzymałem się przy pierwszym w Polsce Muzeum Wodociągów przy ul. Gdańskiej. Cyknąłem szybko jedną fotkę (ostatnią w tym dniu) i skierowałem się do parku.
Pierwszym moim celem tego dnia był mostek nad torami kolejowymi, który prowadził „od tyłu” na Zawiszę. Pamiętne miejsce z uwagi na wydarzenia z 2010 roku. Chciałem zrobić zdjęcie i … „padły” baterie. Czyżby pech na samym początku? Nie, po prostu zapomniałem naładować akumulatory w aparacie, którym robiłem zdjęcia podczas sylwestrowych szaleństw.
Stamtąd cofnąłem się na deptak i jadąc sobie ul. Hipiczną w pewnym momencie zauważyłem nową (przynajmniej dla mnie) ścieżkę, która zaprowadziła mnie do źródełka „Zacisze”. Postałem tam sobie przez chwilę ruszyłem dalej w kierunku terenów wystawowych, a stamtąd dalej, gdzie ma swój początek nowopowstały szlak rowerowy z Myślęcinka do Fordonu. Miałem co prawda okazję nim już jechać wracając z zeszłorocznego (już) Światowego Dnia Serca, ale tym razem chciałem go wykorzystać, aby dostać się do innej części Fordonu.
Jazda do zbyt miłej nie należała. Droga była miejscami dość mocno oblodzona, na tyle, że w pewnym momencie „zaliczyłem glebę”. Czyżby kolejny pech? Nie, po prostu powinienem być bardziej ostrożny, a poza tym opony w moim „góralu” wymagają już wymiany, gdyż miejscami „zrobiły się” czerwone.
Na szczęście nic wielkiego się nie stało i mogłem dalej jechać. Dojechałem do stacyjki rowerowej (jak ją nazwali twórcy), czyli miejsca gdzie szlak skręca w prawo. Nie kontynuowałem jednak jazdy tym kierunkiem, tylko pojechałem prosto. Wyjechałem przy końcu ul. Jasinieckiej i jadąc dalej ul. Pod Skarpą i Rejewskiego znalazłem się na Brdyujściu koło stacji kolejowej. Minąłem przejazd i wjechałem do lasu. Przez jakiś czas jechałem szlakiem Dolina Dolnej Wisły. Następnie przeciąłem ul. Lewińskiego i znowu znalazłem się w lesie na niebieskim szlaku, którym to dojechałem niemalże na moje Bartodzieje.
Trasa jak zwykle krótka, ale nie monotonna. Trochę asfaltu, trochę ścieżek i trochę lasu. Może i miałem pecha, ale mam nadzieję, że nie przeniesie się on całość moich tegorocznych wycieczek. Tym bardziej, że plany w tym roku są bardzo konkretne: Jura Krakowsko-Częstochowska, Podhale i Beskid Śląski oraz Żywiecki.
A jak zakończyłem rok poprzedni:
1. Przejechałem łącznie prawie 3000 km. Nie jest to może zbyt dużo, ale moje familijno-ojcowskie obowiązki na więcej mi jeszcze nie pozwalają
2. Kupiłem swój wymarzony rower czyli Unibikowego EXPA oraz lepsze urządzenie do nawigacji.
3. Zaliczyłem wszystkie trzy zaplanowane na ten rok parki krajobrazowe: Wdecki, Tucholski i Krajeński.
4. Wziąłem udział w 52 Zlocie Przodowników Turystyki Kolarskiej.
5. Zdobyłem małą złotą odznakę KOT.
6. Byłem organizatorem dwóch rajdów: Nocnego Rajdu z Madejem oraz z okazji Światowego Dnia Serca.

Muzeum Wodociągów w Bydgoszczy - pierwsze w Polsce© karolxii
Kategoria Singlowa
- DST 72.00km
- Sprzęt EKSPEDYSZYN
- Aktywność Jazda na rowerze
Dzikowe Moczary i nowa ścieżka rowerowa
Niedziela, 30 grudnia 2012 · dodano: 05.01.2013 | Komentarze 4
Dzikowe Moczary zostały mi niedawno zareklamowane przez Jarka. Ponieważ znajdują się niedaleko moich ulubionych terenów czyli Wałdowa Królewskiego, powiedziałem sobie że przy najbliższej okazji będę je musiał, chociaż pobieżnie spenetrować jako pewnego rodzaju ciekawostkę.Nie musiałem długo czekać. W ostatnią niedzielę roku a.d. 2012 ruszyliśmy z Jarkiem na podbój Dzikowych Moczar.
Umówiliśmy się na rogu Fordońskiej i Spornej. Stamtąd najszybciej jak tylko się dało przez most na Wiśle, dojechaliśmy do DK 80 i kawałek za miejscem gdzie „krajówkę” przecina szlak Krysi Wyrostkiewicz wjechaliśmy do lasu aby możliwie komfortowo dojechać do Skłudzewa. Niestety, ale o komforcie raczej nie było mowy. Ścieżka leśną okazała się być w kilku miejscach dość mocno oblodzona i jakby tego było mało, niemalże przy samym jej końcu stała się całkowicie nieprzejezdna dla rowerów. No cóż, o odwrocie nie było mowy i tak na jakąś chwilę wraz z Jarkiem z turystów rowerowych staliśmy się pieszymi. Po pokonaniu naszego odcinka pieszego wjechaliśmy na zielony szlak, który bezproblemowo doprowadził nas do Skłudzewa. Dalej przez Gierkowo i Cichoradz dojechaliśmy do terenów leśnych na których właśnie znajdował się cel naszej wycieczki, czyli Dzikowe Moczary. Nie wiem czy mogę napisać, że je widziałem bo tak naprawdę przez niemalże cały czas jechaliśmy przez całkiem przyzwoitą ścieżkę leśną, która najpierw doprowadziła nas do leśniczówki Raciniewo (leśniczego nie było na posterunku), a potem do miejsca które z daleka wyglądało jak mini amfiteatr – ławki ustawione w dwóch rzędach przed czymś co przypominało zadaszoną scenę. Z bliska okazało się być jednak pomnikiem ku czci ofiar zbrodni hitlerowskich, znajdującym się pod drewnianym dachem. Po co te ławki – nie wiem, ale może odbywają się tam jakieś nabożeństwa ?
Kontynuując naszą wycieczkę ścieżką leśną, dojechaliśmy do czegoś co wyglądało jak wąska droga asfaltowa, a okazało się być ścieżką rowerową (niedokończoną), która została poprowadzona po nasypie rozebranej linii kolejowej w Torunia do Chełmży.
Jak się potem okazało jest to część ścieżki rowerowej (w trakcie budowy) łączącej właśnie te dwa miasta.
Postanowiliśmy wypróbować ten odcinek, który prowadził do Unisławia. No cóż, muszę przyznać że nawierzchnia była naprawdę świetnie położona.
Dalej przecięliśmy 551-kę i znaleźliśmy się w Gzinie. Udało mi się w miejscowym sklepie dostać pieczątkę w moim „Kocie”, a Jarek w międzyczasie znalazł tablicę informacyjną dotyczącą pobliskich terenów, gdzie wyczytał o znajdującym się w pobliżu grodzisku.
Z „gzińskiej asfaltówki” prowadzącej do Czemlewa, skręciliśmy do lasu w kierunku Gzina Dolnego z nadzieją odnalezienia tegoż grodziska. Niestety, pomimo dość szczegółowej penetracji terenu przez Jarka, grodziska nie udało się odnaleźć. W zamian za to, trafił on na jakiś wąwóz w dole którego płynął strumień – czyli mam (-y) kolejny cel do zbadania, ale w drodze wycieczki pieszej.
Zjeżdżając do Gzina Dolnego Jarek trafił na kolejną osobliwość – wzgórze, które jednak i tym razem nie było poszukiwanym przez nas obiektem. W końcu zrezygnowani podjęliśmy decyzję o powrocie do Bydgoszczy. Wracaliśmy przez Czarże, Rafę, Mozgowinę i Ostromecko.

Kamienna o poranku© karolxii

Miejscami ścieżki leśne były solidnie oblodzone© karolxii

W tym miejscu turystyka rowerowa musiała ustąpić pieszej© karolxii

Nie ma to jak stara, dobra, poczciwa mapa papierowa:)© karolxii

Ścieżka przez Dzikowe Moczary© karolxii

Zabudowania leśniczówki Raciniewo© karolxii

Pomnik ku czci pomordowanych w okresie okupacji hitlerowskiej© karolxii

Nowowybudowana ścieżka rowerowa z Torunia do Chełmna© karolxii

Odcinek ścieżki w kierunku Unisławia© karolxii

Wąwóz na drodze leśnej niedaleko Gzina© karolxii
Kategoria W towarzystwie
- DST 103.00km
- Sprzęt EKSPEDYSZYN
- Aktywność Jazda na rowerze
Do Pakości we mgle
Piątek, 23 listopada 2012 · dodano: 26.11.2012 | Komentarze 4
Przebieg trasy: Bydgoszcz-Bartodzieje, Brzoza, Obórznia, Będzitowo, Jordanowo, Mielno, Pakość, Pławin, Jaksice, Złotniki Kujawskie, Nowa Wieś Wielka, Brzoza, Bydgoszcz-Bartodzieje.
Zaliczone gminy: Pakość, Inowrocław – obszar wiejski.
To już druga w tym miesiącu, propozycja wyjazdu "zapodana" przez Jarka. W Pakości jeszcze nigdy nie byłem, ale przede wszystkim nie widziałem tamtejszej "Kalwarii". Tak więc powodów było wystarczająco dużo aby pojechać. Pozostała jeszcze kwestia urlopu, bo to przecież był piątek. Na szczęście kierownictwo nie robiło problemu i można była jechać:).
Umówiliśmy się z Jarkiem przy ul. Wojska Polskiego, czyli niedaleko mojej firmy i stamtąd przez Al. Jana Pawła II w kierunku Brzozy. W zasadzie to początek trasy był podobny do tej z zeszłego tygodnia, z tą różnicą że nie jechaliśmy przez Łabiszyn, ale przed miasteczkiem odbiliśmy w lewo.
Jechało się naprawdę super przede wszystkim z uwagi na pogodę, która była iście tak mglista, że nie przypominam sobie abym w mojej "karierze" bikera jechał w tak "mlecznych" warunkach. Zanim jeszcze dojechaliśmy do Brzozy musiałem zdjąć okulary, w których szkła były tak zaparowane, że praktycznie widoczność utrzymywała się na poziomie zerowym. Bez "patrzałek" po raz pierwszy w życiu jechało mi się lepiej, niż gdybym miał je na nosie.
Z początku jechaliśmy Szlakiem Pałuckim (niebieskim, pieszym) miedzy Smogorzewem, a Jeżewicami. Potem odbiliśmy na południe i dalej przez Jeżewo, Będzitowo, Lisewo Kościelne, Jordanowo oraz Mielno, ale nie to nad morzem tylko w sąsiedztwie jeziora o tej samej nazwie. Dla Jarka był to odcinek częściowo nowy, ale ja jechałem tędy po raz pierwszy w życiu. Miło, że tego dnia była to druga nowinka dla mnie.
Kiedy dojechaliśmy do Pakości od razu udaliśmy się na poszukiwanie "Kalwarii", której odnalezienie nie było trudne. Z tego co wyczytałem, jest to drugi tego typu obiekt w Polsce, zaraz po słynnej Kalwarii Zebrzydowskiej, ale w którym to znajduje się największa w Polsce cząstka relikwii Krzyża Świętego. Ta w Pakości jest usytuowana na tzw. Wzgórzu Ludkowskim, na którym to znajduje się kościół parafialny p.w. Pana Jezusa Ukrzyżowanego i MB Bolesnej oraz pięć kaplic. Pomimo mgły udało się zwiedzić wzgórze oraz zrobić parę całkiem przyzwoitych fotek, a dla mnie bonusem był stempelek w "Kocie".
Po zakończeniu zwiedzania udaliśmy się na pakoski rynek, gdzie zrobiliśmy sobie chyba już tradycyjny podczas takich wycieczek postój, celem nasycenia naszych opustoszałych żołądków. Potem Jarek postanowił podobnie jak w Barcinie, poudawać jaskółkę i wreszcie podjęliśmy decyzję o powrocie do Bydgoszczy. Z Pakości przez Pławin dojechaliśmy do Jaksic, potem przez Złotniki Kujawskie, Nową Wieś Wielką i Brzozę wróciliśmy do Bydgoszczy.
Na koniec wypada podsumować nasz "kalwaryjski wypadzik". Zaliczyłbym go do imprez z grupy "Udana wycieczka":). Miałem okazję zobaczyć bardzo ciekawy obiekt w naszym województwie. Poczułem jednak niedosyt, ponieważ nie udało się z powodu braku czasu i warunków pogodowych zobaczyć wszystkich kaplic. Chociaż z drugiej strony ten mglisty klimat bardzo mi się spodobał. W końcu mieliśmy końcówkę listopada i jesień w pełni. Ponadto jechałem bardzo fajnym odcinkiem trasy między Łabiszynem a Pakością. Dlaczego fajnym, ano dlatego że pozbawionym automobilnego hałasu, a pełnym wiejskiego spokoju i ciszy. Jedno mnie tylko zastanowiło. Dlaczego moi kochani koledzy klubowi, starzy wyżeracze spod znaku PTTK, nigdy nie wyszli z inicjatywą aby tu przyjechać i zobaczyć ten naprawdę wartościowy obiekt jakim jest Kalwaria. Ale po co? Przecież lepiej pojechać po raz "enty" do Szubina albo Żurczyna. No cóż, chyba nic tu po mnie w tym "turkolowym gronie";).

Szlak Pałucki - Jarek prowadzi© karolxii

I znowu bardzo ciekawa nazwa miejscowości© karolxii

Cmentarz na wzgórzu kalwaryjskim© karolxii

Kościół pw. Pana Jezusa Ukrzyżowanego i MB Bolesnej z 1661 roku© karolxii

Na pierwszym planie stacja "Opłakiwanie", w oddali stacja "Grób Chrystusa"© karolxii

Pieta© karolxii

Przed wejściem na Kalwarię w towarzystwie dwóch EXP'ów© karolxii

Ratusz przy rynku w Pakości© karolxii
Kategoria W towarzystwie






